{"id":24095,"date":"2014-08-18T00:00:34","date_gmt":"2014-08-17T23:00:34","guid":{"rendered":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/?p=24095"},"modified":"2020-09-01T13:06:22","modified_gmt":"2020-09-01T12:06:22","slug":"marian-buchowski-literatka-pod-wysokim-napieciem-odra","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2014\/marian-buchowski-literatka-pod-wysokim-napieciem-odra","title":{"rendered":"Literatka pod wysokim napi\u0119ciem"},"content":{"rendered":"<p>Rozum oraz niekt\u00f3rzy krytycy literaccy ostrzegali przed zbyt dos\u0142ownym traktowaniem przypadku Edwarda Stachury jako przejawu \u201e\u017cyciopisania\u201d. Termin ten, w odniesieniu do Stachury, wylansowa\u0142 \u2013 jak wiadomo \u2013 Henryk Bereza. Posz\u0142o mu zadziwiaj\u0105co \u0142atwo nie tylko dlatego, \u017ce dla wielu by\u0142 prorokiem przepowiadaj\u0105cym co chwil\u0119 pisarskie objawienia (niekt\u00f3rzy m\u00f3wili: przywidzenia), ale tak\u017ce ze wzgl\u0119du na marketingow\u0105 atrakcyjno\u015b\u0107 zgrabnej formu\u0142y, \u0142atwo i ch\u0119tnie kupowanej przez m\u0142odzie\u017cowy zw\u0142aszcza rynek czytelniczy.<\/p>\n<figure id=\"attachment_24101\" aria-describedby=\"caption-attachment-24101\" style=\"width: 540px\" class=\"wp-caption alignnone\"><a href=\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/?attachment_id=24101\" rel=\"attachment wp-att-24101\"><img loading=\"lazy\" class=\"size-medium wp-image-24101\" title=\"Edward Stachura (\u017ar\u00f3d\u0142o: materia\u0142y Miesi\u0119cznika ODRA)\" src=\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2014\/08\/edward-stachura-odra-540x346.jpg\" alt=\"Edward Stachura (\u017ar\u00f3d\u0142o: materia\u0142y Miesi\u0119cznika ODRA)\" width=\"540\" height=\"346\" srcset=\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2014\/08\/edward-stachura-odra-540x346.jpg 540w, https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2014\/08\/edward-stachura-odra-800x514.jpg 800w, https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2014\/08\/edward-stachura-odra-120x77.jpg 120w, https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2014\/08\/edward-stachura-odra-90x58.jpg 90w, https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2014\/08\/edward-stachura-odra-320x205.jpg 320w, https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2014\/08\/edward-stachura-odra-560x360.jpg 560w, https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2014\/08\/edward-stachura-odra-900x577.jpg 900w, https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2014\/08\/edward-stachura-odra-576x369.jpg 576w, https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2014\/08\/edward-stachura-odra.jpg 1000w\" sizes=\"(max-width: 540px) 100vw, 540px\" \/><\/a><figcaption id=\"caption-attachment-24101\" class=\"wp-caption-text\">Edward Stachura (\u017ar\u00f3d\u0142o: materia\u0142y Miesi\u0119cznika ODRA)<\/figcaption><\/figure>\n<p>Bereza \u201e\u017cyciopisanie\u201d wylansowa\u0142, bo nie wymy\u015bli\u0142, poniewa\u017c pomys\u0142 jest stary, zrosty \u017cycia i tw\u00f3rczo\u015bci znano ju\u017c chyba w staro\u017cytno\u015bci, a \u017ceby si\u0119gn\u0105\u0107 nieco bli\u017cej, to kilkana\u015bcie lat przed narodzeniem Berezy \u201e\u017cyciopisania\u201d, w roku 1963, z okazji <em>Jednego dnia<\/em> Stachury, Tadeusz K\u0142ak (p\u00f3\u017aniej uniwersytecki profesor, a wtedy pocz\u0105tkuj\u0105cy krytyk i reporter) pisa\u0142: \u201eU Stachury \u017cycie zosta\u0142o uto\u017csamione ze sztuk\u0105. Literatura jest wiernym zapisem \u017cycia\u201d (\u201eKamena\u201d nr 12, rok 1963).<\/p>\n<p>\u201e\u017byciopisaniem\u201d intelektualnie narozrabia\u0142 Bereza, ale odpokutowywa\u0142 za nie Stachura, bo zosta\u0142 skazany na cel\u0119 o obostrzonym rygorze: odwiedzaj\u0105cy mieli zakaz wnoszenia wysi\u0142ku umys\u0142owego. Uwi\u0119ziony w Berezie odbywa\u0142 Stachura kar\u0119 o tyle tylko zas\u0142u\u017con\u0105, \u017ce jak rzadko kt\u00f3ry pisarz u\u017cywa\u0142 maksimum \u015brodk\u00f3w warsztatowych i technik pisarskich nie tylko zach\u0119caj\u0105cych, ale momentami wr\u0119cz zmuszaj\u0105cych do takiego \u201e\u017cyciopisanego\u201d odbioru (za kilkana\u015bcie zda\u0144 dam przyk\u0142ad, odrobina cierpliwo\u015bci).<\/p>\n<p>S\u0142ynne, szybko obros\u0142e legend\u0105 warszawskie spotkanie autorskie Edward Stachura mia\u0142 2 grudnia 1970 roku na Krakowskim Przedmie\u015bciu, w Domu Literatury, w kt\u00f3rym na dole mie\u015bci si\u0119 restauracja o nazwie \u201eLiteratka\u201d. Przechodz\u0105cym obok turystom, a zw\u0142aszcza warszawskim aborygenom jest oboj\u0119tne, czy lokal nazw\u0119 zawdzi\u0119cza pani zajmuj\u0105cej si\u0119 literatur\u0105, za ma\u0142emu jak na szklank\u0119, za to du\u017cemu w towarzystwie kieliszk\u00f3w naczyniu szklanemu, kt\u00f3re tylko czo\u0142\u00f3wka potrafi opr\u00f3\u017cni\u0107 jednym haustem.<\/p>\n<p>Spotkanie s\u0142owem wst\u0119pnym zagai\u0142 Henryk Bereza i powiedzia\u0142 m. in.: \u201eNaprawd\u0119 \u017cycie Stachury jest \u017cyciopisaniem. Jego pisarstwo jest to\u017csame z jego \u017cyciem, jedno z drugiego wynika, jedno jest drugim, jest to jedno\u015b\u0107, jedno\u015b\u0107 nierozdzielna, jedno\u015b\u0107 ca\u0142kowita\u201d.<\/p>\n<p>Je\u015bli przyj\u0105\u0107 za prawd\u0119, \u017ce taka diagnoza jest trafna i oddaje istot\u0119 rzeczy, z konieczno\u015bci j\u0105 upraszczaj\u0105c, to upraszczaj\u0105c we wcale nie wi\u0119kszym stopniu mo\u017cna r\u00f3wnie prawdziwie powiedzie\u0107, \u017ce Edward Stachura uprawia\u0142 \u201episanio\u017cycie\u201d, bo skoro jedno z drugiego wynika, to oddzia\u0142ywanie musi by\u0107 dwustronne, w dwu kierunkach biegn\u0105ce: pisanie te\u017c mo\u017ce na \u017cycie autora oddzia\u0142ywa\u0107, objawiaj\u0105c si\u0119 nie tylko zm\u0119czeniem i skolioz\u0105 od przesiadywania za biurkiem.<\/p>\n<p>Stachura za biurkiem nie przesiadywa\u0142, wola\u0142 inne miejsca, ale to nie znaczy, \u017ce to, co pisa\u0142, akurat w jego przypadku nie zostawia\u0142o w nim samym coraz g\u0142\u0119bszych \u015blad\u00f3w. Na interpretacyjny po\u017cytek z \u201episanio\u017cycia\u201d naprowadzi\u0142a mnie Pani Profesor Barbara Czochralska, oczywi\u015bcie nie maj\u0105c najmniejszego w tym kierunku zamiaru ani potrzeby. I tu jest ten przyk\u0142ad stawiania czytelnika przez Stachur\u0119 w k\u0142opotliwej sytuacji wynikaj\u0105cej z intensywno\u015bci i wr\u0119cz bezustanno\u015bci przenikania si\u0119 u niego realno\u015bci z fikcj\u0105, postaci prawdziwych z figurami literackimi.<\/p>\n<p>Pani Profesor Barbara Czochralska jest wybitnym naukowcem, na Uniwersytecie Warszawskim oraz zagranicznych plac\u00f3wkach naukowych, dost\u0119pnych jej za realsocjalizmu dzi\u0119ki presti\u017cowym stypendiom, zajmowa\u0142a si\u0119 m.in. badaniami mechanizm\u00f3w elektroredukcji pochodnych zasad nukleinowych, molekularnymi mechanizmami redukcji i utleniania analog\u00f3w nukleozyd\u00f3w o dzia\u0142aniu przeciwnowotworowym i przeciwwirusowym, kinetyk\u0105 ultraszybkich proces\u00f3w fotolizy laserowej pochodnych puryn o znaczeniu biologicznym.<\/p>\n<p>Ja wiem, \u017ce to nie tylko dla mnie jest abrakadabra, ale celowo przywo\u0142uj\u0119 skomplikowan\u0105, nawet w wymiarze nazewniczym, tematyk\u0119 badawcz\u0105, aby podkre\u015bli\u0107 niezwyk\u0142y kontrast mi\u0119dzy scjentystycznym \u015bwiatem Pani Profesor, a \u015bwiatem Stachury, penetruj\u0105cego dost\u0119pne nam wszystkim rejony emocji, l\u0119k\u00f3w, nadziei i t\u0119sknot. Jak pozorny by\u0142 ten kontrast \u015bwiadczy fakt, \u017ce Pani\u0105 Profesor i Edwarda Stachur\u0119 \u0142\u0105czy\u0142a do\u015b\u0107 d\u0142uga, serdeczna (zw\u0142aszcza w listach) znajomo\u015b\u0107 i intelektualne porozumienie, owocuj\u0105ce tw\u00f3rczym, obustronnie korzystnym spo\u017cytkowywaniem kontakt\u00f3w osobistych, a szczeg\u00f3lnie listownych.<\/p>\n<p>M\u00f3j k\u0142opot \u201e\u017cyciopisaniowy\u201d polega na tym, \u017ce w Stachury <em>Wszystko jest poezja<\/em> wyst\u0119puje posta\u0107 literacka zwana Biofizykiem, o zainteresowaniach badawczych identycznych z Pani\u0105 Profesor Barbar\u0105 Czochralska, kt\u00f3ra w p\u00f3\u017aniejszych tekstach swego autorstwa nie tylko nie zaprzecza, \u017ce to ona jest Biofizykiem, ale to na liczne sposoby potwierdza, cho\u0107 nie dla potwierdzenia te teksty pisze. I teraz ja, reporter drepc\u0105cy za faktami, nie chc\u0105c na w\u0142\u0105czonym przez krytyk\u00f3w literackich czerwonym \u015bwietle przebiega\u0107 na stron\u0119 uto\u017csamiaczy \u017cycia i tw\u00f3rczo\u015bci, nie mog\u0119 zapewni\u0107, cho\u0107 bardzo bym chcia\u0142, \u017ce narrator <em>Wszystko jest poezja<\/em>, wyra\u017caj\u0105c si\u0119 z wielkim uznaniem o Biofizyku, pisze to jednocze\u015bnie o konkretnej Pani Profesor Barbarze Czochralskiej, kt\u00f3ra ma wszystkie ludzkie cechy, nawet PESEL. Biofizyk we <em>Wszystko jest poezja<\/em> otrzymuje od narratora Stachury wyrazy najwy\u017cszego uznania za stawianie nauce o materii pyta\u0144 filozoficznych, za uznanie dla poetyckich narz\u0119dzi poznawczych, docieraj\u0105cych niekiedy g\u0142\u0119biej ni\u017c nauka.<\/p>\n<p>Ot\u00f3\u017c Pani Profesor Barbara Czochralska zapyta\u0142a kiedy\u015b Edwarda Stachur\u0119 czy on sam jest bohaterem <em>Siekierezady<\/em>, na co on odpowiedzia\u0142: <strong>\u201eChcia\u0142bym by\u0107 taki jak m\u00f3j bohater Micha\u0142 K\u0105tny.\u201d<\/strong> (bold m\u00f3j \u2013 M. B.)<\/p>\n<p><!--nextpage--><\/p>\n<p>Jest \u015bwi\u0119tym prawem autora kreowa\u0107 bohatera wyidealizowanego, \u017cyj\u0105cego w scenerii przypominaj\u0105cej do z\u0142udzenia realny \u015bwiat, a r\u00f3\u017cni\u0105cy si\u0119 od prawdziwego jedynie i a\u017c tym, \u017ce ograniczenia stawia bohaterowi wy\u0142\u0105cznie autor (no, czasami mo\u017ce jeszcze cenzor), natomiast autorowi chc\u0105cemu na\u015bladowa\u0107 swego bohatera przeszkadza odporna na dzia\u0142anie dobrych ch\u0119ci, na r\u00f3\u017cne sposoby zmieniaj\u0105ca si\u0119 rzeczywisto\u015b\u0107; r\u00f3\u017cny na przestrzeni wiek\u00f3w ludzki \u015bwiat, ale w swej istocie niezmienny. O jego autorstwo trwa wprawdzie sp\u00f3r, ale na pewno nie jest autorem Cz\u0142owiek bazgraj\u0105cy sobie po marginesach jednego z rozdzia\u0142\u00f3w tego \u015bwiata, rozdzia\u0142u zatytu\u0142owanego \u201eZiemia\u201d.<\/p>\n<p>Schodz\u0105c szybko na ni\u0105 warto zauwa\u017cy\u0107, \u017ce wa\u017cne zdanie podarowane Pani Profesor przez Edwarda Stachur\u0119 (opublikowane przez Ni\u0105 w 4. numerze \u201eTw\u00f3rczo\u015bci\u201d z 2005 r.), i\u017c zazdro\u015bci swemu bohaterowi, jednemu, bo tylko o jedn\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119 by\u0142 pytany, i \u017ce chcia\u0142by by\u0107 taki jak on, wypowiada cz\u0142owiek wyznaj\u0105cy zasad\u0119 chcie\u0107 to m\u00f3c, maksymalista, pozuj\u0105cy sobie do swojej prozy wprawdzie nie na le\u017caku, tylko w nieprzerwanej wyprawie, ale ukrywaj\u0105cy niedostatki ekwipunku, w kt\u00f3rym na przyk\u0142ad za ma\u0142o jest snu. Nie snu metaforycznego, ze scenami latania, tylko snu, bez kt\u00f3rego g\u0142owa mo\u017ce p\u0119kn\u0105\u0107 i zaczn\u0105 si\u0119 do niej przeciska\u0107 koszmary, zwidy, omamy. Natomiast bohaterowi Stachury jest pod tym wzgl\u0119dem czego zazdro\u015bci\u0107: g\u0142osi on pochwa\u0142\u0119 bezsenno\u015bci, czas po\u015bwi\u0119cony na sen uwa\u017ca za czas stracony, szkoda mu \u017cycia na spanie. Cz\u0142owiekowi z Papieru, nawet tak \u017cywemu jak u Stachury, brak snu nie szkodzi.<\/p>\n<p>Stachura, kt\u00f3ry najpierw kartk\u0119 papieru chcia\u0142 uczyni\u0107 lataj\u0105cym dywanem, a potem ruszy\u0142 za swymi bosymi postaciami na wypraw\u0119 w Himalaje ludzkich mo\u017cliwo\u015bci, mia\u0142 ma\u0142e szanse na bezpieczny powr\u00f3t. Przez d\u0142ugi czas (a\u017c do spotkania z Cz\u0142owiekiem-nikt) darzy\u0142 bezgranicznym zaufaniem siebie i swych narrator\u00f3w. Wierzy\u0142 im. I chcia\u0142 si\u0119 t\u0105 wiar\u0105 z czytelnikiem nie tylko podzieli\u0107, ale wiar\u0105 nas natchn\u0105\u0107. Krytyka literacka nazwa\u0142a to zadziwiaj\u0105cym dydaktyzmem. Zadziwiaj\u0105cym, bo nie przeszkadza\u0142, zw\u0142aszcza m\u0142odym czytelnikom. Najbardziej praktyczny wymiar tego dydaktyzmu to tzw. siedem jedynek we <em>Wszystko jest poezja<\/em>. Jedna z tych jedynek g\u0142osi, \u017ce aby nie \u017cy\u0107 na niby, to trzeba \u201e\u017by\u0107 w straszliwym i cudownym napi\u0119ciu w ka\u017cdej zawsze i wsz\u0119dzie sekundzie\u201d.<\/p>\n<p>Medyczna nazwa stanu, objawiaj\u0105cego si\u0119 nadzwyczajn\u0105 mobilizacj\u0105 organizmu, polegaj\u0105c\u0105 na wprowadzeniu go w stan napi\u0119cia, to oczywi\u015bcie stres. Stres, tak jak z\u0142o\u015b\u0107 czy strach, jest b\u0142ogos\u0142awie\u0144stwem, bo stanowi zsumowany, uwzgl\u0119dniaj\u0105cy nawet odg\u0142osy z pod\u015bwiadomo\u015bci, sygna\u0142 alarmowy, kt\u00f3rego racjonalny odbi\u00f3r powinien sprowadza\u0107 si\u0119 do ustalenia przyczyn alarmu i ich usuni\u0119cia. Na szcz\u0119\u015bcie cz\u0142owiek nie jest istot\u0105 wy\u0142\u0105cznie racjonaln\u0105, dzi\u0119ki czemu s\u0105 na \u015bwiecie arty\u015bci i sztuka. Bo artysta to cz\u0142owiek nienormalny, jak twierdzi poeta i subtelny my\u015bliciel, noblista Thomas Eliot oraz czytelnicy gazety \u201eFakt\u201d. Problem w tym, \u017ce nawet najlepsza lampka sygnalizacji alarmowej nie mo\u017ce bez przerwy \u015bwieci\u0107 w niesko\u0144czono\u015b\u0107. Zbyt d\u0142ugo trwaj\u0105cy stres \u2013 potrafi zabi\u0107.<\/p>\n<p>Rzecz jasna to cudowne i nieustanne napi\u0119cie, o kt\u00f3rym tak urokliwie pisze Stachura do czasu utworu <em>Fabula rasa. Rzecz o egoizmie<\/em>, nale\u017cy rozumie\u0107 jako intensywno\u015b\u0107 \u017cycia we wszystkich jego przejawach i chwilach, aby \u2013 jak twierdzi\u0142 narrator innej z jego ksi\u0105\u017cek \u2013 \u015bmierci, tej wariatce, nie zostawi\u0107 po sobie niczego.<\/p>\n<p>Stachura, jak o tym \u015bwiadcz\u0105 relacje ludzi, kt\u00f3rzy go znali nie tylko z opowiada\u0144, robi\u0142 wra\u017cenie cz\u0142owieka b\u0119d\u0105cego w stanie ci\u0105g\u0142ej gotowo\u015bci nie tylko do obrony, ale i ataku; czujnego na ka\u017cde uchybienie warto\u015bciom, kt\u00f3re wyznawa\u0142 i kt\u00f3rych, zapatrzony w siebie, pilnowa\u0142. W tym pe\u0142nym napi\u0119cia pilnowaniu \u015bwiata, na kt\u00f3ry czyhaj\u0105 jakie\u015b z\u0142owrogie si\u0142y, przypomina\u0142 Stachura stra\u017cnika gotowego pa\u015b\u0107 ze zm\u0119czenia, a nie opu\u015bci\u0107 posterunku, bo nikt w realu nie jest w stanie sprosta\u0107 zadaniom, mo\u017ce z wyj\u0105tkiem Edmunda Szeruckiego, Janka Pradery czy Micha\u0142a K\u0105tnego, a wi\u0119c bohater\u00f3w Stachurowego pisania.<\/p>\n<p>I tam, w literaturze, jest tego zab\u00f3jczego zalecenia \u2013 m\u00f3wi\u0105cego o cudowno\u015bci straszliwego napi\u0119cia niepokalanego nawet chwil\u0105 beztroskiego relaksu i \u201emarnowania czasu\u201d \u2013 najw\u0142a\u015bciwsze miejsce. Przenoszone do zbioru regu\u0142 \u015bwiata realnego staje si\u0119 ono, na szcz\u0119\u015bcie, niewykonalne, natomiast zbyt intensywne i wytrwa\u0142e pr\u00f3by dor\u00f3wnania narratorowi prozy Stachury gro\u017c\u0105, tak\u017ce zarz\u0105dzaj\u0105cemu tym narratorem, czyli autorowi, je\u015bli nie jego \u017cyciu, to zdrowiu psychicznemu niechybnie.<\/p>\n<p>Edward Stachura jakby si\u0119 tego niebezpiecze\u0144stwa nie ba\u0142. Sprawia\u0142 (a przynajmniej dok\u0142ada\u0142 stara\u0144, \u017ceby sprawia\u0107) wra\u017cenie autora, kt\u00f3ry dobrowolnie przyj\u0105\u0142 na siebie tak\u017ce obowi\u0105zek dotrzymywania obietnic sk\u0142adanych przez swoich bohater\u00f3w, obowi\u0105zek lojalno\u015bci wobec wymy\u015blonej postaci, kt\u00f3rej zadany w powie\u015bci cios \u2013 boli tak\u017ce wymy\u015blaj\u0105cego. W li\u015bcie do Wincentego R\u00f3\u017ca\u0144skiego, pisanym w okresie powstawania <em>Ca\u0142ej jaskrawo\u015bci<\/em>, Stachura zach\u0119ca przyjaciela do cieszenia si\u0119 z bezzwrotnego kredytu, jakiego obaj udzielaj\u0105 powie\u015bciowym postaciom Witka i Edmunda: \u201ePisz\u0119 t\u0119 ostatni\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119, kt\u00f3ra jest o nas i w kt\u00f3rej zakochasz si\u0119, bo poszed\u0142em w niej na ca\u0142ego i jest sprawiedliwa, i to ju\u017c nie jest literatura, i powiedzia\u0142em to, co my\u015blimy i jak my \u017cyjemy, i jak my wszystko widzimy i s\u0142yszymy, i czujemy\u201d.<\/p>\n<p>Psychik\u0105 narratora i bohatera literackiego rz\u0105dzi oczywi\u015bcie autor. A autorem? W znacznym stopniu ta cz\u0119\u015b\u0107 jego osobowo\u015bci, kt\u00f3ra tworzy, gromadzi i u\u017cytkuje tw\u00f3rcze pierwiastki. Jednym z nich jest wra\u017cliwo\u015b\u0107. \u201eChcia\u0142oby si\u0119 powiedzie\u0107 \u2013 sugeruje prof. Maria Go\u0142aszewska w ksi\u0105\u017cce <em>Kim jest artysta?<\/em> \u2013 \u017ce artysta jest chorobliwie wra\u017cliwy, nadwra\u017cliwy (\u2026) Jest to wra\u017cliwo\u015b\u0107 na bod\u017ace zewn\u0119trzne i wewn\u0119trzne, stany biologiczne i psychiczne. Ta wysubtelniona i wszechobecna wra\u017cliwo\u015b\u0107 powoduje, \u017ce artysta \u017cyje w ogromnym napi\u0119ciu\u2026\u201d. A co dopiero artysta, kt\u00f3ry owo, niejako z definicji nale\u017cne, napi\u0119cie intensyfikuje w sobie na r\u00f3\u017cne sposoby i naci\u0105ga strun\u0119; zdaje sobie spraw\u0119, \u017ce istnieje granica wytrzyma\u0142o\u015bci, ale coraz wy\u017cszy d\u017awi\u0119k wydawany przez wytrwale naci\u0105gan\u0105 strun\u0119 jest wa\u017cniejszy i potrzebniejszy, ni\u017c wszystko inne.<\/p>\n<p>Do\u015bwiadczenie \u017cyciowe i penetruj\u0105ce go dyscypliny nauk duszoznawczych dowodz\u0105, \u017ce podstawowym generatorem wewn\u0119trznych napi\u0119\u0107 jest \u2013 i to, rzecz jasna, dotyczy nie tylko artyst\u00f3w \u2013 wybuja\u0142y egocentryzm i strach (oraz jego \u201ebezprzyczynowe\u201d odmiany w postaci najprzer\u00f3\u017cniejszych l\u0119k\u00f3w) o ponadprzeci\u0119tnym nasileniu, przy czym nie rozstrzygni\u0119to do dzi\u015b, co tu jest jajkiem, a co kur\u0105. Natomiast osobowo\u015b\u0107 zdominowana przez takie sk\u0142adniki, zamiast wsp\u00f3\u0142pracy z realn\u0105 rzeczywisto\u015bci\u0105 \u2013 toczy z \u017cyciem nieustaj\u0105cy pojedynek: raz atakuj\u0105c, raz przechodz\u0105c do obrony, i w zale\u017cno\u015bci od fazy zmaga\u0144 posi\u0142kuj\u0105c si\u0119 pochodnymi egocentryzmu: egoizmem, pych\u0105, nadkontrol\u0105, perfekcjonizmem, z\u0142o\u015bci\u0105, pesymizmem\u2026<\/p>\n<p>W \u017cyciowo najlepszym po\u0142o\u017ceniu jest ten artysta (i jego rodzina), kt\u00f3ry moc\u0105 talentu i samodyscyplin\u0105 potrafi wewn\u0119trzne napi\u0119cia zamieni\u0107 wy\u0142\u0105cznie w tw\u00f3rczy impuls, a jednocze\u015bnie jest rodzajem cudotw\u00f3rcy, bo dar w postaci tzw. dzieci\u0119cej wra\u017cliwo\u015bci umie ustrzec przed zamian\u0105 w emocjonaln\u0105 niedojrza\u0142o\u015b\u0107, jak\u017ce toksyczn\u0105 r\u00f3wnie\u017c dla otoczenia, bo bardzo dokuczliw\u0105 w pozaartystycznej sferze funkcjonowania delikwenta. Czes\u0142aw Mi\u0142osz, kt\u00f3ry po mieszcza\u0144sku wi\u00f3d\u0142 uporz\u0105dkowany \u017cywot godny urz\u0119dnika, wielokrotnie m\u00f3wi\u0142 \u017cartem z domieszk\u0105 zdziwienia, \u017ce on nie wie, jakie s\u0105 i gdzie tkwi\u0105 \u017ar\u00f3d\u0142a jego poezji, skoro \u2013 w przeciwie\u0144stwie do \u201eprawdziwych poet\u00f3w\u201d \u2013 nie tyranizuje go jaki\u015b wewn\u0119trzny demon czujnie wypatruj\u0105cy okazji do zamachu na rozum, karmi\u0105cy si\u0119 wytworami jakiego\u015b fatum, pi\u0119tna, obsesji\u2026<\/p>\n<p><!--nextpage--><\/p>\n<p>Demoluj\u0105c\u0105 spok\u00f3j umys\u0142u i hu\u015btaj\u0105c\u0105 emocjami energi\u0119 wewn\u0119trznych napi\u0119\u0107, powoduj\u0105cych na og\u00f3\u0142 bolesne iskrzenia przy zetkni\u0119ciu ze \u015bwiatem zewn\u0119trznym, mo\u017cna albo minimalizowa\u0107 u \u017ar\u00f3de\u0142 bij\u0105cych niekiedy nawet g\u0142\u0119boko w pod\u015bwiadomo\u015bci, przepracowywa\u0107 traumy z dzieci\u0144stwa, si\u0119ga\u0107 po terapi\u0119 czy jog\u0119 (z ryzykiem utraty ochoty na artystyczn\u0105 ekspresj\u0119 i przerzuceniem si\u0119 na uprawianie wy\u0142\u0105cznie sztuki \u017cycia), albo szuka\u0107 sposob\u00f3w doznawania ulgi, najlepiej szybkiej i wyra\u017anej. Jednym ze starych jak ludzko\u015b\u0107 sposob\u00f3w szybkiego \u0142agodzenia napi\u0119\u0107 wewn\u0119trznych jest alkohol.<\/p>\n<p>Wiedzieli o tym i na\u0142ogowo korzystali z tej wiedzy (a historia \u017cycia literackiego nie robi z tego tajemnic) m. in. W\u0142adys\u0142aw Broniewski, Julian Tuwim, Konstanty Ildefons Ga\u0142czy\u0144ski\u2026 Z r\u00f3\u017cnych przyczyn mniej i ciszej si\u0119 m\u00f3wi o alkoholowych problemach poet\u00f3w wsadzanych na piedesta\u0142 (np. Adam Mickiewicz) lub u\u017cywanych wsp\u00f3\u0142cze\u015bnie do walki politycznej (np. Zbigniew Herbert). Nawet wi\u0119kszo\u015b\u0107 student\u00f3w filologii polskiej wie jedynie, \u017ce uwa\u017cany za czwartego wieszcza autor <em>Promethidiona<\/em> ko\u0144czy\u0142 \u017cywot w n\u0119dzy i przytu\u0142ku, bo studenci nie czytali ksi\u0105\u017cki jednego ze \u201estachurolog\u00f3w\u201d, prof. Krzysztofa Rutkowskiego, zatytu\u0142owanej <em>Raptularz ko\u0144ca wieku<\/em>, a w niej informacji, \u017ce \u201eNajs\u0142ynniejszym pijakiem po\u015br\u00f3d polskiej emigracji dziewi\u0119tnastowiecznej by\u0142 Norwid. Mo\u017ce i najwi\u0119kszym. Regularnym alkoholikiem. Przymila\u0142 si\u0119 o flach\u0119 czerwonego w kuchni Hotelu Lambert. Najprawdopodobniej bez wina nie m\u00f3g\u0142 zasn\u0105\u0107. Sprawa znana, cho\u0107 otulona wstydliwym milczeniem.\u00a0 (\u2026) Picie Norwida wydaje si\u0119 \u017ca\u0142osne i nietw\u00f3rcze. Odcisn\u0119\u0142o si\u0119 w nim negatywnie w postaci nieprzezwyci\u0119\u017calnej i pog\u0142\u0119biaj\u0105cej si\u0119 sk\u0142onno\u015bci do m\u00f3wienia bana\u0142\u00f3w w spos\u00f3b wznios\u0142y\u201d.<\/p>\n<p>Stanis\u0142aw Koper w wydanej w roku 2013 ksi\u0105\u017cce <em>Alkohol i muzy. W\u00f3dka w \u017cyciu polskich artyst\u00f3w<\/em> zastanawia si\u0119 w rozdziale po\u015bwi\u0119conym Ireneuszowi Iredy\u0144skiemu, co by by\u0142o, gdyby Iredy\u0144ski albo Stachura (bo i o nim jest tam par\u0119 s\u0142\u00f3w) min\u0119li si\u0119 z alkoholem: \u201eZ drugiej strony na zawsze pozostanie tajemnic\u0105 to, czy b\u0119d\u0105c abstynentami, stworzyliby co\u015b bardziej warto\u015bciowego. Czy w og\u00f3le mo\u017cna sobie wyobrazi\u0107 Grochowiaka albo Stachur\u0119 bez alkoholu? Takie by\u0142y czasy i takie by\u0142y losy literat\u00f3w tego pokolenia \u2013 ludzi, kt\u00f3rzy \u015bwiadomie d\u0105\u017cyli do samozag\u0142ady\u201d.<\/p>\n<p>Nie miejsce tu na rzeczow\u0105 polemik\u0119. Wi\u0119c kr\u00f3tko. Samozag\u0142ada jako \u017cyciowa strategia opanowuje rozum dopiero w tzw. fazie kasacyjnej picia, kiedy alkohol, niezawodny dot\u0105d opiekun i skuteczny lek na parszywy stan duszy, ju\u017c dawno wzi\u0105\u0142 g\u00f3r\u0119 nad pij\u0105cym, kt\u00f3remu dot\u0105d w\u0142a\u015bnie by\u0142 ratunkiem. Ratunkiem m. in. przed my\u015bleniem o wsp\u00f3lnikach zag\u0142ady: bezsensie, nieumiej\u0119tno\u015bci zawarcia paktu o nieagresji ze \u017ale urz\u0105dzonym \u015bwiatem, patencie na szybkie sprawianie sobie ulgi w cierpieniu, a potem wynikaj\u0105cym z tego braku wprawy i umiej\u0119tno\u015bci prze\u017cywania cierpie\u0144, czyli niedojrza\u0142o\u015bci emocjonalnej, kt\u00f3ra automatycznie nie opuszcza cz\u0142owieka wraz z przybywaniem mu lat\u2026<\/p>\n<p>Czy istnieje picie tw\u00f3rcze? Umys\u0142 stymulowany alkoholem daje niekiedy, owszem, kr\u00f3tkotrwa\u0142y b\u0142ysk, ale chyba nie pomaga w tym \u015bwietle znale\u017a\u0107 odpowiedzi na \u017cadne z wa\u017cnych pyta\u0144, a co najwy\u017cej pozwala (tylko na jak d\u0142ugo?) jedynie zapomnie\u0107 o pytaniu. Jest bzdur\u0105 podtrzymywan\u0105 przy \u017cyciu dla potrzeb legendy, \u017ce Wojaczek czy Stachura niekt\u00f3re swe wa\u017cne teksty pisali w stanie nietrze\u017awo\u015bci. \u201eZna\u0142 kto kiedy poet\u0119 trze\u017awego? Nie uczyni taki nic dobrego\u201d \u2013 napisa\u0142 do\u015b\u0107 dawno Jan Kochanowski i to jest chyba fragment znacznie bardziej popularny i cytowany, ni\u017c pocz\u0105tek tej samej <em>Pie\u015bni XX<\/em>: \u201eMi\u0142o szale\u0107, kiedy czas po temu\u201d, a nikomu nie przychodzi do g\u0142owy docieka\u0107, czy ju\u017c w czasach Kochanowskiego \u201etrze\u017awy\u201d znaczy\u0142o tak\u017ce, tak jak dzi\u015b: rozs\u0105dny, rzeczowy, racjonalny\u2026<\/p>\n<p>Doktor nauk humanistycznych Waldemar Szyngwelski (doktorat ze Stachury) zwierza si\u0119 w swej ksi\u0105\u017cce: \u201eOpowiadano legendy na temat pija\u0144stwa Steda, co charakterystyczne jednak, w spos\u00f3b z\u0142o\u015bliwy rozpowszechniali je najcz\u0119\u015bciej znajomi pisarza, kt\u00f3rzy sami do\u015bwiadczyli kuracji odwykowej, w ten spos\u00f3b projektuj\u0105c na\u0144 w\u0142asne s\u0142abo\u015bci i niepowodzenia \u017cyciowe. Naiwno\u015bci\u0105 by\u0142oby jednak twierdzi\u0107, \u017ce unika\u0142 alkoholu, jak z\u0142y duch wody \u015bwi\u0119conej\u201d.<\/p>\n<p>Doktorowi Szyngwelskiemu nie wypada by\u0107 naiwnym ani nawet udawa\u0107 naiwnego, a poniewa\u017c zna nie tylko tw\u00f3rczo\u015b\u0107, ale tak\u017ce biografi\u0119 Stachury, wi\u0119c pos\u0142uguje si\u0119 eleganckim eufemizmem o nieunikaniu alkoholu. Tylko \u017ce na tak\u0105 zas\u0142on\u0119 z bagatelizuj\u0105cych s\u0142\u00f3w nie godzi\u0142 si\u0119 sam Stachura. Nie tylko w odniesieniu do siebie. Pisa\u0142 w li\u015bcie do Janusza Andermana: \u201ePiszesz: <span style=\"text-decoration: underline;\">Nie szukam alkoholu<\/span>. A to jest co\u015b. Czasem on mnie znajduje. To wielka r\u00f3\u017cnica. Wi\u0119c ja Ci powiem, \u017ce wiedz\u0105c o prawie absolutnej w Polsce wsz\u0119dobylsko\u015bci alkoholu, to nie jest wielka r\u00f3\u017cnica. I tu ju\u017c sprawa nie polega na szuka\u0107, ale na nie da\u0107 si\u0119 znajdowa\u0107\u201d.<\/p>\n<p>Autorzy prac naukowych po\u015bwi\u0119conych Stachurze i jego tw\u00f3rczo\u015bci nie musz\u0105 si\u0119 zna\u0107 (i oby nie mieli takiej potrzeby) na r\u00f3\u017cnicach mi\u0119dzy nadu\u017cywaniem alkoholu a uzale\u017cnieniem od niego, mi\u0119dzy z\u0142ym nawykiem a na\u0142ogiem czyli chorob\u0105; nie musz\u0105 \u017cadnym przypisem w dysertacji sugerowa\u0107, \u017ce wiedz\u0105 jak nieuchwytny jest moment przekraczania ruchomej granicy mi\u0119dzy \u201epije, bo chce\u201d a \u201epije, bo nie potrafi przesta\u0107\u201d; nie musz\u0105 zapewnia\u0107 promotora, \u017ce zdaj\u0105 sobie spraw\u0119 z si\u0142y i skuteczno\u015bci systemu iluzji i zaprzecze\u0144 \u2013 systemu radz\u0105cego sobie nawet z g\u0142ow\u0105 najm\u0105drzejsz\u0105 pod wszystkimi, pr\u00f3cz tego alkoholowego, wzgl\u0119dami.<\/p>\n<p>Problem z piciem nie pojawia po przepuszczeniu przez organizm okre\u015blonej, przewidzianej w stosownych tabelkach, ilo\u015bci w\u00f3dki, wina czy piwa. Uzale\u017cnianie to proces d\u0142ugotrwa\u0142y (jedni specjali\u015bci wyr\u00f3\u017cniaj\u0105 faz\u0119 ostrzegawcz\u0105, krytyczn\u0105, chroniczn\u0105, inni m\u00f3wi\u0105 o fazie dominacji u\u017cywki przechodz\u0105cej w faz\u0119 u\u017cywania problemowego\u2026), ma na\u0144 wp\u0142yw wiele czynnik\u00f3w, w\u0142\u0105cznie z dziedzicznym. Dlatego jeden mo\u017ce chla\u0107 byle co i ile tylko w\u0105troba wytrzyma i by\u0107 do ko\u0144ca \u017cywota jedynie \u201eosob\u0105 nadu\u017cywaj\u0105c\u0105 alkoholu\u201d, natomiast kto\u015b, kto ma pod wzgl\u0119dem alkoholowej ilo\u015bci osi\u0105gi niepor\u00f3wnanie mniejsze, mizerne wr\u0119cz, a pod wzgl\u0119dem jako\u015bci trunk\u00f3w opr\u00f3\u017cnia\u0142 wy\u0142\u0105cznie g\u00f3rne p\u00f3\u0142ki \u2013 mo\u017ce popa\u015b\u0107 w uzale\u017cnienie, ze wszystkimi tego negatywnymi skutkami, do kt\u00f3rych nale\u017cy te\u017c nabawienie si\u0119, wci\u0105\u017c stygmatyzuj\u0105cej, etykietki \u201ealkoholik\u201d. Do dzi\u015b bowiem nie da\u0142 si\u0119 rozmontowa\u0107 do ko\u0144ca stereotyp, zgodnie z kt\u00f3rym alkoholikiem mo\u017ce by\u0107 tylko kto\u015b z marginesu spo\u0142ecznego.<\/p>\n<p>Du\u017co dobrego (bo zach\u0119caj\u0105cego do nazwania rzeczy po imieniu i szukania pomocy nie tylko w formie profesjonalnej terapii) zrobi\u0142y publiczne wyznania os\u00f3b znanych, cenionych za sw\u00f3j zawodowy dorobek, a zmagaj\u0105cych si\u0119 z uzale\u017cnieniem (np. prof. Wiktor Osiaty\u0144ski). Chyba pierwsz\u0105 w Polsce tak\u0105 odwa\u017cn\u0105 osob\u0105 o du\u017cej rozpoznawalno\u015bci by\u0142a znakomita aktorka teatralna i filmowa, Stanis\u0142awa Celi\u0144ska. W jednym z wywiad\u00f3w wspomina: \u201eJaki\u015b wewn\u0119trzny g\u0142os kaza\u0142 mi o tym publicznie opowiedzie\u0107. Mnie samej nie by\u0142o to ju\u017c do niczego potrzebne. Min\u0119\u0142o pi\u0119\u0107 lat, odk\u0105d przesta\u0142am pi\u0107 i wiedzia\u0142am, \u017ce ju\u017c do tego nie wr\u00f3c\u0119. Pami\u0119tam, jak by\u0142am przera\u017cona, autoryzuj\u0105c wywiad, w kt\u00f3rym si\u0119 do tego przyznawa\u0142am. Dosta\u0142am nawet gor\u0105czki. \u201eJak to b\u0119dzie &#8211; my\u015bla\u0142am. Ludzie maj\u0105 przed oczami tak\u0105 czyst\u0105, pi\u0119kn\u0105 Agnisi\u0119 z \u00abNocy i dni\u00bb, a tu nagle s\u0142ysz\u0105 o problemie alkoholowym!. Taki zgrzyt, rysa na szkle\u201d.<\/p>\n<p>Przed tak\u0105 \u201erys\u0105\u201d zdaje si\u0119 broni\u0107 Stachur\u0119 tak\u017ce inny doktor nauk humanistycznych, Dariusz Pachocki z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (doktorat ze Stachury). Udzielaj\u0105c, jako edytor dziennik\u00f3w pisarza, wywiadu Bartoszowi Marcowi dla \u201eRzeczpospolitej\u201d, by\u0142 zagadni\u0119ty i o w\u0105tek alkoholowy. \u201eS\u0105dz\u0119 \u2013 odrzek\u0142 naukowiec \u2013 \u017ce w przypadku Stachury nie mo\u017cemy m\u00f3wi\u0107 o alkoholizmie\u201d.<\/p>\n<p>Nie jest moim zamiarem stawianie jakiej\u015b fachowej, precyzyjnej diagnozy. Ani to mo\u017cliwe, ani potrzebne. Natomiast widz\u0119 sens w pr\u00f3bie prze\u015bledzenia (zw\u0142aszcza w przypadku autora tak zespolonego ze swoim pisarstwem), jak faza alkoholowej beztroski, czyli okoliczno\u015bciowego regulowania nastroju w\u00f3dk\u0105 czy winem, zaczyna, poprzez coraz cz\u0119stsze i intensywniejsze przedawkowania, stawa\u0107 si\u0119 czynnikiem pog\u0142\u0119biaj\u0105cym\u00a0 psychiczn\u0105 nier\u00f3wnowag\u0119, objawia\u0107 napadami czarnych my\u015bli i coraz cz\u0119stszymi zaburzeniami snu. Do tego dochodzi nieuchronne przy takim, jak Stachury, trybie \u017cycia os\u0142abianie organizmu i wyd\u0142u\u017canie czasu potrzebnego na regeneracj\u0119 si\u0142 nie tylko fizycznych, ale i psychicznych, bo ma\u0142o kt\u00f3ry organizm mo\u017ce w niesko\u0144czono\u015b\u0107 udawa\u0107 perpetuum mobile.<\/p>\n<p><!--nextpage--><\/p>\n<p>Stachurze si\u0142y regenerowa\u0142o tak\u017ce pisanie, ale szybko do poety dotar\u0142o, \u017ce pisanie i alkohol od jakiego\u015b czasu coraz cz\u0119\u015bciej i niebezpieczniej wchodz\u0105 sobie w drog\u0119 i kt\u00f3ry\u015b z demon\u00f3w w ko\u0144cu przegra. \u017be picie zagra\u017ca\u0142o pisaniu \u2013 to oczywiste, nawet dla abstynent\u00f3w. Natomiast pisanie zagra\u017ca\u0142o piciu tylko w tym sensie, \u017ce Stachura notowa\u0142 w dzienniku wi\u0119kszo\u015b\u0107 alkoholowych incydent\u00f3w i eksces\u00f3w oraz ich skutki materialne oraz emocjonalne, a poniewa\u017c by\u0142o tego bardzo du\u017co \u2013 w jakim\u015b momencie odg\u0142osy zawartego w notatkach alarmu mog\u0142y jednak przebi\u0107 si\u0119 do instynktu samozachowawczego i kt\u00f3remu\u015b z zapis\u00f3w da\u0107 kr\u00f3tk\u0105 i kategoryczn\u0105 form\u0119: do\u015b\u0107! A potem wystarczy\u0142o tylko wcieli\u0107 to \u201edo\u015b\u0107\u201d w czyn. I Stachura nie raz pr\u00f3bowa\u0142. \u201eJa czuj\u0119 si\u0119 fantastycznie. Od p\u00f3\u0142tora miesi\u0105ca nie pij\u0119 i jest to bardzo egzotyczne terytorium, jak Antarktyda, z kt\u00f3rej otrzyma\u0142em ostatnio list\u201d \u2013 informuje w styczniu 1974 roku Barbar\u0119 Czochralsk\u0105, przebywaj\u0105c\u0105 wtedy w USA na stypendium. W lutym kolejny list, i znowu: \u201eCi\u0105gle nie pij\u0119. Dwa i p\u00f3\u0142 miesi\u0105ca. Ciekawe to jest. Egzotyczne bardzo\u201d. Min\u0105\u0142 wi\u0119c kolejny miesi\u0105c abstynencji, ale informacji, \u017ce nadal\u00a0 \u201eczuj\u0119 si\u0119 fantastycznie\u201d ju\u017c nie ma.<\/p>\n<p>Dlaczego wi\u0119c, czuj\u0105c si\u0119 przynajmniej pocz\u0105tkowo fantastycznie, poeta jednak opuszcza egzotyczne dla siebie terytorium abstynencji? Pytam o podpowied\u017a kilka doros\u0142ych, do\u015bwiadczonych \u017cyciowo os\u00f3b, dla kt\u00f3rych tw\u00f3rczo\u015b\u0107 Stachury by\u0142a czym\u015b wa\u017cnym, a znajomo\u015b\u0107 jego biografii \u2013 wystarczaj\u0105ca. S\u0105 do\u015b\u0107 zgodne w przypuszczeniach. Oto fragment jednej z mailowych odpowiedzi: \u201eJe\u015bli kto\u015b jest wra\u017cliwy i analizuje rzeczywisto\u015b\u0107 na g\u0142\u0119bokim poziomie, to chyba musi si\u0119 jako\u015b znieczula\u0107, bo inaczej b\u00f3l by\u0142by nie do wytrzymania\u201d.<\/p>\n<p>No to jakim sposobem i dlaczego miliony ludzi ten b\u00f3l znosz\u0105 bez potrzeby (nie m\u00f3wi\u0105c o konieczno\u015bci!) znieczulania si\u0119? S\u0105 mniej wra\u017cliwi? Maj\u0105 wra\u017cliwo\u015b\u0107 gorszego gatunku? Mo\u017ce si\u0142a uwalniaj\u0105ca od potrzeby znieczulania wynika z nieumiej\u0119tno\u015bci zanurzenia si\u0119 w otch\u0142a\u0144 z\u0142o\u017cono\u015bci bytu i jest dobrodziejstwem tylko tych, kt\u00f3rych nie sta\u0107 na batyskaf do penetrowania my\u015blowych g\u0142\u0119bin? Te\u017c nie, bo \u017cyciorysy wielu m\u0119drc\u00f3w i wybitnych poet\u00f3w, nie odczuwaj\u0105cych przymusu czy zbyt cz\u0119stej ochoty na alkohol, przecz\u0105 trafno\u015bci takiej hipotezy.<\/p>\n<p>Schemat spo\u0142ecznego odbioru alkoholowych przypad\u0142o\u015bci (nie tylko zreszt\u0105 artyst\u00f3w) jest ci\u0105gle taki sam: wielki cz\u0142owiek nie mo\u017ce pi\u0107 z ma\u0142ego, banalnego przez sw\u0105 powszechno\u015b\u0107 powodu, jakim jest np. nieradzenie sobie z emocjami (jedna z podstawowych cech os\u00f3b si\u0119gaj\u0105cych po tzw. \u015brodki zmieniaj\u0105ce \u015bwiadomo\u015b\u0107, a nale\u017cy do nich alkohol). Wi\u0119c nie tylko w pi\u015bmiennictwie biograficznym i wspomnieniach uwznio\u015bla si\u0119, uszlachetnia powody si\u0119gania po kieliszek, szuka tych powod\u00f3w ci\u0105gle na zewn\u0105trz, dorabia piciu ideologi\u0119.<\/p>\n<p>Mistrzem w upowszechnianiu takich bajek, na kt\u00f3re do dzi\u015b (mimo spopularyzowania wiedzy o mechanizmach uzale\u017cnienia) daje si\u0119 nabiera\u0107 r\u00f3wnie\u017c krytyka literacka, by\u0142 Marek H\u0142asko. Jako cz\u0142owiek tak\u017ce z autopsji znaj\u0105cy temat picia nie\u017ale, a przy tym pisarz nie tylko zdolny, ale r\u00f3wnie\u017c bystry obserwator \u2013 musia\u0142 H\u0142asko, b\u0119d\u0105c jeszcze w Polsce, przynajmniej podejrzewa\u0107, \u017ce czynniki zewn\u0119trzne w postaci ponurej rzeczywisto\u015bci tamtego PRL-u, nie oddzia\u0142ywaj\u0105 zbyt mocno \u2013 jako pow\u00f3d do picia \u2013 na cudzoziemc\u00f3w pogr\u0105\u017caj\u0105cych si\u0119 w alkoholizm na terenie USA i ca\u0142ej reszty wolnego i pe\u0142nego dostatku \u015bwiata. Oto pocz\u0105tek jednego z tekst\u00f3w o tw\u00f3rczo\u015bci Marka H\u0142aski: \u201eUcieczka w alkoholizm, jako forma niezgody na rzeczywisto\u015b\u0107, w kt\u00f3rej wszystko by\u0142o przeciwko cz\u0142owiekowi, mimo i\u017c partia zaczyna\u0142a dzie\u0144 od zapewnie\u0144, \u017ce nic jej tak szczerze nie obchodzi jak dobro, a nawet szcz\u0119\u015bcie obywatela. Niezgoda na system wyra\u017ca\u0142a si\u0119 cz\u0119sto w buncie przeciwko d\u0142awi\u0105cej szarzy\u017anie codzienno\u015bci, przeciwko \u017cyciu pozbawionemu urody, przeciwko k\u0142amstwom w gazecie i g\u0142upocie wyzieraj\u0105cej z ekranu, przeciwko \u017ca\u0142osnej odzie\u017cy, przeciwko wszechogarniaj\u0105cej nudzie\u201d. A to nie jest cytat z jakiej\u015b podziemnej bibu\u0142y walcz\u0105cej z \u201ekomun\u0105\u201d w latach osiemdziesi\u0105tych ubieg\u0142ego wieku, ale zacna \u201eTw\u00f3rczo\u015b\u0107\u201d, rok 2007\u2026<\/p>\n<p>Parawanem PRL-owskiej beznadziejno\u015bci pr\u00f3bowa\u0142 te\u017c troch\u0119 przes\u0142oni\u0107 spraw\u0119 Dariusz Pachocki w przywo\u0142anym tu ju\u017c wywiadzie. Poniewa\u017c zna bardzo dobrze biografi\u0119 pisarza, to cytowanej opinii, zaprzeczaj\u0105cej istnieniu alkoholowego problemu, niejako z naukowej ostro\u017cno\u015bci dodaje asekuruj\u0105ce \u201eale\u201d i przypomina, \u017ce Stachura \u201ew dzienniku zauwa\u017cy\u0142, \u017ce w\u00f3dki s\u0105 dwa rodzaje: dobra i bardzo dobra. Gustowa\u0142 te\u017c w tequili. Zreszt\u0105, prosz\u0119 mi pokaza\u0107 cho\u0107 jednego autora z czas\u00f3w PRL, kt\u00f3ry by\u0142by zdeklarowanym abstynentem\u201d. Proste? Proste. Stachura pi\u0142, bo w PRL-u wszyscy autorzy pili.<\/p>\n<p>Powiedzonko o dw\u00f3ch rodzajach w\u00f3dki \u2013 dobrej i bardzo dobrej, Stachura jeszcze w lubelskich czasach zapo\u017cyczy\u0142 od Konrada Bielskiego (poety, prozaika, t\u0142umacza), jednego z \u00f3wczesnej monopolowej czo\u0142\u00f3wki literackiego \u015bwiatka Lublina, lubi\u0105cego na zak\u0105sk\u0119 recytowa\u0107 \u201eOd\u0119 do alkoholu\u201d. Bielski mia\u0142 bagatelizuj\u0105cy dystans do w\u0142asnych s\u0142abo\u015bci. Kiedy z pierwszymi odwiedzinami przyszed\u0142 do J\u00f3zefa Zi\u0119by (lubelski poeta, prozaik, pami\u0119tnikarz) zwizytowa\u0107 kierowane przez niego muzeum \u2013 zatroskanym wzrokiem omi\u00f3t\u0142 sal\u0119, ale nie muzealne gabloty wywo\u0142a\u0142y jego zmartwienie. Mia\u0142 podobno powiedzie\u0107: \u2013 Eksponatem w muzeum mnie po\u015bwi\u0119conym b\u0119dzie w\u00f3dka. Ta, kt\u00f3r\u0105 dot\u0105d wypi\u0142em, nie zmie\u015bci\u0142aby si\u0119 w takiej ma\u0142ej sali.<\/p>\n<p>Towarzyskie notowania Bielskiego sta\u0142y wysoko w\u015br\u00f3d pisarskiej m\u0142odzie\u017cy, bo legitymowa\u0142 si\u0119 wprawdzie niewielkim dorobkiem tw\u00f3rczym, ale za to mia\u0142 na koncie przyja\u017a\u0144 z J\u00f3zefem Czechowiczem, kt\u00f3rego tw\u00f3rczo\u015b\u0107 poetyck\u0105 tak\u017ce Stachura bardzo ceni\u0142.<\/p>\n<p>Przyje\u017cd\u017caj\u0105c na studia do Lublina Stachura by\u0142 ju\u017c na pewno nie tylko po debiucie literackim, ale i alkoholowym, wi\u0119c szkoda zachodu na podr\u00f3\u017c w poszukiwaniu pierwszego kieliszka. Znaj\u0105c ch\u0142opackie pr\u00f3by si\u0119gania nie tylko w tamtych czasach po rzekome atrybuty doros\u0142o\u015bci (alkohol, papierosy), musia\u0142y to by\u0107 z pewno\u015bci\u0105 jeszcze lata aleksandrowsko-ciechoci\u0144skie lub, co mniej prawdopodobne, dopiero okres w Gdyni, wype\u0142niany nie tylko nauk\u0105 w tamtejszym liceum.<\/p>\n<p>Baga\u017c Stachury przywieziony do Lublina sk\u0142ada\u0142 si\u0119 g\u0142\u00f3wnie z du\u017cych zapas\u00f3w wiary w siebie. Nie dosta\u0142 akademika ani stypendium, na pomoc z domu te\u017c nie m\u00f3g\u0142 liczy\u0107. Waletowa\u0142 tu i tam, noce po\u015bwi\u0119ca\u0142 czytaniu i pisaniu, ale \u017cadna z tych wykradanych spaniu czynno\u015bci nie by\u0142a zwi\u0105zana z programem uniwersyteckiej filologii roma\u0144skiej widniej\u0105cej w indeksie poety. Lektury dobiera\u0142 sobie sam, bohaterem prozatorskich pocz\u0105tk\u00f3w uczyni\u0142 siebie, w\u0142asnych wierszy mia\u0142 coraz wi\u0119cej.<\/p>\n<p>Tak\u017ce w Lublinie nie zaprzesta\u0142 gry w pokera. Studenterii ogrywa\u0107 nie za bardzo by\u0142o z czego, wi\u0119c robi\u0142 wypady w miasto. Gra\u0142 dobrze, ale jak to przy hazardzie bywa, ze zmiennym szcz\u0119\u015bciem. Podobno umia\u0142 szcz\u0119\u015bciu pomaga\u0107, cho\u0107 nigdy go na tym w Lublinie nie przy\u0142apano.<\/p>\n<p><!--nextpage--><\/p>\n<p>Niekt\u00f3re pokerowe wygrane by\u0142y znaczne. Przychodz\u0105c do lubelskiego Klubu Zwi\u0105zk\u00f3w Tw\u00f3rczych \u201eNora\u201d na Krakowskim Przedmie\u015bciu, nie zawsze wi\u0119c liczy\u0142 na koleg\u00f3w. Zar\u00f3wno pod wzgl\u0119dem finansowym, jak i towarzyskim. Robi\u0142 wra\u017cenie odludka. Troch\u0119 jak bohater wczesnego opowiadania zatytu\u0142owanego <em>Kilka kieliszk\u00f3w<\/em>, kt\u00f3ry siedz\u0105c w knajpie \u2013 z w\u0142asnego wyboru \u2013 wy\u0142\u0105cznie w towarzystwie tylko kilku kieliszk\u00f3w, zamiast dialogu z jakim\u015b przygodnym kompanem woli obserwowa\u0107 okno po drugiej stronie ulicy, a w nim kilkuletniego ch\u0142opca \u201epatrz\u0105cego na przemijanie\u201d. W du\u017co p\u00f3\u017aniejszej ksi\u0105\u017cce <em>Wszystko jest poezja<\/em>, powo\u0142uj\u0105c si\u0119 na do\u015bwiadczenie i upodobania jednego ze swych bohater\u00f3w, Stachura napisze: \u201eW\u00f3dka, jak m\u00f3wi Edmund Szerucki, to jest cz\u0142owiek, z kt\u00f3rym mo\u017cna porozmawia\u0107. Od czasu do czasu\u201d.<\/p>\n<p>Ot\u00f3\u017c to. Niewielu, pr\u00f3buj\u0105c zbyt gorliwie i wytrwale zaprzyja\u017ani\u0107 si\u0119 z alkoholem, zaczyna picie z zamiarem zatracenia si\u0119, z marzeniem o samozag\u0142adzie. W jakim\u015b podrz\u0119dnym barze, obok zestawu slogan\u00f3w o szkodliwo\u015bci picia, wisia\u0142o has\u0142o \u201eAlkohol zabija powoli\u201d. Pewnie to jeden z tych, do kt\u00f3rych has\u0142o by\u0142o adresowane, dopisa\u0142 z lekkomy\u015blno\u015bci\u0105 bran\u0105 za odwag\u0119: \u201eNam si\u0119 nie spieszy\u201d.<\/p>\n<p>Nie dla ka\u017cdego \u201eod czasu do czasu\u201d znaczy to samo i tak samo si\u0119 ko\u0144czy. Na przyk\u0142ad od czasu do czasu do \u201eLublinianki\u201d zachodzi\u0142 nie tylko Edward Stachura, ale tak\u017ce Stefan Zar\u0119bski (poeta, t\u0142umacz, redaktor), cho\u0107 zachodzili ka\u017cdy z osobna, bo jeszcze si\u0119 nie znali. Zar\u0119bski p\u00f3\u017aniej, tak\u017ce po przeprowadzce z Lublina do Warszawy, utrzymywa\u0142 ze Stachur\u0105 serdeczny kontakt, ale pierwsze lubelskie spotkanie by\u0142o ma\u0142o przyjemne i mia\u0142o, w sensie \u2013 by tak rzec \u2013 percepcyjnym, do\u015b\u0107 jednostronny charakter. Ot\u00f3\u017c jest p\u00f3\u017anawy wiecz\u00f3r. W \u201eLubliniance\u201d pe\u0142no. Ale uwag\u0119 wchodz\u0105cego do lokalu Zar\u0119bskiego od razu zwr\u00f3ci\u0142, siedz\u0105cy na kr\u0119tych schodach prowadz\u0105cych do sali tanecznej, m\u0142ody cz\u0142owiek, kt\u00f3rego kelnerka, z sobie znanego powodu, ok\u0142ada po twarzy. M\u0142odzieniec robi\u0142 wra\u017cenie pijanego, nie broni\u0142 si\u0119 przed policzkowaniem, tylko z jak\u0105\u015b rezygnacj\u0105 w g\u0142osie powtarza\u0142: \u201e\u017beby\u015b ty nie by\u0142a kobiet\u0105\u2026\u201d Ten m\u0142odzieniec to Stachura.<\/p>\n<p>Tak\u017ce drugi lubelski epizod relacjonuj\u0119 korzystaj\u0105c z tekstu prof. Tadeusza K\u0142aka w \u201eAkcencie\u201d. Profesor w czasach, kt\u00f3re przywo\u0142uj\u0119, by\u0142 dziennikarzem i pocz\u0105tkuj\u0105cym krytykiem literackim. Rzecz dzieje si\u0119 2 lutego 1960 roku Lublin, spotkanie autorskie Edwarda Stachury w klubie \u201eNora\u201d. Prowadzi Stefan Zar\u0119bski, wiersze bohatera wieczoru znakomicie recytuje Miros\u0142aw Derecki. Stachura przy stoliku sam, przed nim butelka czerwonego wina, kt\u00f3r\u0105 bez po\u015bpiechu zd\u0105\u017cy opr\u00f3\u017cni\u0107 do ko\u0144ca, bo po recytacjach b\u0119dzie jeszcze gor\u0105ca dyskusja.<\/p>\n<p>W pewnym momencie Stachura wolno uni\u00f3s\u0142 si\u0119 z krzes\u0142a. By\u0142 podpity, ale nie traci\u0142 pionu i poziomu. Grzecznie i prawie nieruchomo sta\u0142 w przed\u0142u\u017caj\u0105cym si\u0119 milczeniu i nawet \u015blepiec by zobaczy\u0142, \u017ce poeta chce powiedzie\u0107 co\u015b bardzo wa\u017cnego.<\/p>\n<p>\u2013 Citoyens! \u2013 wykrzykn\u0105\u0142 wreszcie w pe\u0142n\u0105 napi\u0119cia cisz\u0119. I sta\u0142 w milczeniu, jakby szukaj\u0105c w zakamarkach g\u0142owy s\u0142\u00f3w godnych pocz\u0105tku.<\/p>\n<p>\u2013 \u201eCitoyens! Ucieka\u0107!\u201d \u2013 przerwa\u0142 niebezpieczn\u0105 cisz\u0119 Tadeusz K\u0142ak, chc\u0105c sprawi\u0107 wra\u017cenie, \u017ce to Stachury wykrzyczane po francusku \u201eObywatele!\u201d to ko\u0144c\u00f3wka wiersza Lechonia zatytu\u0142owanego <em>Mochnacki<\/em>. Na co, nie gorzej oczytany w poezji, Zar\u0119bski wers uzupe\u0142ni\u0142 te\u017c Lechonia s\u0142owami: \u201eKrew pachnie w tej sali\u201d i na wszelki wypadek zamkn\u0105\u0142 spotkanie konwencjonalnym: \u201eDzi\u0119kujemy pa\u0144stwu za przybycie\u201d.<\/p>\n<p>Wiersz Lechonia ko\u0144czy si\u0119 s\u0142owami:<\/p>\n<blockquote><p>\u201eA\u017c wreszcie wsta\u0142 i z hukiem rzuci\u0142 czarne wieko<\/p>\n<p>I spojrza\u0142 &#8211; tak\u0105 straszn\u0105, otwart\u0105 powiek\u0105,<\/p>\n<p>A\u017c spazm rykn\u0105\u0142, strach pod\u0142y i z miejsc si\u0119 porwali:<\/p>\n<p>\u00abCitoyens! Ucieka\u0107! Krew pachnie w tej sali!!!\u00bb\u201d<\/p><\/blockquote>\n<p>W sali lubelskiej izby wytrze\u017awie\u0144, do kt\u00f3rej bohater niedawnego wieczoru autorskiego trafi jeszcze tej nocy, nie zapach krwi dominowa\u0142. Z \u201eNory\u201d poeta, przy pomocy samych tylko n\u00f3g, przeszed\u0142 pod kawiarni\u0119 \u201eCzarcia \u0141apa\u201d, ale portier nie chcia\u0142 go wpu\u015bci\u0107 i wybuch\u0142a awantura. Wezwany patrol milicyjny odwi\u00f3z\u0142 poet\u0119 do izby wytrze\u017awie\u0144, a o zdarzeniu nazajutrz napisa\u0142a miejscowa gazeta. Wspomina profesor Tadeusz K\u0142ak: \u201eW dwa dni p\u00f3\u017aniej spotka\u0142em poet\u0119 niedaleko miejsca, gdzie Aleje Rac\u0142awickie stykaj\u0105 si\u0119 z Krakowskim Przedmie\u015bciem. Zatrzyma\u0142em go i witaj\u0105c si\u0119 zapyta\u0142em, co u niego s\u0142ycha\u0107.<\/p>\n<blockquote><p>\u2013 Wracam \u2013 powiedzia\u0142 \u2013 z izby wytrze\u017awie\u0144.<\/p>\n<p>\u2013 Dopiero teraz?<\/p>\n<p>\u2013 Tak \u2013 rzek\u0142 Stachura i opowiedzia\u0142 dlaczego. Po pierwszej nocy, kiedy zwalniano \u201ego\u015bci\u201d izby, wezwano przed oblicze jej szefa i autora <em>Jednego dnia<\/em>. Pad\u0142o pytanie: \u2013 Imi\u0119 i nazwisko? \u2013 Edward Stachura. \u2013 Co robicie? \u2013 Pisz\u0119. \u2013Co?! \u2013 Pisz\u0119. \u2013 Co piszecie! \u2013 Wiersze. \u2013 To zostaniecie jeszcze na jedn\u0105 noc. Mo\u017ce chodzi\u0142o o to, \u017ceby przez drug\u0105 dob\u0119 Stachura r\u00f3wnie\u017c wytrze\u017awia\u0142 z czadu poezji, ale to by\u0142o niemo\u017cliwe\u201d.<\/p><\/blockquote>\n<p>Niemo\u017cliwe, niestety, okaza\u0142o si\u0119 te\u017c zako\u0144czenie pobyt\u00f3w w izbie wytrze\u017awie\u0144. Z dziennika, (data\u2026..): \u201eDobrze, \u017ce mnie nie zwin\u0119li. By\u0142by to m\u00f3j trzeci pobyt w Izbie Wytrze\u017awie\u0144 miasta Thoruniensis\u201d.<\/p>\n<p><!--nextpage--><\/p>\n<p>Kilka innych zapisk\u00f3w z dziennika Edwarda Stachury:<\/p>\n<p>20 maja 1969: \u201eMordercza noc z poniedzia\u0142ku na wtorek. Mordercza. Nie mog\u0142em zasn\u0105\u0107. R\u00f3\u017cne i na wszystkie strony targa\u0142y mnie my\u015bli.(\u2026) O trzeciej rano otworzy\u0142em p\u00f3\u0142 litra jarz\u0119biaku i pi\u0142em ma\u0142ymi \u0142ykami\u201d.<\/p>\n<p>11 lutego 1971: \u201ePicie w \u00abAzylu\u00bb. Straszliwe. Ja uciek\u0142em. Bruna zwin\u0119li. B\u00f3jka\u201d<\/p>\n<p>Nast\u0119pnego dnia: \u201ePicie z Wojtkiem Roszewskim. Spanie u niego\u201d.<\/p>\n<p>Nast\u0119pnego dnia: \u201ePicie w \u00abZamkowej\u00bb z Wojtkiem Roszewskim\u201d.<\/p>\n<p>10 kwietnia 1972: \u201eWieczorem picie w hotelu z Leonem. Spili\u015bmy si\u0119 do\u015b\u0107 dok\u0142adnie. Leon pad\u0142, ja wyszed\u0142em na miasto\u201d.<\/p>\n<p>16 kwietnia 1972: \u201ePicie ostre w hotelu z Leonem. Noc moja potem w porcie. Picie z marynarzami na norweskim statku przycumowanym naprzeciw Galerii KIM\u201d.<\/p>\n<p>23 czerwca 1973: \u201eCi dziwni ludzie, z kt\u00f3rymi sp\u0119dzi\u0142em noc, pij\u0105c ostro\u201d.<\/p>\n<p>4 wrze\u015bnia 1973: \u201ePicie ca\u0142\u0105 noc z Jankiem i Micha\u0142em\u201d.<\/p>\n<p>6 listopada 1973: \u201eZ ma\u0142ego picia robi si\u0119 du\u017ce picie\u201d. (DII, s. 105)<\/p>\n<p>31 maja 1974: \u201ePi\u0142em dwa dni\u201d. (DII, s. 155)<\/p>\n<p>26 pa\u017adziernika 1973: \u201eStraszliwe picie. Ob\u0142\u0119dne. Z Micha\u0142em z Berlina, Jankiem i tak dalej\u201d.<\/p>\n<p>Te zapiski, ten dziennikowy alkomat, pokazuj\u0105 wystarczaj\u0105co wyra\u017anie, \u017ce jest problem. Stachura mia\u0142 tego \u015bwiadomo\u015b\u0107. Problem z problemem w tym, \u017ce samo u\u015bwiadomienie sobie istnienia problemu \u2013 cz\u0119sto nie wystarcza. Stachura zna\u0142 <em>Pod wulkanem<\/em> Malcolma Lowry&#8217;ego o wyobcowanym z rzeczywisto\u015bci Konsulu, pogr\u0105\u017caj\u0105cym si\u0119 w alkoholizmie na skutek tragicznej mi\u0142o\u015bci do \u017cony oraz poczucia winy z powodu pope\u0142nionego w przesz\u0142o\u015bci przewinienia. Akcja powie\u015bci dzieje si\u0119 w Meksyku, w Cuernavaca. B\u0119d\u0105c w Meksyku Stachura odwiedza t\u0119 miejscowo\u015b\u0107. Narrator <em>Wszystko jest poezja<\/em>, podczas wspinaczki na \u0141opiennik w Bieszczadach, ogromnie m\u0119cz\u0105cej, bo po \u015bniegu, w kt\u00f3ry wraz z towarzysz\u0105cym mu Juniorem zapadaj\u0105 si\u0119 po pas, robi przerw\u0119 na odpoczynek: \u201eWydoby\u0142em manierk\u0119 z mezcalem (przywi\u00f3z\u0142 mi go niedawno z Meksyku Sergio Galindo) i spe\u0142nili\u015bmy po \u0142yku tego ulubionego alkoholu bohatera <em>Pod wulkanem<\/em> \u2013 Konsula, kt\u00f3rego przejmuj\u0105ce tragiczne spektroskopowe widmo spotka\u0142em pewnej noc w Cuernavaca\u201d.<\/p>\n<p>Apelowa\u0142 do samego siebie:<\/p>\n<p>12 pa\u017adziernika 1971: \u201eCo poza tym? Wi\u0119c trzeba nie pi\u0107 w og\u00f3le chyba. W sytuacji mojej nie powinienem w\u00f3dk\u0105 si\u0119 os\u0142abia\u0107. Nie upi\u0142em si\u0119 na \u015bmier\u0107, ale jednak by\u0142em pijany\u201d.<\/p>\n<p>21 marca 1973: \u201ePierwszy dzie\u0144 kalendarzowej primawery. Wczoraj wpad\u0142em w wir i wypi\u0142em troch\u0119, zanim si\u0119 wydosta\u0142em. Do liczby \u00abSpatifu\u00bb i \u00abKlubu Filmowca\u00bb, do kt\u00f3rych nie wolno mi nawet zagl\u0105da\u0107 doda\u0107 \u2013 \u00abU Hopfera\u00bb\u201d.<\/p>\n<p>Ireneusz J. Kami\u0144ski, r\u00f3wie\u015bnik Stachury i ucze\u0144 tego samego liceum w Ciechocinku, a potem dziennikarz, kiedy zahaczy\u0142 si\u0119 w Warszawie o \u201eWsp\u00f3\u0142czesno\u015b\u0107\u201d, dobrze pozna\u0142 ten alkoholowy szlak artyst\u00f3w, te \u2013 jak to nazwa\u0142 we wspomnieniu \u2013 \u201eg\u0142\u00f3wne przepompownie kolektora towarzysko-artystycznego m\u0142odej Warszawy tamtego czasu\u201d: podziemia \u201eHarendy\u201d, \u201eU Artyst\u00f3w\u201d, bistro naprzeciw wielkiej figury przy ko\u015bciele \u015bw. Krzy\u017ca, nazywane przez bywalc\u00f3w \u201ePod Chrystusem\u201d, nie licz\u0105c obu \u201eKameralnych\u201d czy \u201eSpatifu\u201d.<\/p>\n<p>Stachura mia\u0142 pe\u0142n\u0105 \u015bwiadomo\u015b\u0107 czym alkohol grozi organizmowi, ca\u0142emu organizmowi, z g\u0142ow\u0105 na czele. Czy zdawa\u0142 te\u017c sobie spraw\u0119, \u017ce w jego przypadku si\u0119ganie po ten neuroleptyk zmonopolizowany przez pa\u0144stwo musi mie\u0107, na takie jak jego pisarstwo, wp\u0142yw szczeg\u00f3lnie istotny? To nie by\u0142 przecie\u017c pisarz-rzemie\u015blnik, kt\u00f3ry wymy\u015bla czytelniczo atrakcyjne fabu\u0142y, ma dystans do swych bohater\u00f3w, dysponuje warsztatem pozwalaj\u0105cym na regularne przesiadywanie za biurkiem po kilka godzin dziennie. Taki zawodowy pisarz, zbyt cz\u0119sto i mocno popijaj\u0105cy, pogarsza sw\u0105 literack\u0105 wydajno\u015b\u0107, pomys\u0142y ma coraz s\u0142absze, jego dramat koncentruje si\u0119 nie na pogarszaj\u0105cej si\u0119 \u0142\u0105czno\u015bci z metafizyk\u0105 i inteligencj\u0105, tylko na konsekwencjach spadku rynkowej atrakcyjno\u015bci swego wyrobu i ratach w kilku bankach. Stachura by\u0142 pisarzem amatorem, w najlepszym znaczeniu tego s\u0142owa. By\u0142 bowiem w stopniu szczeg\u00f3lnie silnym jednocze\u015bnie tw\u00f3rc\u0105 i tworzywem, jak to w filmie \u201eRejs\u201d Marka Piwowskiego krytyk literacki Andrzej Dobosz m\u00f3wi\u0142 do innej z figur tego filmu, w kt\u00f3rym i Stachura mia\u0142 zamiar wyst\u0105pi\u0107.<\/p>\n<p>\u201eKupi\u0142em dzisiaj ten zeszyt. B\u0119d\u0119 w nim pisa\u0107. (\u2026) Ale przede wszystkim b\u0119d\u0119 pisa\u0107 to, co si\u0119 b\u0119dzie teraz ze mn\u0105 dzia\u0142o. I to, jak ju\u017c m\u00f3wi\u0142em, co si\u0119 b\u0119dzie w mojej g\u0142owie dzia\u0142o\u201d \u2013 zapowiedzia\u0142 kilkunastoletni Stachura w pierwszym zapisku rozpoczynanego dziennika i by\u0142 potem konsekwentnie na tej swojej g\u0142owie skoncentrowany, niekiedy na \u015bwiat wok\u00f3\u0142 zerkaj\u0105c tylko k\u0105tem oka. Ale dostrzega\u0142, \u017ce tak\u017ce bliskim mu ludziom grozi niebezpiecze\u0144stwo, kt\u00f3re sam dobrze zna\u0142.<\/p>\n<p>Z list\u00f3w do Janusza Andermana:<\/p>\n<p>15 grudnia 1973: \u201ePozdrawiam was, Ciebie i Wacka (Wac\u0142awa Potoczka \u2013 dop. M. B.) i Weso\u0142ego Bo\u017cego Narodzenia \u017cycz\u0119 i Weso\u0142ego Nowego roku, i nie pij du\u017co, bo to zag\u0142ada i \u017ca\u0142o\u015b\u0107\u201d.<\/p>\n<p>11 lutego 1974: \u201eZreszt\u0105 to jest nie moja sprawa i wi\u0119cej o tym ode mnie ani s\u0142owa. Poza tym jeste\u015b tak m\u0142odziutki. Poza tym trzeba by\u0107 mo\u017ce najpierw wypi\u0107 sw\u00f3j ocean, \u017ceby co\u015b o tym wiedzie\u0107, a Ty go chyba jeszcze nie zd\u0105\u017cy\u0142e\u015b wypi\u0107, wi\u0119c na ten temat nie mo\u017cemy si\u0119 porozumie\u0107\u201d.<\/p>\n<p>Kto cho\u0107 raz w \u017cyciu t\u0119go popi\u0142 ten wie, co za makabra jest potem. G\u0142owa p\u0119ka, Sahara w ustach, huk przelatuj\u0105cej muchy szarpie b\u0142on\u0105 b\u0119benkow\u0105, najprostsza my\u015bl boli, przez dziury w pami\u0119ci zagl\u0105da wstyd\u2026 Po jakim\u015b czasie nawet kac-gigant \u0142agodnieje i wolno odchodzi do z\u0142ych wspomnie\u0144. Niekt\u00f3rym od\u015bwie\u017cy je przypadek: czyje\u015b imieniny, awans w\u0142asny lub degradacja kolegi, impreza integracyjna; okazji jest sporo.<\/p>\n<p>Ale s\u0105 i tacy, kt\u00f3rych wspomnienia, jakby p\u0142yn\u0105c pod pr\u0105d logiki i rozs\u0105dku, dop\u0142ywaj\u0105 do tamtego, poprzedzaj\u0105cego skacowanie, cudownego luzu, swobody, poczucia mocy, roz\u015bmieszaj\u0105cych w\u0142a\u015bciwo\u015bci niedawnych l\u0119k\u00f3w i obaw, sumienia z g\u0142osem odebranym za gadulstwo\u2026 Wr\u00f3\u0107 chwilo, by\u0142a\u015b pi\u0119kna, \u201ew przeczuciu szcz\u0119\u015bcia, w radosnym zachwycie, stan\u0105\u0142em oto ju\u017c na \u017cycia szczycie!\u201d. Niedawnemu Faustowi nie przeszkadza, \u017ce alkoholowy wynalazek jest prehistoryczny, a spos\u00f3b prymitywnie prosty. Za to \u0142atwo dost\u0119pny, pomijaj\u0105c czas ameryka\u0144skiej prohibicji i polskich kartek na w\u00f3dk\u0119 za Jaruzelskiego. No a przede wszystkim: spos\u00f3b jest bardzo skuteczny. Leci przez pokolenia na skrzydlatych s\u0142owach w rodzaju \u201ezala\u0107 robaka\u201d czy \u201ena frasunek dobry trunek\u201d.<\/p>\n<blockquote><p>\u2013 Czy pijesz, by czu\u0107 si\u0119 bardziej swobodnym w towarzystwie?<\/p><\/blockquote>\n<p>To jedno z pyta\u0144 tzw. testu baltimorskiego, czyli zestawu sporz\u0105dzonego przez specjalist\u00f3w z John Hopkins&#8217; University w Baltimore. Test daje si\u0119 do wype\u0142nienia osobom, kt\u00f3re chc\u0105 ustali\u0107 charakter swoich relacji z alkoholem. Tych pyta\u0144 jest 25. Je\u015bli cho\u0107by na jedno odpowiesz twierdz\u0105co, b\u0119dzie to sygna\u0142, \u017ce jeste\u015b na dobrej drodze do z\u0142ego, ale jeszcze \u0142atwo zawr\u00f3ci\u0107. Je\u015bli odpowiesz TAK na dwa z nich, to istnieje du\u017ce prawdopodobie\u0144stwo, \u017ce mamy do czynienia z problemem alkoholowym. Trzy i wi\u0119cej twierdz\u0105cych odpowiedzi oznacza alkoholizm. Oto jeszcze kilka z tych pyta\u0144: Czy pijesz, aby uciec od zmartwie\u0144 i k\u0142opot\u00f3w, np. rodzinnych, zawodowych i innych? Czy mia\u0142e\u015b kiedykolwiek wyrzuty sumienia po wypiciu? Czy mia\u0142e\u015b po wypiciu zanik pami\u0119ci (\u201eprzerw\u0119 w \u017cyciorysie\u201d)? Czy picie spowodowa\u0142o u ciebie wyst\u0105pienie zaburze\u0144 snu (trudno\u015bci w za\u015bni\u0119ciu, zbyt wczesne budzenie si\u0119, sen przerywany)? Czy nast\u0119pnego dnia po pija\u0144stwie musisz wypi\u0107 kieliszek w\u00f3dki lub cho\u0107by piwo, by poczu\u0107 si\u0119 lepiej? Czy pijesz sam?<\/p>\n<p>Bohaterowie wczesnych utwor\u00f3w Stachury mieli w czytelniku budzi\u0107 tak\u017ce zachwyt. R\u00f3wnie\u017c dla ich umiej\u0119tno\u015bci odnoszenia zwyci\u0119stw nad przegapionymi kiedy\u015b s\u0142abo\u015bciami. Oto jeden z nich, narrator opowiadania <em>Par\u0119 kieliszk\u00f3w<\/em>: \u201eWi\u0119c pora by\u0142a jedyna i wymarzona i wszystko prowadzi\u0142o do tego, \u017ce si\u0119 jakby ju\u017c dawno um\u00f3wi\u0142em sam z sob\u0105, \u017ceby si\u0119 spotka\u0107 w tym barze na par\u0119 kieliszk\u00f3w. Jako nagroda za. A nie dlatego, nie tylko dlatego, \u017ce swoj\u0105 drog\u0105 i poza wszystkim \u017cal te\u017c przelewa\u0142 mi si\u0119 z beczki. Nie tylko dlatego. Bo jakby tak mia\u0142o by\u0107, to musia\u0142bym ci\u0105gn\u0105c codziennie i do spodu. Cz\u0119sto g\u0119sto. Jakbym mia\u0142 pi\u0107 dlatego, \u017ce smutno, \u017ca\u0142ko, tobym si\u0119 pr\u0119dko nie pozna\u0142. Bardzo pr\u0119dko bym si\u0119 doprowadzi\u0142 do krainy. By\u0142em kiedy\u015b na tej drodze dosy\u0107 daleko w g\u0142\u0105b. (\u2026) Nie wiem, nigdy nie b\u0119d\u0119 wiedzia\u0142, jak si\u0119 podnios\u0142em, na \u0142okcie najpierw, potem na kolana, zanim stan\u0105\u0142em na \u017cylaste nogi\u201d.<\/p>\n<p>Autorowi sz\u0142o z tym znacznie trudniej. \u201eCz\u0119sto chodzili\u015bmy razem na przyj\u0119cia. Pami\u0119tam doskonale, jak niespokojny stawa\u0142 si\u0119 Stachura po kilku kieliszkach alkoholu. Pi\u0142 du\u017co i nieraz ju\u017c od rana widzia\u0142em go pijanego na zaj\u0119ciach uniwersyteckich. (\u2026) Mog\u0119 zapewni\u0107, \u017ce zawsze zachowywa\u0142 si\u0119 doskonale\u201d \u2013 wspomina pobyt Stachury w Meksyku tamtejszy pisarz Salwador Elizondo, prowadz\u0105cy w uczelni wyk\u0142ady, kt\u00f3rych s\u0142ucha\u0142 tak\u017ce Edward Stachura.<\/p>\n<p>W Meksyku rozpacz spowodowana rozpadaj\u0105cym si\u0119 ma\u0142\u017ce\u0144stwem dopada go z niebywa\u0142\u0105 si\u0142\u0105. Strasznie cierpi. Alkohol \u0142agodzi cierpienie, ale jednocze\u015bnie obni\u017ca odporno\u015b\u0107 na cierpienie, uruchamia si\u0119 b\u0142\u0119dne ko\u0142o.<\/p>\n<p><!--nextpage--><\/p>\n<p>Abstynenci zanudzaj\u0105 normalnych ludzi powtarzaniem, \u017ce alkohol to trucizna. To oczywi\u015bcie prawda; zdrowy organizm \u2013 zmuszony do kontaktu z nieznan\u0105 sobie trucizn\u0105 \u2013 reaguje zdecydowan\u0105 obron\u0105 i chce si\u0119 trucizny szybko pozby\u0107. Prosty cz\u0142owiek wtedy rzyga, ci z wy\u017cszym wykszta\u0142ceniem dostaj\u0105 torsji, a doktorzy nauk humanistycznych uruchomiaj\u0105 proces przemieszczania si\u0119 tre\u015bci pokarmowej z \u017co\u0142\u0105dka (ventriculus) w kierunku jamy ustnej (cavum oris). Ta szczypta z\u0142o\u015bliwo\u015bci wobec doktor\u00f3w nauk humanistycznych to nie jaki\u015b m\u00f3j kompleks w stosunku do ludzi m\u0105drzejszych czy lepiej wykszta\u0142conych, mam inne. Kiedy pa\u0144stwo doktorostwo tak wspaniale interpretuj\u0105 tw\u00f3rczo\u015b\u0107 Edwarda Stachury, to ja jestem zachwycony, pe\u0142en podziwu i uznania. Lecz kiedy zabieraj\u0105 si\u0119, na og\u00f3\u0142 na marginesie podstawowego wywodu, za biografi\u0119 pisarza, to s\u0142usznie przestrzegaj\u0105c przed nagminnym uto\u017csamianiem autora z jego bohaterami i narratorem \u2013 konfrontowanie wszelkiej wiedzy o Stachurze z do\u015bwiadczeniem \u017cyciowym ludzi chodz\u0105cych po nieuniwersyteckiej ziemi, zdaj\u0105 si\u0119 traktowa\u0107 jako zabieg uw\u0142aczaj\u0105cy powadze badacza i badanego obiektu.<\/p>\n<p>Dam przyk\u0142ad. Na temat motywu w\u0119dr\u00f3wki i jego funkcji w tw\u00f3rczo\u015bci Stachury jest ju\u017c olbrzymia liczba prac. Osadza si\u0119 w nich temat w szerokim kontek\u015bcie kulturowym. I w porz\u0105dku, bardzo dobrze, tak trzeba. Ale w\u0119drowali nie tylko bohaterowie Stachury. On sam niezliczon\u0105 ilo\u015b\u0107 razy, zw\u0142aszcza od pewnego czasu, przemierzy\u0142 nie tylko nasz kraj, przenosi\u0142 si\u0119 z miejsca na miejsce z powod\u00f3w o r\u00f3\u017cnym charakterze, pr\u00f3bowa\u0142 te powody powabnie artyku\u0142owa\u0107 w tw\u00f3rczo\u015bci. I ja przed laty w swej ksi\u0105\u017cce <em>Edward Stachura. Biografia i legenda<\/em> wysun\u0105\u0142em nie\u015bmia\u0142e przypuszczenie, \u017ce nie mo\u017cna wykluczy\u0107, i\u017c dla m\u0142odego Edwarda silnym bod\u017acem do podj\u0119cia decyzji o opuszczeniu domu rodzinnego i udaniu si\u0119 w \u015bwiat, toruj\u0105cemu drog\u0119 bohaterom swoich przysz\u0142ych utwor\u00f3w, mo\u017ce jednak nie by\u0142a ch\u0119\u0107 dostarczenia powod\u00f3w do zestawiania go w przysz\u0142ych pracach naukowych z Eneaszem, Odysem, Kandydem czy Leopoldem Bloomem, ale mo\u017ce z\u0142o\u017cy\u0142a si\u0119 na t\u0119 decyzj\u0119 tak\u017ce nieludzka ciasnota wiejskiej chaty, w kt\u00f3rej Stachura dorasta\u0142 na \u0141azie\u0144cu, perspektywa do\u017cywotniego kr\u0119cenia si\u0119 w kieracie nieko\u0144cz\u0105cych si\u0119 obowi\u0105zk\u00f3w domowych, bieda uziemiaj\u0105ca nawet niezbyt g\u00f3rnolotne marzenia\u2026 Pozna\u0142em troch\u0119 we wczesnej m\u0142odo\u015bci (koniec lat 50.) na w\u0142asnej sk\u00f3rze uroki takiego z kocich \u0142b\u00f3w pasa startowego, wiec wydawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce nie wyrywam korzeni Stachurowej w\u0119dr\u00f3wki z ugoru polskich reali\u00f3w po\u0142owy lat pi\u0119\u0107dziesi\u0105tych ubieg\u0142ego wieku. I oto jeden z doktor\u00f3w nauk humanistycznych, zajmuj\u0105cych si\u0119 naukowo dorobkiem Stachury, wzi\u0105\u0142 potem to moje przypuszczenie ostro\u017cnie w dwa naukowe palce, jakby w obawie o pobrudzenie d\u0142oni trywialno\u015bci\u0105, drug\u0105 r\u0119k\u0105 zatka\u0142 sobie nos, i delikatnie, dobrodziej, pr\u00f3bowa\u0142 sprowadzi\u0107 mnie oraz motyw w\u0119dr\u00f3wki na w\u0142a\u015bciw\u0105 drog\u0119, z poboczami bujnie obsadzonymi toposem, topik\u0105, archetypem\u2026<\/p>\n<p>Teraz te\u017c, w zwi\u0105zku z w\u0105tkiem alkoholowym, pewnie dowiem si\u0119, \u017ce myl\u0119 filozofi\u0119 z fizjologi\u0105, \u017ce nie odr\u00f3\u017cniam dolegliwo\u015bci duszy od uci\u0105\u017cliwo\u015bci kaca, \u017ce zalewam alkoholem jak\u0105\u015b wmawian\u0105 poecie czarn\u0105 dziur\u0119\u2026 Je\u015bli si\u0119 myl\u0119, to nie jako jedyny. Ju\u017c w 1968 roku Jaros\u0142aw Iwaszkiewicz, zachwycaj\u0105c si\u0119 <em>Ca\u0142\u0105 jaskrawo\u015bci\u0105<\/em> Stachury, zanotowa\u0142 w dzienniku: \u201ePodobno strasznie pije, tak mi jego szkoda, to takie zacne cho\u0107 dziwne ch\u0142opisko. Santa Polonia, \u017ceby go jako\u015b uchroni\u0107, jako\u015b odgrodzi\u0107 od tego \u015bwiata, kt\u00f3ry jest dla niego za trudny\u201d.<\/p>\n<p>Stachura tak naprawd\u0119 zmaga\u0142 si\u0119 nie z alkoholem, ale z samym sob\u0105, ze sw\u0105 \u2013 godn\u0105 podziwu, lecz tak\u017ce budz\u0105c\u0105 z\u0142e przeczucia \u2013 wiar\u0105 w otrzyman\u0105 od losu nadludzk\u0105 umiej\u0119tno\u015b\u0107, kt\u00f3ra dopiero jemu pozwoli znale\u017a\u0107 jedn\u0105 odpowied\u017a na wszystkie odwieczne ludzko\u015bci \u201edlaczego i po co?\u201d, a \u017cycie, ten pokr\u0119tny znak zapytania, zamieni\u0107 w prosty, radosny wykrzyknik, jakim dla wi\u0119kszo\u015bci czytelnik\u00f3w by\u0142a <em>Ca\u0142a jaskrawo\u015b\u0107<\/em>.<\/p>\n<p>Ostatni w dzienniku Stachury zapis ze \u015bladami alkoholu pochodzi z 19 marca 1976 roku: \u201eLekkie picie z Ge\u0144kiem Jerzakiem i z dwiema m\u0142odymi Cygankami.(\u2026) Ale i Ge\u0144ka musia\u0142em potem zgubi\u0107. Chcia\u0142 dalej pi\u0107, a ja ju\u017c nie\u201d. Ostatnie zdanie tego zapisu dotyczy Danuty Paw\u0142owskiej: \u201eJutro przyje\u017cd\u017ca Ta, dla kt\u00f3rej bije mi serce\u201d.<\/p>\n<p>Podobnie jak poprzednie \u2013 tak\u017ce ten ponad dwumiesi\u0119czny pobyt na terytorium abstynencji, o kt\u00f3rym powiadamia\u0142 w li\u015bcie do Barbary Czochralskiej, wkr\u00f3tce jednak Stachura zako\u0144czy\u0142, bo najprawdopodobniej i tam nie znalaz\u0142 tego, czego tak naprawd\u0119 szuka\u0142 on i bohaterowie jego tw\u00f3rczo\u015bci: USPOKOJENIA. Dla\u00a0 mnie najwa\u017cniejszy tekst w dorobku Stachury, pisany w 1979 roku przez kilka przed\u015bmiertnych miesi\u0119cy, ma tytu\u0142 <em>Pogodzi\u0107 si\u0119 ze \u015bwiatem<\/em>. M\u0142odzi czytelnicy, zw\u0142aszcza w okresie najwi\u0119kszego zainteresowania Stachur\u0105 i fanatycznego niekiedy uwielbiania pisarza i jego tw\u00f3rczo\u015bci, jakby nie zauwa\u017cyli tego utworu. Zaczyna go zdanie zaprzeczaj\u0105ce znacznej cz\u0119\u015bci wcze\u015bniejszego pisania Stachury, tak\u017ce tego o potrzebie i konieczno\u015bci \u017cycia w cudownym i bezustannym napi\u0119ciu: \u201eTeraz mo\u017ce wreszcie znajd\u0119 uspokojenie\u201d.<\/p>\n<p>\u201e\u017by\u0107 w straszliwym i cudownym napi\u0119ciu w ka\u017cdej zawsze i wsz\u0119dzie sekundzie\u201d. Czytelnicy jakby nie zauwa\u017cali s\u0142owa straszliwy, albo odczytali je tak, jak go j\u0119zyk potoczny u\u017cywa: straszliwy, czyli wielki, ogromny, zajebisty. Stachura by\u0142 za dobrym pisarzem, za du\u017co wiedzia\u0142, za starannie dobiera\u0142 s\u0142owa, aby oferowanemu produktowi w postaci cudownego napi\u0119cia nie doczepi\u0107 na odwrocie male\u0144kiej, niedostrzegalnej zw\u0142aszcza m\u0142odymi oczyma, metki z cen\u0105.<\/p>\n<p>Jest bardzo istotne i wymowne, \u017ce alkohol przestaje si\u0119 pojawia\u0107 nie tylko w dziennikowych zapisach, ale tak\u017ce w sferze realnych fakt\u00f3w, kiedy recept\u0119 na lek u\u015bmierzaj\u0105cy wszelki pozafizyczny b\u00f3l znajdzie Stachura dopiero na wielkiej g\u00f3rze \u2013 jak sam nazwie czas powstawania <em>Fabula rasa (rzecz o egoizmie)<\/em> i <em>Oto<\/em>, okre\u015blany przez jednych okresem mistycznym, a przez innych interpretowany w kategoriach medycznych. Ten mistyczny okres ko\u0144czy si\u0119 bardzo gwa\u0142townie, Stachurze wtedy dobiera si\u0119 do g\u0142owy stan zdiagnozowany p\u00f3\u017aniej w szpitalu w Drewnicy jako choroba psychiczna o konkretnej nazwie, przebiegu, rokowaniach. Wej\u015bcie na tory, po kt\u00f3rych zbli\u017ca\u0142 si\u0119 elektrow\u00f3z, wykonane na rozkaz jakich\u015b tajemniczych g\u0142os\u00f3w, nie by\u0142o czynno\u015bci\u0105 literackiego bytu o nazwie cz\u0142owiek-Nikt z <em>Fabula rasa<\/em>, tylko czynem realnego cz\u0142owieka, kt\u00f3ry \u2013 odratowany spod elektrowozu \u2013 znowu podejmie mordercz\u0105 pr\u00f3b\u0119 godzenia si\u0119 z \u017cyciem i \u015bwiatem, nie tylko zdaniem Iwaszkiewicza za trudnym dla takich, jak Stachura.<\/p>\n<p>Ca\u0142a tw\u00f3rczo\u015b\u0107 Edwarda Stachury to tak\u017ce w\u0142asnor\u0119cznie sporz\u0105dzany stenogram z tych zmaga\u0144.<\/p>\n<p><em>Rozdzia\u0142 z ksi\u0105\u017cki przygotowywanej dla Wydawnictwa ISKRY<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>\u201e\u017by\u0107 w straszliwym i cudownym napi\u0119ciu w ka\u017cdej zawsze i wsz\u0119dzie sekundzie\u201d. Czytelnicy jakby nie zauwa\u017cali s\u0142owa straszliwy, albo odczytali je tak, jak go j\u0119zyk potoczny u\u017cywa: straszliwy, czyli wielki, ogromny, zajebisty. Stachura by\u0142 za dobrym pisarzem, za du\u017co wiedzia\u0142, za starannie dobiera\u0142 s\u0142owa, aby oferowanemu produktowi w postaci cudownego napi\u0119cia nie doczepi\u0107 na odwrocie male\u0144kiej, niedostrzegalnej zw\u0142aszcza m\u0142odymi oczyma, metki z cen\u0105.<\/p>\n","protected":false},"author":492,"featured_media":24101,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[1],"tags":[3162,484,3161,665],"powerkit_post_featured":[],"coauthors":[3160],"yoast_head":"<!-- This site is optimized with the Yoast SEO plugin v18.7 - https:\/\/yoast.com\/wordpress\/plugins\/seo\/ -->\n<title>Literatka pod wysokim napi\u0119ciem<\/title>\n<meta name=\"description\" content=\"O &quot;\u017cyciopisaniu&quot; i &quot;pisanio\u017cyciu&quot;, kt\u00f3re uprawia\u0142 Edward Stachura, pisze Marian Buchowski.\" \/>\n<meta name=\"robots\" content=\"index, follow, max-snippet:-1, max-image-preview:large, max-video-preview:-1\" \/>\n<link rel=\"canonical\" href=\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2014\/marian-buchowski-literatka-pod-wysokim-napieciem-odra\" \/>\n<link rel=\"next\" href=\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2014\/marian-buchowski-literatka-pod-wysokim-napieciem-odra\/2\" \/>\n<script type=\"application\/ld+json\" class=\"yoast-schema-graph\">{\"@context\":\"https:\/\/schema.org\",\"@graph\":[{\"@type\":\"WebSite\",\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#website\",\"url\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/\",\"name\":\"Ownetic Magazine\",\"description\":\"Magazine\",\"potentialAction\":[{\"@type\":\"SearchAction\",\"target\":{\"@type\":\"EntryPoint\",\"urlTemplate\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/?s={search_term_string}\"},\"query-input\":\"required name=search_term_string\"}],\"inLanguage\":\"pl-PL\"},{\"@type\":\"ImageObject\",\"inLanguage\":\"pl-PL\",\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2014\/marian-buchowski-literatka-pod-wysokim-napieciem-odra#primaryimage\",\"url\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2014\/08\/edward-stachura-odra.jpg\",\"contentUrl\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2014\/08\/edward-stachura-odra.jpg\",\"width\":1000,\"height\":642,\"caption\":\"Edward Stachura (\u017ar\u00f3d\u0142o: materia\u0142y Miesi\u0119cznika ODRA)\"},{\"@type\":\"WebPage\",\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2014\/marian-buchowski-literatka-pod-wysokim-napieciem-odra#webpage\",\"url\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2014\/marian-buchowski-literatka-pod-wysokim-napieciem-odra\",\"name\":\"Literatka pod wysokim napi\u0119ciem\",\"isPartOf\":{\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#website\"},\"primaryImageOfPage\":{\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2014\/marian-buchowski-literatka-pod-wysokim-napieciem-odra#primaryimage\"},\"datePublished\":\"2014-08-17T23:00:34+00:00\",\"dateModified\":\"2020-09-01T12:06:22+00:00\",\"author\":{\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#\/schema\/person\/82e941457390f63ced5b285f4da68f9c\"},\"description\":\"O \\\"\u017cyciopisaniu\\\" i \\\"pisanio\u017cyciu\\\", kt\u00f3re uprawia\u0142 Edward Stachura, pisze Marian Buchowski.\",\"breadcrumb\":{\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2014\/marian-buchowski-literatka-pod-wysokim-napieciem-odra#breadcrumb\"},\"inLanguage\":\"pl-PL\",\"potentialAction\":[{\"@type\":\"ReadAction\",\"target\":[\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2014\/marian-buchowski-literatka-pod-wysokim-napieciem-odra\"]}]},{\"@type\":\"BreadcrumbList\",\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2014\/marian-buchowski-literatka-pod-wysokim-napieciem-odra#breadcrumb\",\"itemListElement\":[{\"@type\":\"ListItem\",\"position\":1,\"name\":\"Literatka pod wysokim napi\u0119ciem\"}]},{\"@type\":\"Person\",\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#\/schema\/person\/82e941457390f63ced5b285f4da68f9c\",\"name\":\"Marian Buchowski\",\"url\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/author\/marian-buchowski\"}]}<\/script>\n<!-- \/ Yoast SEO plugin. -->","yoast_head_json":{"title":"Literatka pod wysokim napi\u0119ciem","description":"O \"\u017cyciopisaniu\" i \"pisanio\u017cyciu\", kt\u00f3re uprawia\u0142 Edward Stachura, pisze Marian Buchowski.","robots":{"index":"index","follow":"follow","max-snippet":"max-snippet:-1","max-image-preview":"max-image-preview:large","max-video-preview":"max-video-preview:-1"},"canonical":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2014\/marian-buchowski-literatka-pod-wysokim-napieciem-odra","next":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2014\/marian-buchowski-literatka-pod-wysokim-napieciem-odra\/2","schema":{"@context":"https:\/\/schema.org","@graph":[{"@type":"WebSite","@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#website","url":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/","name":"Ownetic Magazine","description":"Magazine","potentialAction":[{"@type":"SearchAction","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/?s={search_term_string}"},"query-input":"required name=search_term_string"}],"inLanguage":"pl-PL"},{"@type":"ImageObject","inLanguage":"pl-PL","@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2014\/marian-buchowski-literatka-pod-wysokim-napieciem-odra#primaryimage","url":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2014\/08\/edward-stachura-odra.jpg","contentUrl":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2014\/08\/edward-stachura-odra.jpg","width":1000,"height":642,"caption":"Edward Stachura (\u017ar\u00f3d\u0142o: materia\u0142y Miesi\u0119cznika ODRA)"},{"@type":"WebPage","@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2014\/marian-buchowski-literatka-pod-wysokim-napieciem-odra#webpage","url":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2014\/marian-buchowski-literatka-pod-wysokim-napieciem-odra","name":"Literatka pod wysokim napi\u0119ciem","isPartOf":{"@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#website"},"primaryImageOfPage":{"@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2014\/marian-buchowski-literatka-pod-wysokim-napieciem-odra#primaryimage"},"datePublished":"2014-08-17T23:00:34+00:00","dateModified":"2020-09-01T12:06:22+00:00","author":{"@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#\/schema\/person\/82e941457390f63ced5b285f4da68f9c"},"description":"O \"\u017cyciopisaniu\" i \"pisanio\u017cyciu\", kt\u00f3re uprawia\u0142 Edward Stachura, pisze Marian Buchowski.","breadcrumb":{"@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2014\/marian-buchowski-literatka-pod-wysokim-napieciem-odra#breadcrumb"},"inLanguage":"pl-PL","potentialAction":[{"@type":"ReadAction","target":["https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2014\/marian-buchowski-literatka-pod-wysokim-napieciem-odra"]}]},{"@type":"BreadcrumbList","@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2014\/marian-buchowski-literatka-pod-wysokim-napieciem-odra#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"Literatka pod wysokim napi\u0119ciem"}]},{"@type":"Person","@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#\/schema\/person\/82e941457390f63ced5b285f4da68f9c","name":"Marian Buchowski","url":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/author\/marian-buchowski"}]}},"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/24095"}],"collection":[{"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/users\/492"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=24095"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/24095\/revisions"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/media\/24101"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=24095"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=24095"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=24095"},{"taxonomy":"powerkit_post_featured","embeddable":true,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/powerkit_post_featured?post=24095"},{"taxonomy":"author","embeddable":true,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/coauthors?post=24095"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}