{"id":38492,"date":"2016-09-27T08:00:16","date_gmt":"2016-09-27T07:00:16","guid":{"rendered":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/?p=38492"},"modified":"2016-09-23T13:43:47","modified_gmt":"2016-09-23T12:43:47","slug":"urszula-koziol-europa-to-ja-miesiecznik-odra","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2016\/urszula-koziol-europa-to-ja-miesiecznik-odra","title":{"rendered":"Europa to ja"},"content":{"rendered":"<p style=\"text-align: right;\"><em>[\u2026] Zanim nauczy\u0142am si\u0119 przypina\u0107 stosowne \u0142atki<\/em><br \/>\n<em>mej biednej postrzelonej babce Europie<\/em><br \/>\n<em>kt\u00f3ra najwyra\u017aniej spad\u0142a z byka<\/em><br \/>\n<em>cho\u0107 wola\u0142aby o tym zapomnie\u0107<\/em><br \/>\n<em>odwiedza\u0142am j\u0105 w domu ob\u0142\u0105kanych<\/em><br \/>\n<em>nie pasowa\u0142a do w\u0142asnych starych fotografii<\/em><br \/>\n<em>kt\u00f3re przegl\u0105da\u0142y\u015bmy razem w rodzinnym albumie<\/em><br \/>\n<em>dziwi\u0142y\u015bmy si\u0119 sobie<\/em><br \/>\n<em>ona zapomina\u0142a j\u0119zyka w g\u0119bie<\/em><br \/>\n<em>albo wypiera\u0142a si\u0119 pokrewie\u0144stwa<\/em><br \/>\n<em>by\u0142o mi jej \u017cal<\/em><br \/>\n<em>rozstawa\u0142y\u015bmy si\u0119 w gniewie<\/em><br \/>\n<em>mimo to musz\u0119 j\u0105 odwiedza\u0107 nadal<\/em><br \/>\n<em>w ko\u0144cu jej chora krew<\/em><br \/>\n<em>ob\u0142\u0105ka\u0144czo<\/em><br \/>\n<em>i w moich \u017cy\u0142ach dziedzicznym blu\u017anierstwem si\u0119 pleni<\/em><\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><em>O sobie samej do potomno\u015bci<\/em> (1978)<\/p>\n<figure id=\"attachment_38552\" aria-describedby=\"caption-attachment-38552\" style=\"width: 540px\" class=\"wp-caption alignnone\"><a href=\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/?attachment_id=38552\" rel=\"attachment wp-att-38552\"><img loading=\"lazy\" class=\"size-medium wp-image-38552\" title=\"Bretania, Finisterra, Pointe du Raz, fot. S. M\u00f6ller (\u017ar\u00f3d\u0142o: Wikimedia Commons)\" src=\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2016\/09\/urszula-koziol-europa-to-ja-2016-09-27-540x405.jpg\" alt=\"Bretania, Finisterra, Pointe du Raz, fot. S. M\u00f6ller (\u017ar\u00f3d\u0142o: Wikimedia Commons)\" width=\"540\" height=\"405\" srcset=\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2016\/09\/urszula-koziol-europa-to-ja-2016-09-27-540x405.jpg 540w, https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2016\/09\/urszula-koziol-europa-to-ja-2016-09-27-900x675.jpg 900w, https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2016\/09\/urszula-koziol-europa-to-ja-2016-09-27-576x431.jpg 576w, https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2016\/09\/urszula-koziol-europa-to-ja-2016-09-27.jpg 2000w\" sizes=\"(max-width: 540px) 100vw, 540px\" \/><\/a><figcaption id=\"caption-attachment-38552\" class=\"wp-caption-text\">Bretania, Finisterra, Pointe du Raz, fot. S. M\u00f6ller (\u017ar\u00f3d\u0142o: Wikimedia Commons)<\/figcaption><\/figure>\n<p>Wszystko zacz\u0119\u0142o si\u0119 od pocztowego znaczka.<\/p>\n<p>Czy zauwa\u017cyli\u015bcie, \u017ce w stolicach europejskich coraz trudniej kupi\u0107 pocztowy znaczek? Ostatnio w Kopenhadze np. okaza\u0142o si\u0119, \u017ce znaczki mog\u0119 kupi\u0107 w pewnym \u2013 ale nie w ka\u017cdym! \u2013 spo\u017cywczym sklepie. A ja zosta\u0142am uk\u0105szona nie tyle Heglem, ile w\u0142a\u015bnie pocztowym znaczkiem, kiedy w latach 60. znalaz\u0142am si\u0119 po raz pierwszy w Europie Zachodniej (tak to si\u0119 wtedy nazywa\u0142o). Zaproszono mnie do Belgii na Mi\u0119dzynarodowe Biennale Poezji. Postanowi\u0142am ten fakt utrwali\u0107 wys\u0142aniem do rodziny widok\u00f3wki. Za czyj\u0105\u015b rad\u0105 trafi\u0142am do sklepiku \u201eTabac\u201d i rzeczywi\u015bcie sprzedawano tam znaczki. \u2013 Do Europy? \u2013 zapyta\u0142 sprzedawca, ale kiedy potwierdzi\u0142am, \u017ce tak, co\u015b w moim akcencie czy ubiorze wyda\u0142o mu si\u0119 nie zgadza\u0107, u\u015bci\u015bli\u0142 pytanie: \u2013 A do jakiego kraju? \u2013 Do Polski, odpar\u0142am nieco zaskoczona, a on wtedy prychn\u0105\u0142: \u2013 Jak do Polski, to nie do Europy!<\/p>\n<p>By\u0142am wstrz\u0105\u015bni\u0119ta. \u2013 Jak\u017ce nie, czy nie zna pan geografii? Wybieg\u0142am stamt\u0105d bez znaczka, trzaskaj\u0105c niemal drzwiami. Czu\u0142am si\u0119 upokorzona. Nie mog\u0142am si\u0119 uspokoi\u0107.<\/p>\n<p>Tak, to wtedy w\u0142a\u015bnie pierwszy raz zacz\u0119\u0142am w my\u015blach roztrz\u0105sa\u0107 problem: ja i Europa.<\/p>\n<p>Urodzi\u0142am si\u0119 w dobie <em>belle \u00e9poque<\/em> w ma\u0142ej, drewnianej wiosce otoczonej lasami, nad pi\u0119kn\u0105 rzek\u0105 o tajemniczej nazwie: Tanew. D\u0142ugo, bardzo d\u0142ugo, bo do wczesnych lat 60. nie by\u0142o tam elektryczno\u015bci. \u015awieci\u0142o si\u0119 naftowymi lampami, ich ciep\u0142e, \u017c\u00f3\u0142te \u015bwiat\u0142o wywo\u0142ywa\u0142o na \u015bciany istny teatr cieni, jaki\u015b taki widmowy \u015bwiat zaprzyja\u017aniony z ba\u015bni\u0105. W przeciwie\u0144stwie do pobliskich miasteczek o\u015bwietlonych elektrycznym \u015bwiat\u0142em te lampy w mojej wiosce nie gasi\u0142y nieba, one je przybli\u017ca\u0142y do moich oczu tak, \u017ce i ksi\u0119\u017cyc, i gwiazdy zdawa\u0142y si\u0119 by\u0107 na wyci\u0105gni\u0119cie r\u0119ki. Nie mo\u017cna by\u0142o oczu oderwa\u0107 od rozgwie\u017cd\u017conego nieba i wyra\u017anie zarysowanych na nim mlecznych dr\u00f3g prowadz\u0105cych do \u2013 kto zgadnie dok\u0105d?<\/p>\n<p>Rodzice byli nauczycielami, trafili na kilka lat do tej wioseczki zamieszka\u0142ej g\u0142\u00f3wnie przez Rusin\u00f3w, jak kazali si\u0119 nazywa\u0107 dla odr\u00f3\u017cnienia od mieszkaj\u0105cych w s\u0105siedniej wiosce Ukrai\u0144c\u00f3w. W pobli\u017cu \u2013 opr\u00f3cz Polak\u00f3w \u2013 mieszkali tam tak\u017ce koloni\u015bci niemieccy oraz bardzo liczni \u017bydzi. Z biegiem czasu przysz\u0142o mi na my\u015bl, \u017ce \u201eca\u0142y \u015bwiat zacz\u0105\u0142 si\u0119 w Bi\u0142goraju\u201d, kiedy okaza\u0142o si\u0119, \u017ce przez to miasteczko najbli\u017csze naszej wsi przewin\u0119li si\u0119 znakomici pisarze, noblista Izaak B. Singer i jego starszy brat J\u00f3zef, r\u00f3wnie utalentowany, tak\u017ce dziadkowie Susan Sontag i rodzina ameryka\u0144skiego socjologa, Alvina Tofflera, autora <em>Szoku przysz\u0142o\u015bci<\/em>. Drugim miastem, tak\u017ce blisko miejsca mego urodzenia, w kt\u00f3rym zamieszkali\u015bmy zaraz po wojnie i w kt\u00f3rym zdawa\u0142am matur\u0119, by\u0142 renesansowy Zamo\u015b\u0107. Z Zamo\u015bcia wywodzi\u0142a si\u0119 R\u00f3\u017ca Luksemburg. Jej <em>Listy z wi\u0119zienia<\/em> do Sonii, m\u0142odziutkiej narzeczonej Liebknechta, kt\u00f3re po latach wpad\u0142y mi w r\u0119ce, g\u0142\u0119boko mnie poruszy\u0142y.<\/p>\n<p>Ilekro\u0107 teraz, we Wroc\u0142awiu, gdzie mieszkam od czasu, gdy przyjecha\u0142am tu na studia, mijam blisko Rynku stare, pi\u0119kne wi\u0119zienie z dziedzi\u0144cem, na kt\u00f3rym ro\u015bnie okaza\u0142y jesion, my\u015bl\u0119 o niej, bo i w tym wi\u0119zieniu siedzia\u0142a pod koniec \u017cycia, tu pisa\u0142a te listy o ptaszkach i ro\u015blinkach widywanych z okna i tu przewidzia\u0142a okrutn\u0105 \u015bmier\u0107 w\u0142asn\u0105 i \u015bmier\u0107 Liebknechta, oswajaj\u0105c zawczasu jego narzeczon\u0105 z przybli\u017caj\u0105c\u0105 si\u0119 tragedi\u0105, kt\u00f3ra j\u0105 spotka.<\/p>\n<p>W przedwojennym Zamo\u015bciu mog\u0142am z ca\u0142\u0105 pewno\u015bci\u0105 niejeden raz min\u0105\u0107 si\u0119 na ulicy ze wspania\u0142ym poet\u0105, Boles\u0142awem Le\u015bmianem; obawiam si\u0119, \u017ce jego wiersze s\u0105 nieprzek\u0142adalne na inne j\u0119zyki. Moja matka lubi\u0142a czyta\u0107 mi na g\u0142os te j\u0119zykowo rozmigotane wiersze z ich metafizyczn\u0105 g\u0142\u0119bi\u0105, kt\u00f3re niekiedy zdawa\u0142y si\u0119 nosicielami specyficznego tremendum. Mieli\u015bmy je w domowej bibliotece, ojciec zach\u0142annie gromadzi\u0142 obok wielkiej literatury \u015bwiatowej encyklopedie i r\u00f3\u017cne kompendia. B\u0119d\u0105c dzieckiem w tamtej pierwszej, drewnianej i zagubionej na le\u015bnych bezdro\u017cach wiosce, s\u0105dzi\u0142am, \u017ce mieli\u015bmy w domu wi\u0119cej ksi\u0105\u017cek ni\u017c sprz\u0119t\u00f3w; w ka\u017cdym razie zapami\u0119ta\u0142am, \u017ce siedzia\u0142am przy stole na powi\u0105zanych w s\u0142upki ksi\u0105\u017ckach, nie na krze\u015ble. Ale to pewno \u0142\u0105czy\u0142o si\u0119 z kolejn\u0105 przeprowadzk\u0105, bo rodzice a\u017c do wybuchu wojny, czyli przed &#8217;39 rokiem, trzykrotnie przeprowadzali si\u0119 na tej przestrzeni mi\u0119dzy rzek\u0105 Tanew a Sanem, mi\u0119dzy miasteczkiem Bi\u0142goraj a Zamo\u015b\u0107. W 1942 roku, kiedy tu\u017c przed wysiedleniem przez Niemc\u00f3w mieszka\u0144c\u00f3w tych ziem uda\u0142o nam si\u0119 zbiec (jedynie z ma\u0142ymi, nierzucaj\u0105cymi si\u0119 w oczy tobo\u0142kami w r\u0119ku), wszystkie te ojcowe ksi\u0105\u017cki przepad\u0142y. Po wojnie uda\u0142o si\u0119 ojcu znale\u017a\u0107 jedynie par\u0119 ok\u0142adek z encyklopedii z resztk\u0105 poszarpanych kartek. \u2013 Tam by\u0142y takie cieniu\u015bkie, jak bibu\u0142ka kartki, to i my, tutejsi, i Ruscy, co tu potem przyszli, skr\u0119cali\u015bmy machork\u0119 \u2013 wyja\u015bnia\u0142 kto\u015b ojcu. C\u00f3\u017c, miejscowi znali si\u0119 \u015bwietnie na machorce, bo tu, pod Zamo\u015bciem, niemal wszyscy uprawiali plantacj\u0119 tytoniu. A na encyklopediach zna\u0142 si\u0119 tylko m\u00f3j ojciec. I \u2013 z biegiem czasu \u2013 troch\u0119, troszeczk\u0119 ja.<\/p>\n<p>Pod nieobecno\u015b\u0107 rodzic\u00f3w, zaj\u0119tych sprawami szko\u0142y, lubi\u0142am je wyci\u0105ga\u0107 z bibliotecznej szafy. Kt\u00f3rego\u015b dnia \u2013 pami\u0119tam jak dzi\u015b \u2013 par\u0119 miesi\u0119cy przed wysiedleniem, ogl\u0105da\u0142am jeden z tych ci\u0119\u017ckich, grubych tom\u00f3w z poz\u0142acanymi napisami na granatowym grzbiecie, a w \u015brodku z obrazkami pozakrywanymi matow\u0105, gufrowan\u0105 bibu\u0142k\u0105. Ksi\u0119ga sama otwar\u0142a si\u0119 na tym w\u0142a\u015bnie obrazku, na kt\u00f3rym widnia\u0142y w pustej poza tym przestrzeni jakie\u015b nieforemne, surowe g\u0142azy ustawione na sztorc i uszeregowane niczym kolumny albo u\u0142o\u017cone na p\u0142ask i d\u017awigni\u0119te przez mniejsze, tworz\u0105c co\u015b na kszta\u0142t o\u0142tarzy. Dla mnie, w\u00f3wczas dziesi\u0119cioletniej, by\u0142o to czym\u015b niezwyk\u0142ym, czym\u015b tajemniczym. Ca\u0142a ta przestrze\u0144 tchn\u0119\u0142a wymiarem czego\u015b niewys\u0142awialnego i wznios\u0142ego zarazem. Nie mog\u0142am oderwa\u0107 od niej wzroku. Od tego czasu kilka razy jeszcze zagl\u0105da\u0142am jedynie do tej ksi\u0119gi. Utkwi\u0142a mi w pami\u0119ci Bretania. Marzenie o Bretanii. O podr\u00f3\u017cy do \u201emoich kamieni\u201d.<\/p>\n<p>Czy mieszka\u0142am w Europie tam, wtedy, w tych ma\u0142ych wioskach pobudowanych na bezdro\u017cach, na pustkowiu, gdzie miesza\u0142y si\u0119 j\u0119zyki, gdzie obok siebie wyrasta\u0142y r\u00f3\u017cne \u015bwi\u0105tynie i niekiedy dalej by\u0142o nam do ko\u015bcio\u0142a ni\u017c do cerkwi, obok kt\u00f3rych rozsiada\u0142y si\u0119 bo\u017cnice i zabudowania klasztorne, gdzie smaczniejsze wydawa\u0142y nam si\u0119 cebulowe placki z piekarni Turka, kt\u00f3ry osiedli\u0142 si\u0119 w tych stronach przed dwoma czy trzema nawet wiekami, i przez Ormian, kt\u00f3rych kamieniczki w Rynku zdobione by\u0142y innym ornamentem, odr\u00f3\u017cniaj\u0105cym je od pozosta\u0142ych? Gdzie przez ga\u0142\u0119zie parkowych drzew prze\u015bwitywa\u0142y dworki i pa\u0142acyki? Czy kiedykolwiek wtedy my\u015bla\u0142am o miejscu, w kt\u00f3rym mieszkam: to jest Europa?<\/p>\n<p>Sprzedawca pocztowego znaczka w sklepiku \u201eTabac\u201d zalaz\u0142 mi za sk\u00f3r\u0119. A przecie\u017c ta Europa przes\u0105cza\u0142a si\u0119 w g\u0142\u0105b mnie od samego pocz\u0105tku, mo\u015bci\u0142a si\u0119 w mojej pami\u0119ci i w sercu za spraw\u0105 cho\u0107by ko\u015bcielnych organ\u00f3w, kiedy s\u0142ucha\u0142am Bacha, nie wiedz\u0105c, \u017ce to Bach, bo pozna\u0142am go o wiele wcze\u015bniej, zanim dowiedzia\u0142am si\u0119, \u017ce to on.<\/p>\n<p>Ojciec grywa\u0142 na skrzypcach, w szkole prowadzi\u0142 ch\u00f3ry, a w czasie wojny udziela\u0142 lekcji gry na skrzypcach za jak\u0105\u015b m\u0105k\u0119 czy mas\u0142o. Te melodie grane przez nich, przez kilku ch\u0142opak\u00f3w i ojca wnika\u0142y w moj\u0105 pami\u0119\u0107, rozpoznawa\u0142am je p\u00f3\u017aniej na koncertach, dowiadywa\u0142am si\u0119, kim byli ci pami\u0119tani z dzieci\u0144stwa muzycy. Po latach stan\u0119\u0142am jak wryta w Centre Pompidou przed obrazem, kt\u00f3rego kolorow\u0105 reprodukcj\u0119 zobaczy\u0142am w jakim\u015b kolorowym pi\u015bmie rodzic\u00f3w, nie mia\u0142am wtedy jeszcze siedmiu lat, wi\u0119c musia\u0142o to na mnie wywrze\u0107 takie wra\u017cenie, \u017ce po dziesi\u0105tkach lat, rozpoznawszy obraz , g\u0142\u0119boko si\u0119 wzruszy\u0142am \u2013 i dotar\u0142o do mnie, \u017ce przecie\u017c jest to Kandinsky! Wi\u0119c zna\u0142am go, zanim dowiedzia\u0142am si\u0119, \u017ce go znam. Wcze\u015bnie pokocha\u0142am znakomitego polskiego poet\u0119 doby renesansu, Jana Kochanowskiego. Wiedzia\u0142am, \u017ce studiowa\u0142 nie tylko w Krakowie, tak\u017ce w Padwie, \u017ce przek\u0142ada\u0142 pie\u015bni Horacego, tak\u017ce <em>Psalmy<\/em>, od wczesnego dzieci\u0144stwa os\u0142uchana by\u0142am z \u0142acin\u0105 w ko\u015bciele. Co wi\u0119c ten sprzedawca pocztowych znaczk\u00f3w wygaduje za banialuki, \u017ce Polska to nie Europa?!<\/p>\n<p>Albo p\u00f3\u017aniej, w gimnazjum i liceum, czy\u017c na lekcji \u0142aciny nie uczy\u0142am si\u0119 m\u00f3w Cicerona i czy\u017c na maturze nie wyg\u0142osi\u0142am <em>quo usque tandem Catylina abutere patientia nostra<\/em>?, a potem \u2013 po francusku \u2013 bajki La Fontaine\u2019a, tej o chytrym lisku i niem\u0105drym, \u0142asym na pochlebstwa kruku? No a rozczytywanie si\u0119 w Balzaku, Stendhalu, Flaubercie \u2013 nie m\u00f3wi\u0105c o <em>Tristanie i Izoldzie<\/em>, o <em>Makbecie<\/em> i <em>Hamlecie<\/em>, o Homerze \u2013 no nie, to \u015bmieszne m\u00f3wi\u0107 mi teraz, \u017ce do Polski inny jest znaczek ni\u017c do Europy! A na cmentarze polskich \u017co\u0142nierzy na Monte Cassino, na polach Normandii czy Brytyjskiej Wyspie nie \u0142aska zajrze\u0107 i przekona\u0107 si\u0119, \u017ce o t\u0119 wsp\u00f3ln\u0105 Europ\u0119 bili si\u0119 z dala od w\u0142asnej ojczyzny i o t\u0119: swoj\u0105 i t\u0119 cudz\u0105 ojczyzn\u0119 m\u0142odzi polscy ch\u0142opcy?<\/p>\n<p>Co oni tu wygaduj\u0105 teraz, nie znaj\u0105 map? Nie znaj\u0105 historii?<\/p>\n<p>Wi\u0119c to by\u0142 dla mnie szok, \u017ce po tym wszystkim, co wsp\u00f3lnie prze\u017cywali\u015bmy i w czasie wojny, i w czasie pokoju \u2013 raptem zostali\u015bmy przez t\u0119 wsp\u00f3ln\u0105 Europ\u0119 odtr\u0105ceni.<\/p>\n<p>Wczesn\u0105 m\u0142odo\u015b\u0107 sp\u0119dzi\u0142am na skrzy\u017cowaniu \/ czastuszek \/ i boogie-woogie \/ zale\u017cnie od miejsca i okoliczno\u015bci wdziewa\u0142am melonik lub fufajk\u0119 \/ jednak w miejscach widocznych \u0107wiczy\u0142am wi\u0105zanie (czerwonego) krawata \/ cho\u0107 tak naprawd\u0119 czeka\u0142am g\u0142\u00f3wne na mi\u0142o\u015b\u0107 \/ kt\u00f3ra graj\u0105c na zw\u0142ok\u0119 \/ zd\u0105\u017ca\u0142a do mnie zbyt okr\u0119\u017cnymi drogami \/ studiowa\u0142am a jak\u017ce, jak dzieli\u0107 ka\u017cdy w\u0142os \/ na baz\u0119 i nadbudow\u0119 \/ akademi\u0119 klaskania uko\u0144czy\u0142am w terminie \/ lecz bez specjalnych wyr\u00f3\u017cnie\u0144 \/ mimo \u017ce ca\u0142kiem nie\u017ale potrafi\u0142am milcze\u0107 pod dyktando.<\/p>\n<p>(<em>O sobie samej<\/em>)<\/p>\n<p>Tak si\u0119 z\u0142o\u017cy\u0142o, \u017ce w 1973 roku znalaz\u0142am si\u0119 w Nowym Jorku, jako \u017ce studencki teatr z Wroc\u0142awia \u201eKalambur\u201d przywi\u00f3z\u0142 spektakl poetycki oparty na moim poemacie: <em>W rytmie s\u0142o\u0144ca 1968<\/em>. Par\u0119 tygodni wcze\u015bniej teatr bawi\u0142 z tym spektaklem w Montrealu, ale ja nie dotar\u0142am do Kanady, bo wci\u0105\u017c czeka\u0142am na paszport. \u00d3wczesne w\u0142adze pasjami lubi\u0142y bawi\u0107 si\u0119 w chowanego z niekt\u00f3rymi obywatelami \u2013 i w\u0142a\u015bnie pad\u0142o na mnie. Kiedy wreszcie dogoni\u0142am \u201eKalambur\u201d w Nowym Jorku, okaza\u0142o si\u0119, \u017ce w Montrealu nalegano, \u017cebym jednak wpad\u0142a tam bodaj na par\u0119 dni. By\u0142am mianowicie zaproszona do domu ostatniego polskiego ambasadora, pana Romera, kt\u00f3ry dopiero w jaki\u015b czas po wybuchu wojny opu\u015bci\u0142 Rosj\u0119. Jak si\u0119 okaza\u0142o potem, moje spotkanie z w\u0105skim, ale jak\u017ce wybornym kr\u0119giem go\u015bci zgromadzonych na osiemdziesi\u0119ciolecie pana ambasadora, prowadzi\u0142 ojciec Zbigniewa Brzezi\u0144skiego, doradcy prezydenta Ameryki, kt\u00f3ry z jak\u0105\u015b zapomnian\u0105 w kraju na amen staro\u015bwieck\u0105 galanteri\u0105 zwraca\u0142 si\u0119 do mnie per: Nasza czarodziejko (co wywo\u0142ywa\u0142o we mnie t\u0142umion\u0105 weso\u0142o\u015b\u0107, bo cz\u0142owiek w PRL-u odwyk\u0142 od wytwornych manier). Do\u015b\u0107 na tym, \u017ce kiedy okaza\u0142o si\u0119 w Nowym Jorku, \u017ce czyi\u015b znajomi jad\u0105 do Montrealu swoim wozem, dosiad\u0142am si\u0119 do nich \u2013 i hajda w drog\u0119! Zosta\u0142am pasa\u017cerk\u0105 dwojga m\u0142odych Francuz\u00f3w: Marii i Jeana. Siedzia\u0142am z ty\u0142u za nimi i ws\u0142uchiwa\u0142am si\u0119 w t\u0119 ich furkotliw\u0105, mkn\u0105c\u0105 jak na rolkach mow\u0119 \u2013 uczy\u0142am si\u0119 w szkole tego francuskiego i uczy\u0142am, ale co innego czyta\u0107 teksty w obcym j\u0119zyku, ze s\u0142ownikiem w r\u0119ku, a co innego m\u00f3wi\u0107, rozmawia\u0107. Tego nie umia\u0142am. Ale kiedy w pewnej chwili on zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do niej: <em>Mignonne<\/em>, wyrwa\u0142o mi si\u0119 \u2013 <em>Mignonne, allons voir si la rose \/ qui ce matin avait desclose \/sa robe de pourpre au Soleil<\/em>, a oni na to roze\u015bmiali si\u0119 i podj\u0119li wraz ze mn\u0105 recytacj\u0119 ody Ronsarda. Zaraz potem przerzucili\u015bmy si\u0119 na ulubion\u0105 moj\u0105 bajk\u0119 La Fontaine\u2019a o przebieg\u0142ym lisie i kruku \u0142asym na pochlebstwa, i tak to sz\u0142o i sz\u0142o, okaza\u0142o si\u0119, \u017ce w szkole czytali\u015bmy te same lektury, \u015bpiewali\u015bmy te same piosenki, od <em>Fr\u00e8re Jacque, fr\u00e8re Jacque\u2026<\/em> po <em>Il pleut, il pleut, berg\u00e8re<\/em>\u00a0itd. Poczuli\u015bmy wi\u0119\u017a, wsp\u00f3lnot\u0119 mimo oczywistych r\u00f3\u017cnic, ale te r\u00f3\u017cnice wcale nas nie dzieli\u0142y, przywo\u0142ywali\u015bmy fakty z historii, ba, Napoleon, ba, druga wojna, ba, a filmy? W og\u00f3le \u2013 a kultura?<\/p>\n<p>Czy nie wtedy przysz\u0142o mi na my\u015bl, \u017ce by\u0142oby dobrze napisa\u0107 jakie\u015b opowiadanie albo esej, pisa\u0107 tak, jak pisuje si\u0119 rozprawy naukowe, z tym \u017ce cytaty pobrane z fundamentalnych dzie\u0142, kt\u00f3re z\u0142o\u017cy\u0142y si\u0119 na wsp\u00f3lne, europejskie dziedzictwo, wyst\u0119powa\u0142yby tam jako kryptocytaty, bez konkretnych odniesie\u0144, tworz\u0105c jak\u0105\u015b tak\u0105 barwn\u0105 tkanin\u0119, a za punkt wyj\u015bciowy wzi\u0105\u0107 z opas\u0142ego tomu ojcowej biblioteki ten obrazek z widniej\u0105cymi tam menhirami i dolmenami, z kt\u00f3rego dowiedzia\u0142am si\u0119 o kulturze megalitycznej, o Bretanii, czyli wr\u00f3ci\u0107 do zaurocze\u0144 ma\u0142ej dziewczynki przechowywanych w jej sercu i w jej pami\u0119ci przez ca\u0142e dziesi\u0119ciolecia, zanim \u2013 kiedy zbli\u017ca\u0142a si\u0119 do czterdziestki \u2013 zdo\u0142a\u0142a wreszcie zrealizowa\u0107 swoje marzenie, \u017ceby na w\u0142asne oczy zobaczy\u0107 to, co fascynowa\u0142o j\u0105 od wczesnego dzieci\u0144stwa. A w\u0142a\u015bnie tak si\u0119 teraz z\u0142o\u017cy\u0142o, \u017ce niespodziewanie dla mnie, w zast\u0119pstwie kogo\u015b, w\u0142\u0105czono mnie do grupy os\u00f3b delegowanych na zjazd organizowany tam w\u0142a\u015bnie, w Bretanii. Zaraz po powrocie stamt\u0105d zacz\u0119\u0142am przymierza\u0107 si\u0119 do tego tematu i \u2013 jak to bywa w takich sytuacjach \u2013 zacz\u0119\u0142y same zbiega\u0107 si\u0119 do mnie, niczym \u017celazne opi\u0142ki do magnesu, zar\u00f3wno teksty tak oczywiste, jak historia Tristana i Izoldy, opowie\u015bci z kr\u0119gu kr\u00f3la Artura, a tak\u017ce eseje Denisa de Rougemont, jak i \u2013 nieoczekiwanie \u2013 <em>Ziemia ja\u0142owa<\/em> Eliota, kt\u00f3ra odegra\u0142a w moim projekcie istotn\u0105, wpierw nie zaplanowan\u0105 rol\u0119. I pomie\u015bci\u0142am to wszystko na stu stronach opowiadania <em>Noli me tangere<\/em>.<\/p>\n<p>Nie umia\u0142am, znalaz\u0142szy si\u0119 zaledwie o par\u0119 krok\u00f3w od p\u00f3l usianych menhirami i dolmenami, odm\u00f3wi\u0107 sobie ujrzenia ich na w\u0142asne oczy, cho\u0107by kosztem udzia\u0142u w przedpo\u0142udniowych obradach.<\/p>\n<p>Ale pami\u0119\u0107 o tej podr\u00f3\u017cy nadal jest tak wyrazista, jakby dzia\u0142a si\u0119 dopiero teraz! Zapami\u0119ta\u0142am: dr\u0119cz\u0105ce, niezno\u015bne przez sw\u0105 niemrawo\u015b\u0107 minuty w nagrzanym pudle busu, kt\u00f3ry nie mo\u017ce wygramoli\u0107 si\u0119 z matni ciasnych uliczek zat\u0142oczonych a\u017c do granic wytrzyma\u0142o\u015bci pojazdami nawzajem blokuj\u0105cymi sobie przej\u015bcie. Nat\u0142ok mit\u00f3w, pie\u015bni i krzy\u017cuj\u0105cych si\u0119 w\u0105tk\u00f3w, kt\u00f3re obci\u0105\u017caj\u0105c pami\u0119\u0107, spi\u0119trzy\u0142y na mej drodze nieprzewidziane przeszkody i uprowadza\u0142y my\u015bli na manowce. Parali\u017cuj\u0105ca rzeczywisto\u015b\u0107, obezw\u0142adniaj\u0105ca pami\u0119\u0107, l\u0119k przed nieuchronnym zapadaniem si\u0119 w nieruchomo\u015b\u0107.<\/p>\n<p><!--nextpage-->Zapami\u0119ta\u0142am: poczu\u0142am nagle w powietrzu najpierw ledwo uchwytn\u0105, a potem nasilaj\u0105c\u0105 si\u0119 coraz mocniej bryz\u0119 nadci\u0105gaj\u0105c\u0105 od morza, wreszcie ju\u017c mia\u0142am za sob\u0105 miasto z jego czworograniastymi wie\u017cami.<\/p>\n<p>Zapami\u0119ta\u0142am: jad\u0105c, my\u015bla\u0142am o post\u0119puj\u0105cym zniech\u0119ceniu i znu\u017ceniu dzia\u0142aniami, o kt\u00f3rych nie wiadomo, dok\u0105d w\u0142a\u015bciwie prowadz\u0105. \u015awiat oszala\u0142, my\u015bla\u0142am, przegl\u0105daj\u0105c dramatyczne nag\u0142\u00f3wki gazet. By\u0142am ju\u017c uzale\u017cniona od porannego ich czytania, wi\u0119c dzisiaj te\u017c. Zn\u00f3w m\u00f3wi si\u0119 o braku wiary w mo\u017cliwo\u015b\u0107 jakiejkolwiek odmiany. Zbyt wiele wysi\u0142k\u00f3w i tak posz\u0142o na marne. To jakby Syzyf nagle poniecha\u0142 wtaczania g\u0142azu; czy nie pojmuj\u0105, \u017ce w ten spos\u00f3b dosz\u0142oby do samounicestwienia ca\u0142ej idei syzyfizmu, kt\u00f3ra broni resztek godno\u015bci naszego trwania? Ale \u015bwiat oszala\u0142. A jeszcze ta \u015bwiadomo\u015b\u0107 niemo\u017cliwo\u015bci dokonania jakichkolwiek posuni\u0119\u0107. Zupe\u0142nie jak przy grze w szachy, gdy nast\u0119puje sytuacja \u201epat\u201d.<\/p>\n<p>Zapami\u0119ta\u0142am: nie jest dobrze, kiedy jednostka czuje si\u0119 bezbronna i tak bezsilna, \u017ce a\u017c utwierdza si\u0119 w mniemaniu i o w\u0142asnej zb\u0119dno\u015bci, i o daremno\u015bci wszelkich dzia\u0142a\u0144. St\u0105d bierze si\u0119 potem owa niszcz\u0105ca si\u0142a, kt\u00f3ra zdolna jest doprowadzi\u0107 do ca\u0142kiem nieobliczalnych spustosze\u0144.<\/p>\n<p>My\u015bl\u0105c, ch\u0142on\u0119\u0142am jednocze\u015bnie mijane pejza\u017ce. W widnym powietrzu coraz intensywniej czu\u0142o si\u0119 bryz\u0119 id\u0105c\u0105 od morza. I od morza zapewne przyby\u0142a nie s\u0142yszana od niepami\u0119tnych czas\u00f3w melodia <em>Paimpolaise<\/em>, kt\u00f3ra oprz\u0119dza\u0142a teraz mnie nostalgicznym rytmem dziwnych przypomnie\u0144 i niejasnych przeczu\u0107.<\/p>\n<p>I nagle ska\u0142y.<\/p>\n<p>Wysokie s\u0105 ska\u0142y, niskie wody, coraz wi\u0119cej szarych granit\u00f3w, no i \u017carnowce; p\u0142on\u0105cy kolor \u017carnowca, tego kwiatu pustyni, w ciemnej rozpadlinie ska\u0142 i na wydmach, te\u017c wrzosy. Przestrze\u0144 i kolor. S\u0142ony zapach. W dole stromo, ni\u017cej kot\u0142uj\u0105ca si\u0119 kipiel, rytmiczny \u0142oskot morza, rozprysk fal, wdech i wydech, wdech i wydech, a\u017c od tego robi si\u0119 szeroko. Sp\u0142owia\u0142y \u017cagiel starej pie\u015bni uprowadza\u0142 my\u015bli poza horyzont. Ska\u0142a odsy\u0142a mnie do morza, morze do mewy, mewa do nieba, niebo do s\u0142o\u0144ca. <em>Woda jest g\u0142\u0119boka, straszna i nag\u0142a<\/em>.<\/p>\n<p>W szklistym pa\u017adziernikowym powietrzu wirowa\u0142y ostre drobinki s\u0142o\u0144ca, kosmiczny py\u0142. Niebo odcina\u0142o si\u0119 czystym, jasnym b\u0142\u0119kitem od zrudzia\u0142ej ziemi i zrudzia\u0142ych dom\u00f3w, sp\u0142owia\u0142e \u017cagle przesuwa\u0142y si\u0119 leniwie po zatoce, wszystko zdawa\u0142o si\u0119 by\u0107 zatrzymane w miejscu i oprz\u0119dzone brz\u0119czeniem owad\u00f3w. Pragn\u0119\u0142am zosta\u0107 tak, nie obudzi\u0107 si\u0119.<\/p>\n<p>Jednak przecie\u017c nie w chwili, kiedy spe\u0142ni\u0107 si\u0119 mia\u0142 sen ma\u0142ej dziewczynki, kt\u00f3ra stoi z ksi\u0105\u017ck\u0105 ojca przy oknie. W mroku b\u0142\u0119kitnej czapy \u015bniegu na s\u0105siednich domostwach i \u017c\u00f3\u0142te \u015bwiate\u0142ka naftowych lamp, jawi\u0105c si\u0119 to tu, to tam, zaczyna\u0142y prowadzi\u0107 na migi w\u0142asne rozmowy, ona z t\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0105 przy oknie i \u2014 hieratyczne, wznios\u0142e g\u0142azy raptem run\u0119\u0142y na ni\u0105 przez czysty, wysoki oddech zimowego zmierzchu, niepoj\u0119tym ci\u0119\u017carem. Fale wznosz\u0105 si\u0119 i opadaj\u0105, pulsuj\u0105 r\u00f3wnie\u017c r\u00f3\u017cnorakie przypomnienia, \u015bwiat ze swoim j\u0105trz\u0105cym zgie\u0142kiem to przybli\u017ca si\u0119, to oddala na przemian z przybli\u017caj\u0105cym si\u0119 i oddalaj\u0105cym zarysem tej lub tamtej drogiej postaci.<\/p>\n<p>Postanowi\u0142a teraz nie my\u015ble\u0107 o \u017cadnej ropie rozlanej w oceanie ani o g\u0142odzie, ani o zatrutym powietrzu.<\/p>\n<p>Ale gdy w przerwie podr\u00f3\u017cy s\u0105czy\u0142am w kafejce kaw\u0119, s\u0142ysza\u0142am mimo woli, jak przy s\u0105siednim stoliku dwaj m\u0119\u017cczy\u017ani \u015bciszonym g\u0142osem, jak spiskowcy, dziel\u0105 si\u0119 uwagami o tym lub tamtym wydarzeniu dnia, kt\u00f3re zdolne jest w swych konsekwencjach zmie\u015b\u0107 z powierzchni ziemi ca\u0142\u0105 \u017cyzno\u015b\u0107 i bujno\u015b\u0107 \u017cycia.<\/p>\n<p>Znowu wszyscy kr\u0105\u017c\u0105 wok\u00f3\u0142 spraw, od kt\u00f3rych pragn\u0119li bodaj na chwil\u0119 uciec. Bo istotnie jest w tym co\u015b nie do poj\u0119cia, nie do zrozumienia, \u017ce akurat w tej dobie, kiedy tyle pasjonuj\u0105cych zagadek, dotycz\u0105cych tajemnic bytu, ma szanse na (cz\u0119\u015bciowe bodaj) rozwi\u0105zanie, pojawia si\u0119 nagle pustosz\u0105ca si\u0142a i chce zniweczy\u0107 wszystko, co powinno by\u0107 umi\u0142owane jako dobro najwy\u017csze.<\/p>\n<p>Wreszcie zza zakr\u0119tu ju\u017c wy\u0142oni\u0142o si\u0119 przed ni\u0105 odkryte pole; trzy, pi\u0119\u0107, dziesi\u0119\u0107, jedena\u015bcie rz\u0119d\u00f3w; ponad tysi\u0105c menhir\u00f3w ustawionych w szeregi, ka\u017cdy o d\u0142ugo\u015bci jednego kilometra, a mo\u017ce i ponad kilometr, co\u015b nieprawdopodobnego.<\/p>\n<p>Zapami\u0119ta\u0142am: megality. Dolmeny. Menhiry. Tumulusy. Hieratyczna przestrze\u0144, obszar mistycznego oddechu. I ju\u017c nawet niewa\u017cne, co znacz\u0105, je\u015bli w og\u00f3le znacz\u0105 cokolwiek. Mog\u0105 sobie zreszt\u0105 znaczy\u0107 wszystko i nic. Czyj\u015b ob\u0142\u0119d. <em>Id\u00e9e fixe<\/em>. Zespo\u0142owe szale\u0144stwo os\u00f3b zespo\u0142owo wsp\u00f3\u0142dzia\u0142aj\u0105cych (ale jak, jak?) w d\u017awiganiu tych g\u0142az\u00f3w w piony, szeregi, linie, w zorganizowan\u0105 przestrze\u0144 pe\u0142n\u0105 niedopowiedze\u0144, napomknie\u0144 i pootwieranych na o\u015bcie\u017c sens\u00f3w.<\/p>\n<p>Zapami\u0119ta\u0142am: ostry, rybi zapach Atlantyku, nasilone cykanie \u015bwierszczy w pachn\u0105cych trawach i \u015bwir nadmorskich ptak\u00f3w, \u0142achy jaskrawych \u017carnowc\u00f3w w szarzy\u017anie granitu i fiolet wrzos\u00f3w w zrudzia\u0142ym pastwisku, \u0142oskot morza, wdech i wydech, miarowy wdech i wydech, jest szeroko, coraz obszerniej; nie, tu nie jest, tu nigdy nie by\u0142o ziemi ja\u0142owej, to nie tu <em>martwe drzewo nie daje cienia, ulgi \u015bwierszcze, a suchy kamie\u0144 szmeru wody<\/em>, ten obszar by\u0142 od zawsze mieszkaniem wielu bog\u00f3w, jak\u017ce tu si\u0119 oddycha, a tam, kilometrami, jeden za drugim, dziwacznym, niepoj\u0119tym szeregiem dziwaczne kolumny podtrzymuj\u0105ce niebieskie sklepienie jakiej\u015b nieistniej\u0105cej, gigantycznej nawy, stercz\u0105ce dramatycznie kolumny menhir\u00f3w, ich pos\u0119pny rytm, w\u0142\u00f3cznie ustawione na sztorc prosto w niebo, w\u0142\u00f3cznie z ustawicznie \u015bciekaj\u0105cym po nich rubinem \u015bwiat\u0142a czy cienia. Nie do poj\u0119cia niebo, nie do poj\u0119cia ziemia, nie do poj\u0119cia w czaszy powietrznej przemieszczaj\u0105ca si\u0119 od wschodu na zach\u00f3d z\u0142ota kula blasku. Nie do poj\u0119cia ten kr\u00f3tki, jak\u017ce kr\u00f3tki pobyt cz\u0142owieczy na ziemi po\u015br\u00f3d takiego ogromu i jak\u017ce niesamowite s\u0105 oczy tamtej kamiennej g\u0142owy, obywaj\u0105cej si\u0119 w swym przero\u015bcie bez tu\u0142owia, kt\u00f3re teraz chc\u0105 najwyra\u017aniej przejrze\u0107 j\u0105 na wylot.<\/p>\n<p>Zapami\u0119ta\u0142am: i nagle w tym osobliwym \u015bwiecie pe\u0142nym wielkich znak\u00f3w zapytania nierealny i nierzeczywisty staje si\u0119 warkot motoru i zapach benzyny. Ko\u0142uj\u0105c i zawracaj\u0105c w t\u0119, to w tamt\u0105 stron\u0119 bus osi\u0105ga wreszcie bezpieczn\u0105, ju\u017c pob\u0142\u0119kitnia\u0142\u0105 wst\u0119g\u0119 asfaltu.<\/p>\n<p><em>Dzie\u0144 si\u0119 pochyla, zach\u00f3d b\u0142yszczy.<\/em><\/p>\n<p>Pami\u0119tam, jakim mia\u0142kim wyda\u0142 mi si\u0119 powr\u00f3t do sali obrad. Te rozdyskutowane kr\u0119gi uczestnik\u00f3w, kt\u00f3rzy przekrzykuj\u0105 si\u0119 nawzajem i prze\u015bcigaj\u0105 w niepowstrzymanym gadulstwie o wszystkim i niczym naraz. Pami\u0119tam, jak \u017cywo odczuwa\u0142am tam, \u017ce to potoczyste, furkotliwe m\u00f3wienie nie jest m\u00f3wieniem w\u0142a\u015bciwym, raczej jest m\u00f3wieniem na opak, kt\u00f3re niczego nie uzdrowi, a wszystko spl\u0105cze i zagmatwa; jest wi\u0119c m\u00f3wieniem r\u00f3wnie szkodliwym, bo niezdolnym do odwr\u00f3cenia kl\u0119ski. Tymczasem wszyscy doko\u0142a m\u00f3wi\u0105, bardzo wiele m\u00f3wi\u0105, wci\u0105\u017c przybywa s\u0142\u00f3w, kt\u00f3re trac\u0105 zdolno\u015b\u0107 pomieszczenia w sobie czegokolwiek wi\u0119cej pr\u00f3cz s\u0142\u00f3w. Kula blasku w czaszy powietrznej raz po raz przechodzi ze wschodu na zach\u00f3d. Czy\u017c ci tutaj nie widz\u0105, co dzieje si\u0119 wok\u00f3\u0142? Nie s\u0142ysz\u0105 wrzasku torturowanych, nie k\u0142aniaj\u0105 si\u0119 kryminalistom i psychopatom zagarniaj\u0105cym bezkarnie w\u0142adz\u0119, kt\u00f3rzy posy\u0142aj\u0105 na rze\u017a syn\u00f3w w\u0142asnego narodu? Cia\u0142a przera\u017conych kobiet zatrzaskuj\u0105 si\u0119 przed macierzy\u0144stwem, pustoszeje ziemia, dziczej\u0105 obyczaje, a ca\u0142e plemiona ogarni\u0119te panicznym strachem same gotuj\u0105 sobie zag\u0142ad\u0119 i ma\u0142o kto zdolny ju\u017c jest, by mi\u0119dzy otwarciem a zamkni\u0119ciem powiek dojrze\u0107 urod\u0119 tego \u015bwiata, kt\u00f3rej przecie\u017c nie zdo\u0142ano jeszcze doszcz\u0119tnie splugawi\u0107, niewys\u0142owion\u0105, bezbrze\u017cn\u0105 urod\u0119 tego \u015bwiata, a tak\u017ce wa\u017cno\u015b\u0107 i niepowtarzalno\u015b\u0107 pojedynczych uczu\u0107, pojedynczych prze\u017cy\u0107. Czy\u017c mo\u017cna \u017cy\u0107, nie czuj\u0105c potrzeby zachwytu, potrzeby mi\u0142o\u015bci i przyja\u017ani, czy\u017c mo\u017cna \u017cy\u0107, nie znajduj\u0105c miejsca dla czu\u0142ych, delikatnych dozna\u0144, \u017cy\u0107, wypieraj\u0105c si\u0119 drobnych wzrusze\u0144 i wygaszaj\u0105c w sobie rado\u015b\u0107, \u017cy\u0107, pozbawiaj\u0105c swoje zwi\u0105zki z innymi lud\u017ami naturalnej prostoty, szczero\u015bci i \u017cyczliwo\u015bci? Czy\u017cby\u015bmy tak dalece dali si\u0119 og\u0142uszy\u0107 chorym, nienawistnym wrzaskiem naszych jutrzejszych morderc\u00f3w, \u017ce bezwolnie tkwimy tu zahipnotyzowani, mimo \u017ce ju\u017c czujemy na karku ich gor\u0105cy, dopadaj\u0105cy nas oddech? Pami\u0119tam, jak dalece poczu\u0142am si\u0119 opuszczona tam, wtedy w widmowym \u015bwiecie jakich\u015b nierzeczywistych doprawdy i niedorzecznych w swym akademizmie obrad, tocz\u0105cych si\u0119 w zamku-nie-zamku, gdzie wszystko wydawa\u0142o si\u0119 zbyt niemrawe, powymy\u015blane i oderwane od realnego \u015bwiata, \u017ceby mog\u0142o istnie\u0107 naprawd\u0119.<\/p>\n<p>Ten \u015bwiat oszala\u0142, t\u0142uk\u0142o mi si\u0119 po g\u0142owie: ten \u015bwiat oszala\u0142! Czy to nie Oppenheimer o dzisiejszym \u015bwiecie powiedzia\u0142: <em>Jest to \u015bwiat, w kt\u00f3rym ka\u017cdy z nas, znaj\u0105c swoje granice \u2013 niebezpiecze\u0144stwo powierzchowno\u015bci i pokus\u0119 znu\u017cenia \u2013 musi zaczepi\u0107 si\u0119 o to, co go otacza, o to, co zna, o to, co mo\u017ce robi\u0107, o swoich przyjaci\u00f3\u0142, o swoj\u0105 mi\u0142o\u015b\u0107, pod gro\u017ab\u0105, \u017ce w przeciwnym razie zagubi si\u0119 w powierzchownym pomieszaniu poj\u0119\u0107, \u017ce nic ju\u017c nie b\u0119dzie zna\u0142, \u017ce nic ju\u017c nie b\u0119dzie kocha\u0142<\/em>.<\/p>\n<p>W pewnym momencie przerwa\u0142am pisanie mojej opowie\u015bci zakotwiczonej w Bretanii. Korci\u0142o mnie, \u017ceby wpl\u0105ta\u0107 do tekstu jakie\u015b mi\u0142osne w\u0105tki, ale jeszcze bardziej, \u017ceby wyg\u0142osi\u0107 tyrady na temat podmieniania warto\u015bci w dzisiejszym \u015bwiecie, a zw\u0142aszcza, zw\u0142aszcza przeciw post\u0119puj\u0105cej infantylizacji, kt\u00f3ra sp\u0142aszcza horyzonty i banalizuje nasze \u017cycie. Poci\u0105gn\u0105\u0107 narracj\u0119 w t\u0119 stron\u0119, w kt\u00f3rej \u2013 jako remedium \u2013 da si\u0119 na sam koniec przywo\u0142a\u0107 z <em>Ziemi ja\u0142owej<\/em> ten imperatyw, jak\u017ce istotny i jak\u017ce pilny <em>Datta. Dayadhvam. Damyata<\/em>, czyli: \u201eDawaj. Wsp\u00f3\u0142czuj. Czuwaj.&#8221;<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Kiedy kto\u015b \u017cyje tak jak ja, osiemdziesi\u0105t kilka lat, w przewlekle szarych dniach, to tu, to tam pojawiaj\u0105 si\u0119 jasne prze\u015bwity, kt\u00f3re wyg\u0142adzaj\u0105 na sercu bolesne bruzdy.<\/p>\n<p>Pisa\u0142am wiersze, niekt\u00f3re ukaza\u0142y si\u0119 w przek\u0142adach na kilka j\u0119zyk\u00f3w, ale raczej ukazywa\u0142y si\u0119 w antologiach czy czasopismach literackich ni\u017c wydaniach ksi\u0105\u017ckowych. Cho\u0107 bywa\u0142y nagradzane, nikn\u0119\u0142y, podobnie jak i w kraju, nie by\u0142o komu upomina\u0107 si\u0119 o nie. Ale sprawi\u0142y, \u017ce bywa\u0142am zapraszana na mi\u0119dzynarodowe spotkania poet\u00f3w w r\u00f3\u017cnych cz\u0119\u015bciach \u015bwiata. Drog\u0119 torowa\u0142a mi zw\u0142aszcza edycja wierszy opublikowanych w Ameryce i kilka ksi\u0105\u017ceczek w przek\u0142adzie niemieckim, okraszonych dwoma nagrodami: G\u0142\u00f3wn\u0105 Nagrod\u0105 Kraju Dolnej Saksonii w Hanowerze oraz Nagrod\u0105 Eichendorfa. Z czasem ukaza\u0142 si\u0119 tomik francuski, potem w\u0142oski.<\/p>\n<p>Tak si\u0119 z\u0142o\u017cy\u0142o, \u017ce uczestniczy\u0142am w spotkaniu w Constanzy, w miejscu wygnania Owidiusza. Na zapami\u0119tan\u0105 z lekcji \u0142aciny w zamojskim liceum anegdot\u0119 (karcony przez matk\u0119 klapsami za to, \u017ce zamiast uczy\u0107 si\u0119 matematyki, pisa\u0142 wiersze, Owidiusz wo\u0142a\u0142 do niej w rytm klaps\u00f3w jambami: <em>-iam, -iam, -non fac-iam verbis carissima mater!<\/em>) na\u0142o\u017cy\u0142y mi si\u0119 jego przejmuj\u0105co smutne listy z wygnania do ukochanej \u017cony, kt\u00f3r\u0105 nazywa\u0142 swoim \u015bwiat\u0142em. Ze \u015bci\u015bni\u0119tym sercem czyta\u0142am w tych listach o jego bezbrze\u017cnej samotno\u015bci w\u015br\u00f3d tubylc\u00f3w. Nie zna\u0142 ani ich j\u0119zyka, ani obyczaj\u00f3w, przez co, jak pisa\u0142, to nie oni byli barbarzy\u0144cami, tylko w\u0142a\u015bnie on, wytworny poeta, erudyta, ulubieniec towarzystwa, esteta, z kt\u00f3rego tu szydzono, kt\u00f3rego wytykano palcem, bo to on nie potrafi\u0142 si\u0119 z nikim porozumie\u0107. Nikt z najbli\u017cszego otoczenia poety nie mia\u0142 poj\u0119cia, \u017ce jest poet\u0105, i to wielkim poet\u0105. Jego dworskie maniery tu, na wygnaniu, nie zda\u0142y si\u0119 psu na bud\u0119. Tu by\u0142 nikim. By\u0142 obcym. Tu nie mia\u0142 komu recytowa\u0107 swoich kunsztownych poemat\u00f3w. By\u0142 podw\u00f3jnie, poczw\u00f3rnie upokorzony: bo by\u0142 nie tylko zes\u0142a\u0144cem, wygna\u0144cem, m\u0119\u017cczyzn\u0105 si\u0142\u0105 roz\u0142\u0105czonym z ukochan\u0105 \u017con\u0105, ale te\u017c nie rozpoznanym przez nikogo tutaj poet\u0105. Zraniono jego mi\u0142o\u015b\u0107 w\u0142asn\u0105, jego dum\u0119. Rosjanie maj\u0105 okre\u015blenie na to: uniczto\u017cy\u0107 kogo\u015b. Zredukowa\u0107 czyje\u015b ja do nic, do zera. Oto co go spotka\u0142o w Constanzy.<\/p>\n<p>W tym spotkaniu europejskich pisarzy uczestniczy\u0142 pierwszy laureat nagrody Owidiusza, Jorge Semprun, tak\u017ce bardzo lubiany przeze mnie autor <em>Gum<\/em> oraz kilku scenariuszy filmowych dla Renoira, Alain Robbe-Grillet (z tym swoim niezwyk\u0142ym zmys\u0142em humoru i b\u0142yskotliw\u0105 inteligencj\u0105!). By\u0142 tam r\u00f3wnie\u017c sycylijski pisarz (zamieszka\u0142y od lat we Frosinone) Giuseppe Bonaviri, kt\u00f3rego ma\u0142\u0105, autobiograficzn\u0105 ksi\u0105\u017ceczk\u0119, oszcz\u0119dn\u0105, ale te\u017c wyrazist\u0105 i przejmuj\u0105c\u0105 zarazem, zna\u0142am w polskim przek\u0142adzie. To w\u0142a\u015bnie on zaprosi\u0142 mnie potem do programu \u201e<em>Il libro in pietra<\/em>\u201d realizowanego w Arpino (w po\u0142owie drogi mi\u0119dzy Frosinone a Neapolem, \u015bci\u015blej \u2013 a Monte Cassino); czyli w mie\u015bcie urodzin Cicerona oraz Marcella Mastroianniego. Bonaviri m\u00f3g\u0142 zrealizowa\u0107 ten projekt dzi\u0119ki fundacji zamo\u017cnej rodziny Mastroiannich. Spotkania w Arpino bieg\u0142y dwutorowo: m\u0142odzie\u017c z ca\u0142ej Europy ucz\u0105c\u0105 si\u0119 \u0142aciny zapraszano na sympozja zwi\u0105zane z Ciceronem, a poet\u00f3w (dwu rocznie) zapraszano tam na kr\u00f3tki, ale wspaniale zaprojektowany pobyt, by potem powsta\u0142y z inspiracji tamtejszych pejza\u017cy utw\u00f3r wyku\u0107 w kamieniu i umie\u015bci\u0107 na jakim\u015b skwerze pod go\u0142ym niebem czy zawiesi\u0107 (je\u015bli wykuto go na kamiennej tablicy) na miejskim murze. Przy uroczystym ods\u0142oni\u0119ciu po up\u0142ywie roku takiej tablicy oczekiwano od poety ma\u0142ego <em>expos\u00e9<\/em>.<\/p>\n<p>Tak wi\u0119c dzi\u0119ki Owidiuszowi i dzi\u0119ki Bonaviremu tak\u017ce ja znalaz\u0142am si\u0119 w Arpino, gdzie z pobliskiego wzg\u00f3rza da\u0142o si\u0119 widzie\u0107 Monte Cassino ze spor\u0105 kwater\u0105 poleg\u0142ych tam w starciu z Niemcami polskich \u017co\u0142nierzy.<\/p>\n<p>Znalaz\u0142am si\u0119 tam na rok przed przyj\u0119ciem Polski do Unii. Mia\u0142am wi\u0119c \u015bwietn\u0105 okazj\u0119, \u017ceby dzi\u0119ki tej uroczysto\u015bci powiedzie\u0107, \u017ce wcale nie musz\u0119 wst\u0119powa\u0107 do Unii, bo nigdy nigdzie z Europy nie wyje\u017cd\u017ca\u0142am. Skoro jestem w mie\u015bcie, w kt\u00f3rym urodzi\u0142 si\u0119 Cicero, chc\u0119 przypomnie\u0107, \u017ce na maturze musia\u0142am po \u0142acinie wyg\u0142osi\u0107 t\u0119 s\u0142awn\u0105 mow\u0119 Cicerona: <em>Quo usque tandem Catylina abutere patienzia nostra<\/em> \u2013 a znam wielu polityk\u00f3w, kt\u00f3rym podobne s\u0142owa chcia\u0142oby si\u0119 dzisiaj powiedzie\u0107. Matur\u0119 zdawa\u0142am w pi\u0119knym, renesansowym Zamo\u015bciu zbudowanym od podstaw na pustym, podmok\u0142ym nieco gruncie przez dwu w\u0142oskich architekt\u00f3w zaproszonych do tego dzie\u0142a przez kr\u00f3lewskiego kanclerza, Jana Zamoyskiego. W ma\u0142ym, szkolnym ko\u015bci\u00f3\u0142ku, wbudowanym niemal w male\u0144ki, szkolny ogr\u00f3d zoologiczny za\u0142o\u017cony przez naszego profesora Milera, kt\u00f3ry zgromadzi\u0142 tam par\u0119 lw\u00f3w, ma\u0142py, nied\u017awiedzie i wilki, ilekro\u0107 na majowym nabo\u017ce\u0144stwie zaczynali\u015bmy \u015bpiewa\u0107 maryjne pie\u015bni albo kiedy ucze\u0144 z m\u0119skiego gimnazjum przy\u0142o\u017cy\u0142 smyczek, by z g\u0142\u0119bi skrzypiec wydoby\u0107 niezwyk\u0142\u0105, niebywale pi\u0119kn\u0105 <em>Ari\u0119 na strunie G<\/em> Bacha, wszystkie wilki ze szkolnego zoo podejmowa\u0142y nostalgicznym wyciem nasze pienia i wibruj\u0105ce tony skrzypiec, i tak pospo\u0142u my: ubrani w przepisowe gimnazjalne mundurki i te zwierz\u0119ta, zamkni\u0119te w klatkach stworzenia bo\u017ce, jednoczyli\u015bmy si\u0119 przy pomocy Bacha w chwaleniu Marii.<\/p>\n<p>Niezale\u017cnie od tego, czy znajdowa\u0142am si\u0119 w g\u0142\u0119bi las\u00f3w, czy na rozleg\u0142ych \u0142\u0105kach zar\u00f3\u017cowionych kwieciem firletek, przepe\u0142nionych zatrz\u0119sieniem ptasich g\u0142os\u00f3w, krzykiem nawo\u0142uj\u0105cych si\u0119 czajek i przepi\u00f3rek, czy kiedy by\u0142am w odci\u0119tych od \u015bwiata wioskach \u2013 to przecie\u017c zawsze by\u0142am w Europie. Uczy\u0142am si\u0119 tej Europy w wierszach i powie\u015bciach, z obraz\u00f3w ogl\u0105danych w muzeach i albumach, w muzyce s\u0142uchanej w ko\u015bcio\u0142ach i w salach koncertowych, w radio: tak, w\u0142a\u015bnie tak, ja ani na chwil\u0119 nie oddala\u0142am si\u0119 od Europy, to Europa pr\u00f3bowa\u0142a odwr\u00f3ci\u0107 si\u0119 ode mnie \u2013 ale to jej si\u0119 nie uda\u0142o! By\u0142y\u015bmy razem i oto razem zn\u00f3w jeste\u015bmy na dobre i na z\u0142e. Oby.<\/p>\n<p>Spr\u00f3bowa\u0142am spojrze\u0107 na moje osobiste relacje z Europ\u0105 sprzed Unii, poprzez, \u017ce tak powiem, dwupasmowy bieg czasu i miejsca spotka\u0144. W pierwszym pa\u015bmie wychodz\u0119 ze swego teraz, ze swego dzisiaj, kiedy zaczynam komu\u015b relacjonowa\u0107, jakim szokiem w latach 60. okaza\u0142o si\u0119 mniemanie sprzedawcy znaczk\u00f3w pocztowych w Belgii, \u017ce Polska to nie Europa, w nast\u0119pstwie czego \u2013 w tym drugim pa\u015bmie zacz\u0119\u0142am gromadzi\u0107 fakty z ca\u0142ego \u017cycia, \u017ceby zaprzeczy\u0107 podobnym \u2013 nie odosobnionym! \u2013 mniemaniom. I udowodni\u0107 oczywisty fakt, \u017ce ja od tej Europy niezale\u017cnie od miejsca zamieszkania (nawet w zagubionych, ma\u0142ych wioskach!) nie oddala\u0142am si\u0119 na krok od wsp\u00f3lnego dziedzictwa europejskiego, kt\u00f3re zrazu bezwiednie ch\u0142on\u0119\u0142am od najwcze\u015bniejszych lat \u017cycia.<\/p>\n<p>Miejscami spotka\u0144 by\u0142y w\u0142a\u015bnie te wioski spod Bi\u0142goraja i Zamo\u015bcia z jednej strony, a z drugiej \u2013 tajemnicza Finisterra, magiczna kraina europejskich wierze\u0144, mit\u00f3w i cudownych legend o kr\u00f3lu Arturze i o Graalu, opowie\u015bci o Tristanie i Izoldzie, do kt\u00f3rych podprowadzi\u0142y mnie te w\u0142a\u015bnie zobaczone przez ma\u0142\u0105 dziewczynk\u0119 megality i dolmeny na obrazku w encyklopedii, kt\u00f3re zaw\u0142adn\u0119\u0142y jej wyobra\u017ani\u0105, zafascynowa\u0142y j\u0105, ale w rzeczywisto\u015bci, zosta\u0142y zobaczone p\u00f3\u017ano, bardzo p\u00f3\u017ano, gdy dobiega\u0142a ju\u017c czterdziestu lat. Bo na drodze do upragnionego spotkania niczym wielog\u0142owy smok, sta\u0142y przeszkody natury politycznej: podzia\u0142 Europy na wschodni\u0105 i zachodni\u0105, mur nie tylko ten widzialny, berli\u0144ski, ale tak\u017ce \u00f3w niedostrzegalny go\u0142ym ani uzbrojonym okiem, natomiast odczuwalny, niekiedy bole\u015bnie odczuwalny i manipuluj\u0105cy naszym \u017cyciem. Wyj\u015bciem, obej\u015bciem tego muru by\u0142 paszport \u2013 dla niekt\u00f3rych obywateli prawie nieosi\u0105galny.<\/p>\n<p>Zakwestionowanie przez (rzeczywistego!) sprzedawc\u0119 znaczk\u00f3w przynale\u017cno\u015bci Polski do Europy nabra\u0142o wyrazisto\u015bci po latach, na rok przed wst\u0105pieniem Polski do Unii, akurat wtedy, kiedy dzi\u0119ki Ciceronowi i dzi\u0119ki idei biblioteki w kamieniu w Arpino (<em>Il libro in pietra<\/em>) wymy\u015blonej przez pisarza Giuseppe Bonavirego mia\u0142am okazj\u0119 wykrzycze\u0107, co my\u015bl\u0119 o powracaniu tam, sk\u0105d nigdy si\u0119 nie wychodzi\u0142o, postanowi\u0142am ubra\u0107 ten fakt w jak\u0105\u015b trwalsz\u0105 narracj\u0119.<\/p>\n<p><!--nextpage-->A teraz do rzeczy: poniewa\u017c pisz\u0119 t\u0119 histori\u0119 w dobie obecnej, kiedy ju\u017c stali\u015bmy si\u0119 od paru dobrych lat cz\u0142onkami Unii, ta ulga, rado\u015b\u0107 i z odzyskanej wolno\u015bci (Solidarno\u015b\u0107!, upadek muru berli\u0144skiego!, paszport trzymany w zwyk\u0142ej szufladzie zwyk\u0142ego biurka!), mniemanie, \u017ce jest ju\u017c dobrze i \u017ce dobrze b\u0119dzie ju\u017c zawsze, bo ta Unia pomog\u0142a nam d\u017awign\u0105\u0107 si\u0119 i wyd\u017awign\u0105\u0107 pod wieloma wzgl\u0119dami z zapa\u015bci cywilizacyjnych i nie tylko \u2013 nagle, z wolna budzimy si\u0119 z radosnej drzemki, nagle coraz szybciej budzimy si\u0119 z samozadowolenia i \u0142apiemy si\u0119 na tym, \u017ce to, co brali\u015bmy za trwa\u0142e, za wieczne, mo\u017ce w ka\u017cdej chwili okaza\u0107 si\u0119 czym\u015b innym.<\/p>\n<p>Czy\u017c nie obserwujemy nie tylko tendencji od\u015brodkowych, d\u0105\u017c\u0105cych do rozbicia odzyskanej z takim trudem wsp\u00f3lnoty? Pisz\u0105c dzisiaj z perspektywy lat, kt\u00f3re up\u0142yn\u0119\u0142y nam w b\u0142ogich z\u0142udzeniach, kiedy na wschodzie od nas i daleko na zachodzie, p\u00f3\u0142nocy i po\u0142udniu dziej\u0105 si\u0119 rzeczy przera\u017caj\u0105ce! \u2013 pr\u00f3buj\u0119 podzieli\u0107 si\u0119 zwi\u0105zanym z tym niepokojem (ba, przera\u017ceniem niegotowo\u015bci\u0105 nas do przeciwstawienia si\u0119 nadci\u0105gaj\u0105cym ciemno\u015bciom). Usi\u0142uj\u0119 przed\u0142o\u017cy\u0107 przed oczy moim wsp\u00f3\u0142czesnym r\u00f3\u017cnorakie zagro\u017cenia, kt\u00f3re mog\u0105 istotnie doprowadzi\u0107 do rozbicia na nowo tego, co przecie\u017c nie zdo\u0142a\u0142o jeszcze okrzepn\u0105\u0107.<\/p>\n<p>Musz\u0119 teraz koniecznie postawi\u0107 dat\u0119 tak, jak si\u0119 j\u0105 stawia w nag\u0142\u00f3wkach listu. A to tutaj pisze mi si\u0119 w\u0142a\u015bnie tak, jak gdyby to by\u0142 list do kogo\u015b jednego, za ka\u017cdym razem innego czytelnika.<\/p>\n<p>No wi\u0119c dzisiaj mamy pi\u0105tego wrze\u015bnia 2014 roku, jutro m\u00f3j \u015bwiat mo\u017ce run\u0105\u0107, jutro moja Unia, do kt\u00f3rej pielgrzymowa\u0142am latami, mo\u017ce si\u0119 rozpa\u015b\u0107, a dzisiaj waha si\u0119 niebezpiecznie nad kraw\u0119dzi\u0105, tak to odczuwam. Jest to dzie\u0144, w kt\u00f3rym dobiegaj\u0105 nas od strony Rosji i Ukrainy gro\u017ane pomruki, nie milkn\u0105 tak\u017ce przera\u017caj\u0105ce doniesienia o okrucie\u0144stwach w Iraku, jakich kalifat, czyli muzu\u0142ma\u0144scy fundamentali\u015bci, dopuszcza si\u0119 na ludno\u015bci cywilnej w Syrii, Iraku i Libii, oraz o niemilkn\u0105cych, niestety, detonacjach w Gazie.<\/p>\n<p>\u015awiat oszala\u0142. Nag\u0142\u00f3wki gazet przeszywaj\u0105 serce. Czy mog\u0119 udawa\u0107, \u017ce niczego takiego nie ma? Udawa\u0107, \u017ce groza \u015bwiata jedynie mi si\u0119 \u015bni w ten jak\u017ce pi\u0119kny i s\u0142oneczny poranek wrze\u015bniowy, identyczny jak poranek w 1939 roku, kiedy na Polsk\u0119 spada\u0142y pierwsze bomby, a my, dzieci, ale i nasi rodzice, kryli\u015bmy si\u0119 w polnej bru\u017adzie, wpe\u0142zaj\u0105c pod \u0142\u0119ty kartoflane, a najch\u0119tniej wpe\u0142zliby\u015bmy do mysiej nory czy pod kopczyki kreta, byleby nie s\u0142ysze\u0107 wizgu pikuj\u0105cych my\u015bliwc\u00f3w i detonacji bomb ani ogl\u0105da\u0107 na nag\u0142ej, czarnej chmurze dymu tych przera\u017aliwie bia\u0142ych na ich tle szrapneli i \u015bpiewnego ich osypywania si\u0119 po ga\u0142\u0119ziach drzew.<\/p>\n<p>Polnymi drogami, ich sypkim skrajem ci\u0105gn\u0119\u0142y tabuny ludzi z tobo\u0142kami: uciekinierzy z Poznania, z Cieszyna, ze \u015al\u0105ska, z dzie\u0107mi w w\u00f3zkach, w kt\u00f3rych wyko\u015blawia\u0142y si\u0119 k\u00f3\u0142ka przystosowane do innych nawierzchni. Szli i szli, zatrzymywali si\u0119 na chwil\u0119 w naszej szkole, \u017ceby si\u0119 umy\u0107, chwil\u0119 odpocz\u0105\u0107, wypi\u0107 kubek gor\u0105cej zbo\u017cowej kawy (nie mieli\u015bmy do niej mleka) podany przez moj\u0105 zatroskan\u0105 matk\u0119 i ruszy\u0107 dalej, za Bug, w ich mniemaniu \u2013 za zbawcz\u0105 rzek\u0119 Bug, byle dalej od nacieraj\u0105cych Niemc\u00f3w. A tymczasem tam, za Bugiem \u2013 czy nie wiedzieli, co ich czeka za tym Bugiem? Omamieni k\u0142amstwami propagandy Stalina wykreowanego nieomal na zbawc\u0119 ludzko\u015bci, czy mogli spodziewa\u0107 si\u0119, \u017ce wpadn\u0105 z deszczu pod rynn\u0119? Ze w tym tutaj \u015bwiecie ju\u017c nie ma si\u0119 dobrych wybor\u00f3w, bo albo trafi si\u0119 do niemieckich oboz\u00f3w zag\u0142ady, albo do ruskich \u0142agr\u00f3w, a w najlepszym wypadku zostanie si\u0119 wywiezionym do \u201enieludzkiej ziemi\u201d, hen, w te bezkresne Syberie i Kazachstany, za siedmioma g\u00f3rami, lasami, za tajgami, \u015bniegami, mrozami \u2013 a zawsze z nieodst\u0119pnym g\u0142odem oraz zagl\u0105daj\u0105c\u0105 w oczy \u015bmierci\u0105. Albo tu\u017c za rzek\u0105 nadziej\u0105 si\u0119 na no\u017ce nacjonalist\u00f3w.<\/p>\n<p>By\u0142am wtedy ma\u0142\u0105 dziewczynk\u0105 wykarmion\u0105 patriotyczn\u0105 straw\u0105, patriotyczn\u0105 pie\u015bni\u0105, opowie\u015bciami o heroicznych czynach, co zrozumia\u0142e, skoro dopiero co, w 1918 roku, po stu dwudziestu paru latach niewoli ojczyzna odzyska\u0142a wolno\u015b\u0107, kt\u00f3r\u0105 wci\u0105\u017c jeszcze nie zd\u0105\u017cyli\u015bmy si\u0119 w pe\u0142ni nacieszy\u0107. Teraz ta ma\u0142a dziewczynka z rozszerzonymi oczami patrzy\u0142a na rozbrajaj\u0105ce si\u0119 oddzia\u0142y polskiego wojska.<\/p>\n<p>Patrzy\u0142a na miejscowe kobiety, kt\u00f3re \u0142akomie wydziera\u0142y sobie z r\u0105k porzucone spadochrony, \u017ceby wyci\u0105\u0107 sobie jaki\u015b z nich p\u0142at na bluzk\u0119. I patrzy\u0142a, jak na jej oczach, na oczach ma\u0142ej dziewczynki, kt\u00f3ra zapami\u0119ta\u0142a z pokazywanej w miejskim kinie kroniki z pogrzebu Pi\u0142sudskiego, jak \u015bpiewano z przej\u0119ciem: <em>To nieprawda, \u017ce ciebie ju\u017c nie ma, ukochany wodzu nie\u015bmiertelny\u2026<\/em><\/p>\n<p>Ch\u0142opi odczepiali z pozostawionych na szkolnym placu pojazd\u00f3w ogumione ko\u0142a i triumfalnie taszczyli je na w\u0142asne podw\u00f3rka, pozostawiaj\u0105c rozebrane do imentu, do ostatniej \u015brubki ju\u017c ogo\u0142ocone szkielety tych do niedawna sprawnych pojazd\u00f3w. A ona do dzisiaj, tak, do dzisiaj, do takiego samego jak w 1939 roku pogodnego, wrze\u015bniowego dnia, czuje tamten skurcz serca wtedy i usi\u0142uje wyprze\u0107 z pami\u0119ci szepty s\u0142u\u017c\u0105cej o tym, \u017ce ten i tamten pognali do szpitala wojskowego wyci\u0105ga\u0107 spod rannych prze\u015bcierad\u0142o, a kto\u015b, szcz\u0119\u015bciem nie z naszej wsi, podobno przywi\u0105za\u0142 do drzewa w lesie rannego \u017co\u0142nierza i \u015bci\u0105gn\u0105\u0142 mu buty.<\/p>\n<p>Czy tamten potworny, zezwierz\u0119cony \u015bwiat, z dnia na dzie\u0144 rozwijaj\u0105cy si\u0119 w ludob\u00f3jcz\u0105 wojn\u0119, mia\u0142by si\u0119 zn\u00f3w powt\u00f3rzy\u0107 u schy\u0142ku jej \u017cycia? Ale co z Uni\u0105? Co z nasz\u0105 wsp\u00f3lnot\u0105, z nasz\u0105 jedno\u015bci\u0105? Czy poszczeg\u00f3lne kraje zdob\u0119d\u0105 si\u0119 na odst\u0105pienie w kluczowych momentach od w\u0142asnych, partykularnych interes\u00f3w?<\/p>\n<p>Pisa\u0142am w 2005: <em>dziewczynka, kt\u00f3r\u0105 by\u0142am ju\u017c umar\u0142a \/ i umar\u0142a pami\u0119\u0107 tamtych dni \/ nic<\/em><br \/>\n<em>gorszego ju\u017c mnie chyba nie spotka \/ powtarzam to sobie w ka\u017cdy dzie\u0144 od nowa \/ tak\u017ce i mnie \/<\/em><br \/>\n<em>wojna odebra\u0142a dzieci\u0144stwo i m\u0142odo\u015b\u0107, \/ ale ju\u017c op\u0142aka\u0142am to \/ i wi\u0119cej p\u0142aka\u0107 nie b\u0119d\u0119 \/\/<\/em><br \/>\n<em>w twoich s\u0142owach \/ szukam \u017cycia mojego wtedy \/ i wk\u0142adam twoje wtedy do mych s\u0142\u00f3w \/\/<\/em><br \/>\n<em>to jakby w grub\u0105 i zniszczon\u0105 ksi\u0119g\u0119 \/ pozbawion\u0105 nawet karty tytu\u0142owej \/ kto\u015b w\u0142o\u017cy\u0142 sekretny listek \/ z drzewa wiadomo\u015bci bardzo osobliwych<\/em><\/p>\n<p>Czy w tym umownym li\u015bcie wspomnia\u0142am ju\u017c o wygramoleniu si\u0119, dzi\u0119ki Unii, z cywilizacyjnej zapa\u015bci? \u015amia\u0107 mi si\u0119 chce i p\u0142aka\u0107, kiedy przypomnia\u0142am sobie, jak to kiedy\u015b, przed laty natkn\u0119\u0142am si\u0119 w kt\u00f3rej\u015b francuskiej gazecie na wywiad z ameryka\u0144skim pisarzem, Johnem Updike\u2019em. Zna\u0142am jego opowiadania. Po 1956 roku ukazywa\u0142o si\u0119 w Polsce mn\u00f3stwo przek\u0142ad\u00f3w literatury \u015bwiatowej, st\u0105d \u2013 jak opowiada\u0142 Brodski \u2013 wielu pisarzy rosyjskich uczy\u0142o si\u0119 j\u0119zyka polskiego po to, by czyta\u0107 niedost\u0119pne w Rosji ksi\u0105\u017cki. Opr\u00f3cz rozmowy z pisarzem zamieszczono tam r\u00f3wnie\u017c fotografi\u0119 jego pi\u0119knego domu z tarasem oraz jego biurka ze zdumiewaj\u0105cym, dla mnie wr\u0119cz surrealistycznym wyposa\u017ceniem w nieznany mi sprz\u0119t elektroniczny. Updike s\u0142usznie si\u0119 nim przechwala\u0142, pokazywa\u0142, jak to dzia\u0142a, ile natychmiastowych informacji mo\u017ce zdoby\u0107 jednym klikni\u0119ciem oraz ile b\u0142yskawicznie sporz\u0105dzi\u0107 wydruk\u00f3w jakiego\u015b tekstu. S\u0142ucha\u0142am tych bajkowych wr\u0119cz nowo\u015bci w chwili, kiedy tu u nas nawet skorzystanie z denaturowego powielacza wymaga\u0142o ka\u017cdorazowej zgody od URZ\u0118DU (pisz\u0119 go specjalnie z du\u017cej litery, \u017ceby podkre\u015bli\u0107 jego wszechw\u0142adz\u0119 i wszechobecno\u015b\u0107!). A fiszki, te nasze godzinami sporz\u0105dzane r\u0119cznie w bibliotekach, niezb\u0119dne przy pisaniu rozpraw? My\u015bla\u0142am: gdzie nam do Updike\u2019a! Facet w czepku urodzony, nie do\u015b\u0107 \u017ce \u201eod ko\u0142yski\u201d gada sobie po angielsku, wcale nie musi, aby zaistnie\u0107, czeka\u0107, czy jaki\u015b t\u0142umacz zauwa\u017cy go w t\u0142umie anonimowych autor\u00f3w zatrza\u015bni\u0119tych w w\u0105skim, bo przez nikogo nie zrozumia\u0142ym j\u0119zyku, jeszcze ma pod r\u0119k\u0105 instrumenty rodem z jakiej\u015b ba\u015bni: stoliczku, nakryj si\u0119! A my tu zdani jeste\u015bmy na \u0142ask\u0119 krajowych rozdawc\u00f3w szans i na \u0142ut szcz\u0119\u015bcia, czy dojrzy nas, czy nie dojrzy kieruj\u0105cy si\u0119 w\u0142asnym zmys\u0142em t\u0142umacz. Istny cud, \u017ce trafi\u0142o nam si\u0119 dwoje noblist\u00f3w w najnowszej dobie, Mi\u0142osz i Szymborska, a mo\u017cna tu przecie\u017c doliczy\u0107 tak\u017ce naszego Singera, bo nasz by\u0142 od dzieci\u0144stwa, a to dla pisarza wielki posag, takie dzieci\u0144stwo. Podobnie jak ju\u017c odg\u00f3rnie obarczeni jeste\u015bmy grzechem pierworodnym, tak te\u017c specyfik\u0105 ojczystego j\u0119zyka skazani jeste\u015bmy na nieobecno\u015b\u0107 w centrach, w kt\u00f3rych decyduj\u0105 si\u0119 losy \u015bwiatowej literatury. No chyba \u017ce znajdziemy si\u0119 raptem na obczy\u017anie. Albo trafi nam si\u0119 t\u0142umacz, kt\u00f3ry wy\u0142uska nas z t\u0142umu. Bez paszportu, bez stypendium, bez t\u0142umacza nie udaje nam si\u0119 wydosta\u0107 z przys\u0142owiowej butelki Wittgensteina, mo\u017cemy w niej jedynie, jak jego umowna muszka, potarga\u0107 sobie skrzyde\u0142ka w uporczywym szamotaniu si\u0119 wewn\u0105trz niej. Niczym \u015bredniowieczni mnisi cierpliwie gryzmolili\u015bmy na karteluszkach te poetyckie wniebowst\u0105pienia, kt\u00f3rych zabraniano samowolnie, bez zezwolenia odbi\u0107 nawet na powielaczu \u015bmierdz\u0105cym denaturatem. A niekiedy (np. w stanie wojennym) brakowa\u0142o i takich karteluszek, bo w totalnym \u00f3wczesnym kryzysie brakowa\u0142o wszystkiego, nawet ig\u0142y, nici, nawet zapa\u0142ek czy myd\u0142a. Kiedy z wisielczym humorem napomkn\u0119\u0142am o tym w felietonie na \u0142amach wroc\u0142awskiej \u201eOdry\u201d, nieznana mi w\u00f3wczas osobi\u015bcie pisarka Zofia Romanowiczowa mieszkaj\u0105ca w Pary\u017cu przys\u0142a\u0142a mi tak cudne zeszyty w kratk\u0119 jakiej\u015b tamtejszej firmy (Gilbert?), \u017ce nie \u015bmia\u0142am splami\u0107 tych niebia\u0144skich kratek zdatnych w sam raz dla filozofa, kt\u00f3ry w tego rodzaju sieci, jak one, pr\u00f3bowa\u0142 z\u0142owi\u0107 Boga.<\/p>\n<p>Ach, Europa, Europa!<\/p>\n<p>Opowiada\u0142 mi s\u0119dziwy pisarz polski Jaros\u0142aw Iwaszkiewicz, znakomity poeta, nowelista, dyplomata (w latach 30. pe\u0142ni\u0142 s\u0142u\u017cb\u0119 w Danii, st\u0105d tak\u017ce jego przek\u0142ad Kierkegaarda), \u017ce kiedy teraz znalaz\u0142 si\u0119 w ma\u0142ym pensjonacie w Amalfi, spostrzeg\u0142 w pustym saloniku dwu m\u0142odych m\u0119\u017cczyzn. Jako Europejczyk, m\u00f3wi\u0142, wiedzia\u0142em, \u017ce s\u0105 to m\u0142odzi poeci z Anglii. Ale oni, jako Europejczycy, nie poczuwali si\u0119 do obowi\u0105zku, \u017ceby we mnie rozpozna\u0107 polskiego poet\u0119.<\/p>\n<p>Ach, ta Europa, Europa!<\/p>\n<p>Nie weszli\u015bmy do niej z pustymi r\u0119kami. Dali\u015bmy nie tylko Europie, lecz tak\u017ce ca\u0142emu \u015bwiatu naszego papie\u017ca, dali\u015bmy mu Wa\u0142\u0119s\u0119, Solidarno\u015b\u0107, zew wolno\u015bci, kt\u00f3ry obali\u0142 berli\u0144ski mur. Dali\u015bmy mu naszych noblist\u00f3w: Singera, Mi\u0142osza, Szymborsk\u0105, dali\u015bmy Europie Geremka, dali\u015bmy jej nasz\u0105 gotowo\u015b\u0107 do po\u015bwi\u0119ce\u0144, heroizm tych, kt\u00f3rzy oddawali \u017cycie za wsp\u00f3ln\u0105 spraw\u0119, za spraw\u0119 nie tylko w\u0142asnej ojczyzny. Tak\u017ce za wolno\u015b\u0107 Europy.<\/p>\n<p>Przypomnia\u0142am sobie, \u017ce jeszcze nie przepisa\u0142am z brulionu tekstu pomy\u015blanego jako zako\u0144czenie wypowiedzi o moich relacjach z Europ\u0105. Mam osiemdziesi\u0105t lat i nadal lepiej mi si\u0119 pisze r\u0119cznie, najch\u0119tniej w kajecie w kratk\u0119. Robi\u0119 na tym samym tek\u015bcie odr\u0119czne poprawki i dopiero potem pisz\u0119 go \u201ena czysto\u201d na czeskiej maszynie do pisania. Od niedawna pr\u00f3buj\u0119 pisa\u0107 na redakcyjnym komputerze, ale w domu nie mam komputera, w domu lepiej mi si\u0119 pisze w\u0142a\u015bnie r\u0119cznie, w\u0142a\u015bnie w kratkowanym kajecie. Nie wiem, dlaczego komputer, jak tylko si\u0119 do niego zbli\u017c\u0119, cho\u0107 jeszcze wcale go nie dotkn\u0119 \u2013 staje okoniem, kursor ucieka gdzie pieprz ro\u015bnie, a to z\u0142o\u015bliwe monstrum, ten komputer podrzuca mi na powitanie mi\u0119dzy litery ca\u0142e gar\u015bcie cyferek. S\u0142owem, przemienia mnie w jakiego\u015b torreadora, kt\u00f3ry walczy\u0107 musi z bykiem. (W j\u0119zyku polskim b\u0142\u0119dy w tek\u015bcie nazywa si\u0119 \u201ebykami\u201d.)<\/p>\n<p>Kiedy\u015b mawia\u0142am wynio\u015ble, \u017ce dop\u00f3ki na tej elektronicznej machinie nikt nie napisze takich arcydzie\u0142, jakie kiedy\u015b rylcem, p\u0119dzelkiem albo g\u0119sim pi\u00f3rem umieli wyczarowa\u0107 Homer, Dante, Szekspir czy Goethe, nie b\u0119d\u0119 sobie zawraca\u0107 g\u0142owy komputerem. Ale teraz, na staro\u015b\u0107, sta\u0142am si\u0119 bardziej w tym mniemaniu pokorna. Przestan\u0119 skrywa\u0107 pod pierwszym lepszym pretekstem swego lenistwa. Podobnym pretekstem t\u0142umaczy\u0142am np. niech\u0119\u0107 do uczenia si\u0119 j\u0119zyka angielskiego, m\u00f3wi\u0105c: po co mi taki j\u0119zyk, w kt\u00f3rym zamiast Nike m\u00f3wi si\u0119 \u201enajke\u201d i w og\u00f3le lekcewa\u017cy si\u0119 alfabet. Dlaczego mam si\u0119 godzi\u0107, \u017ce zwyk\u0142e, solidne \u201ei\u201d mam czyta\u0107 \u201eaj\u201d. Nie widz\u0119 powodu!<\/p>\n<p>Ale pora wr\u00f3ci\u0107 do tego, ju\u017c dawniej napisanego tekstu \u2013 z jak\u017ce sielankowej (patrz\u0105c na to z dzisiejszej, wrze\u015bniowej perspektywy) epoki, kiedy to zaprz\u0105ta\u0142am my\u015bli jedynie swoim prawem do obywatelstwa tej Europy, kt\u00f3ra pr\u00f3bowa\u0142a latami je podwa\u017ca\u0107. Patrz\u0105c z dzisiejszej perspektywy na tamte problemy przed naszym wej\u015bciem do Unii, c\u00f3\u017c to by\u0142a za pi\u0119kna epoka, istna <em>belle \u00e9poque<\/em>! \u015awiat sta\u0142 otworem, przynajmniej dla tych, kt\u00f3rzy mieli pod r\u0119k\u0105 w\u0142asne paszporty i obc\u0105 walut\u0119, podr\u00f3\u017ce do zdecydowanej wi\u0119kszo\u015bci kraj\u00f3w by\u0142y ca\u0142kiem bezpieczne! A dzisiaj? Dok\u0105d odwa\u017c\u0119 si\u0119 pojecha\u0107, maj\u0105c wreszcie \u00f3w wymarzony paszport w domowej szufladzie. I kiedy zdawa\u0142o si\u0119, \u017ce ju\u017c-ju\u017c nast\u0105pi upragniony spok\u00f3j, upragniona przez nas (my\u015bl\u0119 o moim kraju) wsp\u00f3lnota \u2013 to akurat teraz mniejszo\u015bci narodowe coraz natarczywiej domagaj\u0105 si\u0119 rozbicia Unii, Szkocja chce autonomii, Bretania marzy o autonomii, od dawien dawna o autonomii marz\u0105 Baskowie i Katalo\u0144czycy, zreszt\u0105 i nasi \u015al\u0105zacy. Rozdarta na p\u00f3\u0142 przez Walo\u0144czyk\u00f3w i Flamand\u00f3w jest ju\u017c Belgia \u2013 a teraz na to wszystko m\u0142y\u0144skim kamieniem na trwanie tej naszej Unii k\u0142adzie si\u0119 Ukraina. I kalifat. I terrory\u015bci. I o ma\u0142y w\u0142os \u2013 wojna. Zn\u00f3w wojna?<\/p>\n<p>Kiedy ma si\u0119 w pami\u0119ci krwawy i przera\u017caj\u0105cy w swym okrucie\u0144stwie niedawny rozpad Jugos\u0142awii, nie spos\u00f3b spokojnie my\u015ble\u0107 o Krymie, kt\u00f3rego spo\u0142eczno\u015b\u0107 (ale czy ca\u0142a spo\u0142eczno\u015b\u0107? Czy sama z siebie?) \u017c\u0105da autonomii. Powie kto, \u017ce Krym to nie Europa! A kto zap\u0142aci za mocarstwowe fantazje Putina, jak nie Europa z Ameryk\u0105? Czy Unia ulegaj\u0105ca egoistycznym interesom tego lub tamtego cz\u0142onka wsp\u00f3lnoty nie zatrzeszczy gro\u017anie w szwach? Czy to podsk\u00f3rne wrzenie, to parcie do w\u0142asnych odr\u0119bno\u015bci za wszelk\u0105 cen\u0119 nie przebije si\u0119 na powierzchni\u0119 i nie spowoduje kosmicznej katastrofy?<\/p>\n<p>Nie tak mia\u0142o by\u0107. Nie tego oczekiwa\u0142am. Nie na to gotowa\u0142am si\u0119 ca\u0142ymi latami i cieszy\u0142am, \u017ceby teraz tak brutalnie obudzi\u0107 si\u0119 i wyzby\u0107 z\u0142udze\u0144, ale tak\u017ce \u2013 wyzby\u0107 entuzjazmu, jakim nas uskrzydli\u0142y zwyci\u0119skie zrywy z ko\u0144cem lat osiemdziesi\u0105tych.<\/p>\n<p>Mieliby\u015bmy wi\u0119c zn\u00f3w pozwoli\u0107 sobie wyrwa\u0107 wp\u0142yw na bieg historii, kt\u00f3remu teraz, na naszych oczach, chc\u0105 nadawa\u0107 kierunek producenci i sprzedawcy broni oraz id\u0105cy z nimi r\u0119ka w r\u0119k\u0119 ci ow\u0142adni\u0119ci ob\u0142\u0119dn\u0105 nienawi\u015bci\u0105 przyw\u00f3dcy rozmaitych fundamentalist\u00f3w religijnych? No i niesyci wojowania samozwa\u0144czy genera\u0142owie. Pierwsi i drudzy, ci i tamci, \u017ceby dopi\u0105\u0107 swego gotowi wysadzi\u0107 \u015bwiat w powietrze. Siej\u0105 nienawi\u015b\u0107. Podsycaj\u0105 konflikty. Ludzie werbowani przez nich przestaj\u0105 by\u0107 lud\u017ami. Upajaj\u0105 si\u0119 krwi\u0105, sianiem grozy, spustoszenia i przemocy. Ch\u0119\u0107 zysk\u00f3w, ch\u0119\u0107 dominacji za\u015blepia ich i, niestety, staje si\u0119 zara\u017aliwa.<\/p>\n<p>Zbud\u017a si\u0119, Unio, jeszcze jest czas, zw\u0142aszcza \u017ce jest to najwy\u017cszy czas.<\/p>\n<p>Oto nowe, piekielnie trudne wyzwanie dla prezydenta Unii, Donalda Tuska. Gdyby w tym dziele wsparli go aktywnie r\u00f3wnie\u017c europos\u0142owie z naszego kraju i gdyby \u2013 przede wszystkim!\u2013 uda\u0142o si\u0119 do wsp\u00f3lnego dzie\u0142a zatrudni\u0107 t\u0119gie g\u0142owy, bieg\u0142ych ekspert\u00f3w od problem\u00f3w prawnych i administracyjnych, kto wie, czy tym sposobem: wsp\u00f3lnym wysi\u0142kiem nie da\u0142o by si\u0119 rozwi\u0105za\u0107 w por\u0119 jednego z najdra\u017cliwszych problem\u00f3w tej epoki. Ale kto\u015b wreszcie musi tego chcie\u0107. I musi podj\u0105\u0107 wyzwanie, zanim b\u0119dzie za p\u00f3\u017ano.<\/p>\n<p>Pisane: 20.07\u201310.09.14<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Za czyj\u0105\u015b rad\u0105 trafi\u0142am do sklepiku \u201eTabac\u201d i rzeczywi\u015bcie sprzedawano tam znaczki. \u2013 Do Europy? \u2013 zapyta\u0142 sprzedawca, ale kiedy potwierdzi\u0142am, \u017ce tak, co\u015b w moim akcencie czy ubiorze wyda\u0142o mu si\u0119 nie zgadza\u0107, u\u015bci\u015bli\u0142 pytanie: \u2013 A do jakiego kraju? \u2013 Do Polski, odpar\u0142am nieco zaskoczona, a on wtedy prychn\u0105\u0142: \u2013 Jak do Polski, to nie do Europy!<\/p>\n","protected":false},"author":680,"featured_media":38552,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[1],"tags":[484,665,5324],"powerkit_post_featured":[],"coauthors":[5320],"yoast_head":"<!-- This site is optimized with the Yoast SEO plugin v18.7 - https:\/\/yoast.com\/wordpress\/plugins\/seo\/ -->\n<title>Urszula Kozio\u0142: Europa to ja<\/title>\n<meta name=\"description\" content=\"Urszula Kozio\u0142 o tym, czym jest dla niej Europa, o przynale\u017cno\u015bci do Europy i o wspomnieniach z \u017cycia. Tekst ukaza\u0142 si\u0119 w Miesi\u0119czniku Odra.\" \/>\n<meta name=\"robots\" content=\"index, follow, max-snippet:-1, max-image-preview:large, max-video-preview:-1\" \/>\n<link rel=\"canonical\" href=\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2016\/urszula-koziol-europa-to-ja-miesiecznik-odra\" \/>\n<link rel=\"next\" href=\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2016\/urszula-koziol-europa-to-ja-miesiecznik-odra\/2\" \/>\n<script type=\"application\/ld+json\" class=\"yoast-schema-graph\">{\"@context\":\"https:\/\/schema.org\",\"@graph\":[{\"@type\":\"WebSite\",\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#website\",\"url\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/\",\"name\":\"Ownetic Magazine\",\"description\":\"Magazine\",\"potentialAction\":[{\"@type\":\"SearchAction\",\"target\":{\"@type\":\"EntryPoint\",\"urlTemplate\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/?s={search_term_string}\"},\"query-input\":\"required name=search_term_string\"}],\"inLanguage\":\"pl-PL\"},{\"@type\":\"ImageObject\",\"inLanguage\":\"pl-PL\",\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2016\/urszula-koziol-europa-to-ja-miesiecznik-odra#primaryimage\",\"url\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2016\/09\/urszula-koziol-europa-to-ja-2016-09-27.jpg\",\"contentUrl\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2016\/09\/urszula-koziol-europa-to-ja-2016-09-27.jpg\",\"width\":\"2000\",\"height\":\"1500\",\"caption\":\"Bretania, Finisterra, Pointe du Raz, fot. S. M\u00f6ller (\u017ar\u00f3d\u0142o: Wikimedia Commons)\"},{\"@type\":\"WebPage\",\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2016\/urszula-koziol-europa-to-ja-miesiecznik-odra#webpage\",\"url\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2016\/urszula-koziol-europa-to-ja-miesiecznik-odra\",\"name\":\"Urszula Kozio\u0142: Europa to ja\",\"isPartOf\":{\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#website\"},\"primaryImageOfPage\":{\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2016\/urszula-koziol-europa-to-ja-miesiecznik-odra#primaryimage\"},\"datePublished\":\"2016-09-27T07:00:16+00:00\",\"dateModified\":\"2016-09-23T12:43:47+00:00\",\"author\":{\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#\/schema\/person\/5becdc4f608076d50843456d5beeb50a\"},\"description\":\"Urszula Kozio\u0142 o tym, czym jest dla niej Europa, o przynale\u017cno\u015bci do Europy i o wspomnieniach z \u017cycia. Tekst ukaza\u0142 si\u0119 w Miesi\u0119czniku Odra.\",\"breadcrumb\":{\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2016\/urszula-koziol-europa-to-ja-miesiecznik-odra#breadcrumb\"},\"inLanguage\":\"pl-PL\",\"potentialAction\":[{\"@type\":\"ReadAction\",\"target\":[\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2016\/urszula-koziol-europa-to-ja-miesiecznik-odra\"]}]},{\"@type\":\"BreadcrumbList\",\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2016\/urszula-koziol-europa-to-ja-miesiecznik-odra#breadcrumb\",\"itemListElement\":[{\"@type\":\"ListItem\",\"position\":1,\"name\":\"Europa to ja\"}]},{\"@type\":\"Person\",\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#\/schema\/person\/5becdc4f608076d50843456d5beeb50a\",\"name\":\"Urszula Kozio\u0142\",\"url\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/author\/urszula-koziol\"}]}<\/script>\n<!-- \/ Yoast SEO plugin. -->","yoast_head_json":{"title":"Urszula Kozio\u0142: Europa to ja","description":"Urszula Kozio\u0142 o tym, czym jest dla niej Europa, o przynale\u017cno\u015bci do Europy i o wspomnieniach z \u017cycia. Tekst ukaza\u0142 si\u0119 w Miesi\u0119czniku Odra.","robots":{"index":"index","follow":"follow","max-snippet":"max-snippet:-1","max-image-preview":"max-image-preview:large","max-video-preview":"max-video-preview:-1"},"canonical":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2016\/urszula-koziol-europa-to-ja-miesiecznik-odra","next":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2016\/urszula-koziol-europa-to-ja-miesiecznik-odra\/2","schema":{"@context":"https:\/\/schema.org","@graph":[{"@type":"WebSite","@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#website","url":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/","name":"Ownetic Magazine","description":"Magazine","potentialAction":[{"@type":"SearchAction","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/?s={search_term_string}"},"query-input":"required name=search_term_string"}],"inLanguage":"pl-PL"},{"@type":"ImageObject","inLanguage":"pl-PL","@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2016\/urszula-koziol-europa-to-ja-miesiecznik-odra#primaryimage","url":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2016\/09\/urszula-koziol-europa-to-ja-2016-09-27.jpg","contentUrl":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2016\/09\/urszula-koziol-europa-to-ja-2016-09-27.jpg","width":"2000","height":"1500","caption":"Bretania, Finisterra, Pointe du Raz, fot. S. M\u00f6ller (\u017ar\u00f3d\u0142o: Wikimedia Commons)"},{"@type":"WebPage","@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2016\/urszula-koziol-europa-to-ja-miesiecznik-odra#webpage","url":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2016\/urszula-koziol-europa-to-ja-miesiecznik-odra","name":"Urszula Kozio\u0142: Europa to ja","isPartOf":{"@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#website"},"primaryImageOfPage":{"@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2016\/urszula-koziol-europa-to-ja-miesiecznik-odra#primaryimage"},"datePublished":"2016-09-27T07:00:16+00:00","dateModified":"2016-09-23T12:43:47+00:00","author":{"@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#\/schema\/person\/5becdc4f608076d50843456d5beeb50a"},"description":"Urszula Kozio\u0142 o tym, czym jest dla niej Europa, o przynale\u017cno\u015bci do Europy i o wspomnieniach z \u017cycia. Tekst ukaza\u0142 si\u0119 w Miesi\u0119czniku Odra.","breadcrumb":{"@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2016\/urszula-koziol-europa-to-ja-miesiecznik-odra#breadcrumb"},"inLanguage":"pl-PL","potentialAction":[{"@type":"ReadAction","target":["https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2016\/urszula-koziol-europa-to-ja-miesiecznik-odra"]}]},{"@type":"BreadcrumbList","@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2016\/urszula-koziol-europa-to-ja-miesiecznik-odra#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"Europa to ja"}]},{"@type":"Person","@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#\/schema\/person\/5becdc4f608076d50843456d5beeb50a","name":"Urszula Kozio\u0142","url":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/author\/urszula-koziol"}]}},"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/38492"}],"collection":[{"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/users\/680"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=38492"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/38492\/revisions"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/media\/38552"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=38492"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=38492"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=38492"},{"taxonomy":"powerkit_post_featured","embeddable":true,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/powerkit_post_featured?post=38492"},{"taxonomy":"author","embeddable":true,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/coauthors?post=38492"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}