{"id":9537,"date":"2012-08-22T14:49:58","date_gmt":"2012-08-22T13:49:58","guid":{"rendered":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/?p=9537"},"modified":"2020-09-01T13:30:20","modified_gmt":"2020-09-01T12:30:20","slug":"adieu-wacku-jacob-j-bryl-odra","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2012\/adieu-wacku-jacob-j-bryl-odra","title":{"rendered":"Adieu, Wacku"},"content":{"rendered":"<p><em>By\u0142 m\u0142odszy ode mnie o osiem miesi\u0119cy. Wodnik.<\/em><br \/>\n<em>Nasze drogi wiod\u0142y przez te same lata. I cho\u0107 zawodowo r\u00f3\u017cne, to emocje i odczucia mieli\u015bmy podobne.<\/em><br \/>\n<em>Bliskimi przyjaci\u00f3\u0142mi nie byli\u015bmy nigdy; czasem nie wiedzieli\u015bmy si\u0119 kilka lat z rz\u0119du. Kiedy si\u0119 poznali\u015bmy? W pa\u017adzierniku 1961 roku.<\/em><\/p>\n<figure id=\"attachment_9565\" aria-describedby=\"caption-attachment-9565\" style=\"width: 540px\" class=\"wp-caption alignnone\"><a href=\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2012\/adieu-wacku-jacob-j-bryl-odra\/kisielewski-waclaw-2012-08-20-001\/\" rel=\"attachment wp-att-9565\"><img loading=\"lazy\" class=\"size-medium wp-image-9565\" title=\"Wac\u0142aw Kisielewski\" src=\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2012\/08\/kisielewski-waclaw-2012-08-20-001-540x648.jpg\" alt=\"Wac\u0142aw Kisielewski\" width=\"540\" height=\"648\" \/><\/a><figcaption id=\"caption-attachment-9565\" class=\"wp-caption-text\">Wac\u0142aw Kisielewski<\/figcaption><\/figure>\n<p>By\u0142em studentem I roku geografii Uniwersytetu Warszawskiego, od pierwszego koncertu w Filharmonii Narodowej w 1958 roku rozmi\u0142owanym w muzyce. Tedy, zostawszy ju\u017c studentem, zg\u0142osi\u0142em si\u0119 do koleg\u00f3w w Komisji Kultury Rady Uczelnianej ZSP, i tam powierzono mi opiekowanie si\u0119 potrzebami zespo\u0142u baletowego UW. Jego szef, baletmistrz Opery Warszawskiej Zbigniew Nowocie\u0144, poprosi\u0142 na pocz\u0105tek o znalezienie akompaniatora dla pr\u00f3b. J\u0105\u0142em rozpytywa\u0107 i jeden z koleg\u00f3w, Jacek Olszewski z prawa, powiedzia\u0142, \u017ce zna m\u0142odego cz\u0142owieka, kt\u00f3ry gra \u201ewcale dobrze\u201d. Poprosi\u0142em, by przys\u0142a\u0142 go na pr\u00f3b\u0119.<\/p>\n<p><strong>Gra\u0142 z papierosem w ustach<\/strong><\/p>\n<p>Przyszed\u0142. Uk\u0142oni\u0142 si\u0119 ju\u017c w progu. Sta\u0142 chwil\u0119, zanim podszed\u0142. Typowy \u201ebiedny student\u201d<br \/>\n\u2013 burozielony sweter na astenicznej sylwetce, kr\u00f3tkie w\u0142oski, g\u0142owa wtulona, twarz jako\u015b smarkata, a w oczach niepewno\u015b\u0107. I jakby \u2013 nieobecno\u015b\u0107.<br \/>\nPowiedzia\u0142, \u017ce studiuje na I roku Pa\u0144stwowej Wy\u017cszej Szko\u0142y Muzycznej, \u017ce gra ju\u017c od dawna, \u017ce repertuar ma wi\u0119kszy ni\u017c ze szko\u0142y \u015bredniej. M\u00f3wi\u0142 cicho, nieco pospiesznie, zdania urywa\u0142 nagle. Jako\u015b by\u0142o wszystko powa\u017cne i na \u201epan\u201d&#8230; Nawet nie zapyta\u0142em, czy ma co\u015b wsp\u00f3lnego ze Stefanem Kisielewskim&#8230;<\/p>\n<p>Poprosi\u0142em, by \u201eco\u015b zagra\u0142\u201d. Ch\u0142opi\u0119co skin\u0105\u0142 g\u0142ow\u0105, usiad\u0142 do pianina i palce mu \u2013 dos\u0142ownie \u2013 pofrun\u0119\u0142y. Ju\u017c po kilku taktach szef zespo\u0142u podni\u00f3s\u0142 brwi i kciuk do g\u00f3ry. Przedstawi\u0142em warunki: p\u00f3\u0142toragodzinna pr\u00f3ba raz w tygodniu, a za wynagrodzenie Rada Uczelniana oferuje sto z\u0142otych miesi\u0119cznie. Kiwn\u0105\u0142 g\u0142ow\u0105 od razu: \u201eNo, dobra. Mog\u0119 gra\u0107\u201d. Da\u0142em mu do podpisania umow\u0119 i pr\u00f3ba rozpocz\u0119\u0142a si\u0119.<\/p>\n<p>Co da\u0142o si\u0119 s\u0142ysze\u0107 w jego graniu? Nie by\u0142o to ani klezmerowanie, ani manieryczno\u015b\u0107 domowego jazzmana. Gra\u0142 biegle, bardzo biegle, bez wysi\u0142ku, nie brawurowa\u0142. By\u0142 skupiony, patrzy\u0142 na klawiatur\u0119. Poprosi\u0142 go szef zespo\u0142u o jaki\u015b rytm, b\u0105d\u017a konkretny utw\u00f3r \u2013 natychmiast by\u0142o to s\u0142ycha\u0107. Siedzia\u0142 jak usiad\u0142, plecami do sali, nawet nie przesun\u0105\u0142 pianina, by widzie\u0107 zesp\u00f3\u0142. Po kilku minutach wy\u015bciubi\u0142 z kieszeni paczk\u0119 \u201eSport\u00f3w\u201d (wtedy: 3 z\u0142ote) i zapali\u0142. A \u017ce akurat dano has\u0142o, gra\u0142 z papierosem w ustach, trzymaj\u0105c go tak \u201ez ameryka\u0144ska\u201d \u2013 z\u0119bami. I od\u0142o\u017cy\u0142 go, na troch\u0119, na kraw\u0119d\u017a pianina, tam gdzie ko\u0144cz\u0105 si\u0119 klawisze. Nie bardzo mi si\u0119 to podoba\u0142o, ale skoro szef zespo\u0142u nie protestowa\u0142&#8230; Pianino by\u0142o zreszt\u0105 rupieciowate, sala brudnawa, z dziwacznym, kanciatym s\u0142upem-podpor\u0105 po\u015brodku, zesp\u00f3\u0142 dopiero raczkowa\u0142. I tak \u2013 po kilku pr\u00f3bach, pojawi\u0142y si\u0119 tam, na skraju klawiatury, p\u00f3\u0142okr\u0105g\u0142e szczerbki nadtopionego lakieru&#8230;<\/p>\n<p>Przychodzi\u0142 punktualnie, o nic nie pyta\u0142, o nic nie prosi\u0142, nie odzywa\u0142 si\u0119. Nie zezowa\u0142 na przebieraj\u0105ce si\u0119 w k\u0105cie dziewczyny, tkwi\u0142 szary, drobny, przygarbiony \u2013 przys\u0142owiowa \u201ekreska w krajobrazie\u201d. Kt\u00f3ra\u015b powiedzia\u0142a o nim: \u201emopsik\u201d; rzeczywi\u015bcie mia\u0142 co\u015b takiego w twarzy, w niezbyt pewnym siebie spojrzeniu.<\/p>\n<p>Po kt\u00f3rej\u015b z pr\u00f3b wyszli\u015bmy razem. Szed\u0142 do \u201eDziekanki\u201d, do kolegi. M\u00f3wi\u0142 ma\u0142o i cicho, u\u015bmiecha\u0142 si\u0119 nijako. Drobi\u0142 z r\u0119kami wetkni\u0119tymi w kieszenie, g\u0142owa wkulona, plecy okr\u0105g\u0142e \u2013 sprawia\u0142 wra\u017cenie, \u017ce jest mu zimno. A\u017c \u201esi\u0119 prosi\u0142o\u201d, by waln\u0105\u0107 go w te plecy&#8230; Da\u0142 si\u0119 nam\u00f3wi\u0107 na kaw\u0119 i ciacho do \u201eTelimeny\u201d. Dzi\u015b my\u015bl\u0119, \u017ce by\u0142 g\u0142odnawy&#8230; Poprosi\u0142em wtedy, by zapyta\u0142 swego ojca, kiedy wreszcie uka\u017ce si\u0119 drugi tom jego Gwiazdozbioru Muzycznego \u2013 ksi\u0105\u017cki z esejobiografiami kompozytor\u00f3w, kt\u00f3rej pierwszym tomem by\u0142em tak zachwycony, \u017ce zna\u0142em go niemal na wyrywki \u2013 bo i styl wspania\u0142y, a i polszczyzna cudowna. Odpar\u0142 jako\u015b z ch\u0142odnawym dystansem: \u2013 A czemu sam nie zapytasz? \u2013 poda\u0142 telefon i adres, gdzie\u015b w Alei I Armii&#8230; Jednak nie zatelefonowa\u0142em. Mo\u017ce to b\u0119dzie trudne pytanie? Mo\u017ce jeszcze nie uko\u0144czy\u0142 tego drugiego tomu? A mo\u017ce nie chc\u0105 mu wyda\u0107, po tym, co napisa\u0142 o Prokofiewie?<\/p>\n<p><strong>M\u00f3wi\u0142, \u017ce do Filharmonii chadza rzadko<\/strong><\/p>\n<p>I tak, co miesi\u0105c przynosi\u0142em mu te sto z\u0142otych na pr\u00f3b\u0119. Przez ca\u0142y rok rozmawiali\u015bmy ledwo kilka razy, o niczym pami\u0119tnym. I tylko raz twarz mu poja\u015bnia\u0142a, a g\u0142os nabra\u0142 wigoru: \u2013 Cholera, gdybym mia\u0142 wi\u0119cej forsy, to bym gra\u0142 na konikach! To jest fajna sprawa te galopki, a i sumk\u0119 mo\u017cna trafi\u0107!<\/p>\n<p>Interesowa\u0142a mnie psychologia, pomy\u015bla\u0142em sobie: \u2013 Aha! Cichy, z dobrego domu, ma kompleksy i pr\u00f3buje kompensowa\u0107&#8230; Gdy pr\u00f3bowa\u0142em rozm\u00f3w o muzyce, tego tematu jako\u015b nie podejmowa\u0142. C\u00f3\u017c, ja mia\u0142em w tym emocj\u0119 s\u0142uchacza-odkrywcy, on za\u015b sam by\u0142 z tej \u201emaszynerii\u201d; m\u00f3wi\u0142, \u017ce do Filharmonii chadza rzadko. Rzeczywi\u015bcie, gdy kiedy\u015b policzy\u0142em programy koncert\u00f3w i wysz\u0142o gdzie\u015b na dwie\u015bcie, u\u015bwiadomi\u0142em sobie, \u017ce Wacka (z Markiem, obaj w bia\u0142ych ubraniach) na Jasnej widzia\u0142em tylko raz. By\u0142 to recital \u2013 dzi\u015b ju\u017c nie pomn\u0119 \u2013 albo Gilelsa, albo Kerera.<\/p>\n<p>Akompaniowa\u0142 do wakacji. Potem ten s\u0142aby zespolik rozpad\u0142 si\u0119, ja za\u015b wpad\u0142em po uszy (na ca\u0142e siedem lat) we w\u0142a\u015bnie utworzon\u0105 na Uniwersytecie galeri\u0119 wystawow\u0105. Rada Uczelniana da\u0142a lokal \u2013 Krakowskie 24, wej\u015bcie z bramy, a Zwi\u0105zek Polskich Artyst\u00f3w Plastyk\u00f3w dostarcza\u0142 co trzy tygodnie m\u0142odego plastyka. Ju\u017c z dyplomem, ale jeszcze bez indywidualnej wystawy: SALON DEBIUT\u00d3W. W stolicy pa\u0144stwa pe\u0142nego wielkich piec\u00f3w i wielkich stoczni a tak\u017ce d\u0142ugich kolejek za chlebem i dwudziestu lat czekania na za\u0142o\u017cenie telefonu, by\u0142 on jednym z siedmiu tylko miejsc, gdzie wtedy pokazywano obrazy i grafiki. Po Muzeum Narodowym, \u201eZach\u0119cie\u201d, \u201eKordegardzie\u201d, \u201eFoxal\u201d, \u201eWsp\u00f3\u0142czesnej\u201d i \u201eGalerii MDM\u201d&#8230; Ale Ministerstwo Kultury zakupywa\u0142o z ka\u017cdej wystawy jedn\u0105 prac\u0119 \u2013 i artysta zyskiwa\u0142 niez\u0142y grosz, a Uniwersytet zbiory sta\u0142e. Zezuj\u0105cy z vis-\u00e1-vis studenci Akademii Sztuk Pi\u0119knych nierzadko prychali: \u201eSalon Debil\u00f3w\u201d. Ale, gdy po dyplomie rozgl\u0105dali si\u0119: \u201egdzieby tu mo\u017cna mie\u0107 wystaw\u0119\u201d, przechodzili na drug\u0105 stron\u0119 Krakowskiego \u2013 milsi.<\/p>\n<p>Roboty by\u0142o niema\u0142o: regularnie, co trzy tygodnie otwarcie wystawy. Zaproszenie, cenzura, plakat, cenzura, katalog, trzeci raz cenzura, drukarnia, transport, prasa, d\u0142ugie godziny, wieszania, sprz\u0105taczka, portier, kieliszki&#8230; Kog\u00f3\u017c tam na wernisa\u017cach nie by\u0142o: oficjele, prasa, attache kulturalni i inni \u201ekulturalni\u201d\u2013 ci z \u201eWarszawki\u201d, prezentuj\u0105cy swe nabytki, b\u0105d\u017a tych\u017ce poszukuj\u0105cy, w\u0119sz\u0105cy kto-z-kim, a kto-ju\u017c-bez-kogo&#8230; Ano, by\u0142 to \u2013 Salon&#8230; Na 45 m2 t\u0142oczy\u0142o si\u0119 do 130 g\u0142\u00f3w. Mia\u0142a tam wystaw\u0119 \u017cona Andrzeja Wajdy, innym razem kto\u015b, kogo lubi\u0142 Leopold Tyrmand (t\u0142ok by\u0142 taki, \u017ce wzoru skarpetek nie da\u0142o si\u0119 dostrzec&#8230;). Z czasem pojawili si\u0119 plastycy zagraniczni \u2013 ze wszystkich kontynent\u00f3w. Potem zacz\u0105\u0142em tam \u201e\u017ceni\u0107 plastyk\u0119 z poezj\u0105 przy \u015bwiecach\u201d, recytowali Gustaw Holoubek, W\u0142adys\u0142aw Kowalski, Emilia Krakowska, Wojciech Siemion, ju\u017c-ju\u017c dogadywa\u0142em Zbigniewa Cybulskiego.<\/p>\n<p>Zamierza\u0142em do \u015bwiec i poezji doda\u0107 jeszcze muzyk\u0119 \u2013 solo, duet, trio.., wi\u0119c wysy\u0142a\u0142em zaproszenia r\u00f3wnie\u017c na adres Kisielewskich. Ale Wacek wpad\u0142 mo\u017ce ze dwa razy, zawsze na kr\u00f3tko. Albo plastyka nie poci\u0105ga\u0142a go, albo nie lubi\u0142 t\u0142umnego zgie\u0142ku.<\/p>\n<p><strong>B\u0119d\u0105 nas jeszcze prosi\u0107, a nie my \u2013 ich<\/strong><\/p>\n<p>Natomiast widywali\u015bmy si\u0119, i to do\u015b\u0107 cz\u0119sto, w barku kawowym \u201eGama\u201d na PWSM przy Ok\u00f3lniku, gdzie zagl\u0105da\u0142em nie tyle na miern\u0105 tam kaw\u0119, co na naj\u0142adniejsze warszawskie studentki. I aby zobaczy\u0107 z bliska moich p\u00f3\u0142bog\u00f3w z Filharmonii: dyrygent\u00f3w i profesor\u00f3w \u2013 Stanis\u0142awa Wis\u0142ockiego (pierwszy m\u00f3j koncert \u201ez\u201d nim w 1958), oraz Witolda Rowickiego (kt\u00f3rego osobi\u015bcie pozna\u0142em dopiero w 1983 roku, w Duisburgu). Kt\u00f3rym\u015b razem zaszeptano na widok eleganckiego jegomo\u015bcia: \u2013 To W\u0142adys\u0142aw Szpilman! Ten, co napisa\u0142 t\u0119 fanfar\u0119, ten hejna\u0142 rozpoczynaj\u0105cy Polskie Kroniki Filmowe&#8230; Ma trzy i p\u00f3\u0142 grosza za wykonanie&#8230;<\/p>\n<p>Kt\u00f3rym\u015b razem zasta\u0142em w \u201eGamie\u201d Wacka siedz\u0105cego razem z koleg\u0105. Szczup\u0142ym, z wyrazistym nosem, trzymaj\u0105cym si\u0119 prosto i jakby sztywnawo. \u201eCze\u015b\u0107 \u2013 Jacek&#8230; Cze\u015b\u0107 \u2013Marek\u201d. O czym wtedy rozmawiali\u015bmy, nie pami\u0119tam, ale na pewno nie o tym, \u017ce maj\u0105 jakie\u015b wsp\u00f3lne plany.<\/p>\n<p>Lecz niebawem us\u0142ysza\u0142em w radio zapowied\u017a: \u201eWyst\u0105pi teraz duet fortepianowy Wac\u0142aw Kisielewski i Marek Tomaszewski\u201d. O! Dla mnie bomba! Graj\u0105 znakomicie, ale\u017c majstry! Graj\u0105 w\u0142a\u015bnie to, co ja lubi\u0119! I tak inaczej, tak \u017ce si\u0119 nas\u0142ucha\u0107 nie mo\u017cna&#8230; Ale zaraz, zaraz \u2013 na co oni si\u0119 porywaj\u0105?! Wszak w Polskim Radio trwa zasiedzia\u0142y tam od lat duet Rawicz i Landauer! Oj, nie b\u0119dzie im \u0142atwo; to\u017c oni studenci!<\/p>\n<p>Gdy wnet na Ok\u00f3lniku gratulowa\u0142em im sukcesu, us\u0142ysza\u0142em od Marka kr\u00f3tko: \u2013 Eee, takie niedzielne dziesi\u0119ciominut\u00f3wki, to jest g\u00f3wno! My im jeszcze zagramy! B\u0119d\u0105 nas prosi\u0107, a nie my \u2013 ich. Zobaczysz!<\/p>\n<p>Wygl\u0105da\u0142o to na przechwa\u0142ki, ale niechby to si\u0119 im sprawdzi\u0142o! Mo\u017ce si\u0119 im uda, graj\u0105 tak, jak dot\u0105d nikt w Polsce; a\u017c uszy rosn\u0105, by s\u0142ucha\u0107, s\u0142ucha\u0107 \u2013 Chopin, Beethoven, Rossini, zachowuj\u0105 w ich aran\u017cacji sw\u0105 czysto\u015b\u0107, ale sp\u0142ywaj\u0105 z fortepian\u00f3w \u2013 u\u015bmiechni\u0119ci, bliscy, serdeczni znajomi&#8230;<\/p>\n<p><strong>Mog\u0119 salutowa\u0107, ale raz lew\u0105, a raz praw\u0105\u2026<\/strong><\/p>\n<p>Spotykali\u015bmy si\u0119 te\u017c na innym polu. By\u0142y to wysypiska powojennego gruzu, na Czerniakowie, gdzie\u015bmy w przyd\u0142ugich, wojskowych szynelach, w butach podkutych jeszcze trzydziestoma trzema stalowymi gwo\u017ad\u017ami, obijali sobie ko\u015bci niewygodnym pistoletem maszynowym, czo\u0142gali po \u201ekurhanie Kucejki\u201d i darli saperkami siekierkowski piach. Po prostu \u2013 UW i PWSM mia\u0142y wsp\u00f3lne Studium Wojskowe. Znaczy\u0142o to: dwa tygodnie na semestr, codziennie, z nakazem noszenia munduru przez ca\u0142y dzie\u0144. R\u00f3wnie\u017c wieczorem do teatru b\u0105d\u017a na imieniny. Na ulicy salutowa\u0107 ka\u017cdemu, kto wy\u017cszy szar\u017c\u0105, czyli \u2013 skoro byli\u015bmy szeregowcami \u2013 ka\u017cdemu. Czy w niedziel\u0119 do ko\u015bcio\u0142a te\u017c w mundurze, nie wa\u017cy\u0142 pyta\u0107 nikt. \u017bartowni\u015b (wiedzieli\u015bmy, \u017ce Kana\u0142 Bie\u0142omorski wybudowali \u017cartownisie) ryzykowa\u0142 tym pytaniem oblanie egzaminu z wojska. A to oznacza\u0142o \u2013 da capo al fine \u2013 powtarzanie ca\u0142ego roku studi\u00f3w.<\/p>\n<p>Mnie przysz\u0142o wtedy dost\u0105pi\u0107 awansu; jako \u017ce by\u0142em bodaj najwy\u017cszy, mia\u0142em okulary, d\u0142ugi nos i kr\u00f3tkie nazwisko (a i r\u00f3s\u0142 wtedy w s\u0142aw\u0119 Ernest Bryll), naznaczono mnie wed\u0142ug formu\u0142y: Hej, wy tam! Wy! Wy \u2013 ten w okularach, dow\u00f3dc\u0105 tego studenckiego plutonu geograf\u00f3w, prawnik\u00f3w, polonist\u00f3w i muzyk\u00f3w. Ogl\u0105da\u0142em wi\u0119c twarze Wacka, Marka i reszty wsp\u00f3\u0142koleg\u00f3w \u2013<em> en face.<\/em><\/p>\n<p><!--nextpage--><\/p>\n<p>Co o nich dw\u00f3ch pami\u0119tam? To, \u017ce nosili te buciory i szynele bez \u201eintelektualnego\u201d cierpi\u0119tnictwa, jakie cechowa\u0142o wielu innych koleg\u00f3w. I bez entuzjazmu, w kt\u00f3rym celowali p\u00f3\u017aniejsi karierowicze. Oni dwa mieli spokojny dystans do tych niewyg\u00f3d. Oni po prostu znosili t\u0119 m\u0142odom\u0119sk\u0105 powinno\u015b\u0107. Za\u015b Wacek skomentowa\u0142 kt\u00f3rego\u015b razu t\u0119 moj\u0105 \u201edow\u00f3dczo\u015b\u0107\u201d z poczuciem \u017cyciowo\u015bci: Ja ci, stary, nie zazdroszcz\u0119. Gdy nasz wspania\u0142y dow\u00f3dca kompanii, major Drynkowski, opieprza mnie \u2013 za mnie, to ja jestem ma\u0142y cz\u0142owieczek w szeregu i czuj\u0119 si\u0119 wcale nie\u017ale. Za\u015b gdy opieprza ciebie za nas, to ty wygl\u0105dasz jak solista bez instrumentu na pustej scenie! Przyjm moje wyrazy wsp\u00f3\u0142czucia\u2026<\/p>\n<p>Po zaj\u0119ciach nie od razu by\u0142o si\u0119 cywilem; powr\u00f3t do miasta w mundurze, stres, by nie da\u0107 si\u0119 przy\u0142apa\u0107 na niesalutowaniu, co nieraz ko\u0144czy\u0142o si\u0119 obrzydliw\u0105 awantur\u0105. Wacek zdradza\u0142 do tej \u201ejednostronnej gimnastyki\u201d programow\u0105 idiosynkrazj\u0119; z\u017cyma\u0142 si\u0119 wisz\u0105c na stopniu trolejbusu 52, z nieod\u0142\u0105cznym papierosem w k\u0105ciku ust: \u2013 Ja tego nie mog\u0119! Sforsuj\u0119 sobie praw\u0105 r\u0119k\u0119, a gram obiema! Ja mog\u0119 salutowa\u0107 nawet kapralom, nawet pani konduktorce \u2013 ale raz lew\u0105, a raz praw\u0105. (\u2026)<\/p>\n<p><strong>Nie wiemy, kto w kapeli jest z UB&#8230;<\/strong><\/p>\n<p>W marcu 1982 (autor mieszka\u0142 ju\u017c w Niemczech \u2013 Red.) sta\u0142em si\u0119 w\u0142a\u015bcicielem telewizora. Nowy nie by\u0142, co\u015b w nim szwankowa\u0142o, ale pod pi\u0119\u015bci\u0105 rozjarzy\u0142 si\u0119. I oto\u2026 nie wierzy\u0142em oczom. To, co wpe\u0142gn\u0119\u0142o na szary ekran, to by\u0142 staw, p\u0142acz\u0105ca wierzba, pod ni\u0105 dwa bia\u0142e fortepiany, a obok dwie postacie w bia\u0142ych frakach&#8230; Oni!!!<\/p>\n<p>Pierwszy raz w \u017cyciu szczypa\u0142em si\u0119 po r\u0119kach. Nie znikn\u0119li! Maca\u0142em za d\u0142ugopisem \u2013 list do Wacka, pr\u0119dko, gdzie kalendarzyk z adresami? Kto mi w to uwierzy? Czy mo\u017cna samemu sobie uwierzy\u0107 w co\u015b takiego?<\/p>\n<p>Grali ledwo kilkana\u015bcie sekund. Grali, ale obraz by\u0142 bez d\u017awi\u0119ku! Za chwil\u0119 twarz spikerki, u\u015bmiechni\u0119te nieme m\u00f3wienie&#8230; Ba\u0142em si\u0119, \u017ce to halucynacja, bo \u2013 jakim\u017c cudem taki \u2013 a\u017c taki! \u2013 przypadek. Zbieg\u0142em do telefonu, na szcz\u0119\u015bcie m\u00f3j znajomy te\u017c to widzia\u0142. Nie rozumia\u0142 tylko, czemu to dla mnie takie wa\u017cne. Gratulowa\u0142 mi telewizora&#8230;<\/p>\n<p>A za kilka dni&#8230; Nogi, zaiste niczym te korzenie, wros\u0142y mi w chodnik przed poczt\u0105&#8230; Na murze \u2013 du\u017cy, bia\u0142o-czarno-bordowy plakat:<\/p>\n<p><em>MAREK &amp; VACEK<\/em><br \/>\n<em>Einmaliges Konzert aus Polen<\/em><br \/>\n<em>Essen Saalbau 9.III.82<\/em><\/p>\n<p>Z miejsca ponios\u0142o mnie do kasy. Dwadzie\u015bcia marek to by\u0142y \u017cadne pieni\u0105dze. I sto by\u0142oby niczym! Pami\u0119ta\u0142em: Wacek siedzi po prawej, wzi\u0105\u0142em wi\u0119c miejsce na ko\u0144cu lewego balkonu, ju\u017c nad estrad\u0105. \u017benowa\u0142em si\u0119 macha\u0107, kiwa\u0107. Wydawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce raz i drugi spojrza\u0142 tak jakby specjalnie&#8230; Ale pewnie za bardzo chcia\u0142em, \u017ceby tak by\u0142o&#8230; C\u00f3\u017c za ob\u0142\u0119d \u2013 my\u015bla\u0142em sobie \u2013 znamy si\u0119 ponad dwadzie\u015bcia lat, a jestem ledwo drugi raz na ich koncercie.<\/p>\n<p>W przerwie pogna\u0142em za kulisy, doprowadzono mnie do garderoby zespo\u0142u. Sta\u0142 na \u015brodku, z kieliszkiem szampana. Os\u0142upia\u0142:<br \/>\n\u2013 To jednak ty? Ale ty masz zupe\u0142nie inne okulary! Jezus Maria \u2013 co ty tu robisz?!<br \/>\nOb\u0142api\u0142 mnie w p\u00f3\u0142 i dusz\u0105c \u015bmiech szepn\u0105\u0142: \u2013 S\u0142uchaj, wiemy wszystko, nie wiemy tylko, kto w tej kapeli jest z UB&#8230;<br \/>\nPu\u015bci\u0142 mnie, odwr\u00f3ci\u0142 do zespo\u0142u i jak to on, pe\u0142nym g\u0142osem:<br \/>\n\u2013 S\u0142uchajcie! To jest m\u00f3j przyjaciel, dziennikarz, nie, czekaj, ja mam twoj\u0105 wizyt\u00f3wk\u0119, \u017ce jeste\u015b dyrektor muzeum czy czego\u015b takiego&#8230; Niewa\u017cne, s\u0142uchajcie \u2014 czy ten cz\u0142owiek wygl\u0105da na faceta z UB? Nie widz\u0119 \u2014 nie s\u0142ysz\u0119 \u2014 mo\u017cesz tu by\u0107 \u2013 chod\u017a, idziemy do Marka.<\/p>\n<p>I tak si\u0119 zacz\u0119\u0142o. W tej pustce mojej przera\u017aliwej. Zaiste \u2013 dar losu, niebios, no czego\u015b takiego.<\/p>\n<p>Pierwsza cz\u0119\u015b\u0107 koncertu to by\u0142 repertuar klasyczny. Grali z dystynkcj\u0105, celebrowan\u0105 acz w pogodnej umowno\u015bci. Fraki czarne. Widownia podziwia\u0142a styl. Po przerwie \u2014 inne granie; zabawa dla umiej\u0105cych bawi\u0107 si\u0119 w ich genre, tematy popularne i rozrywkowe. Instrumentacja i tempo osza\u0142amiaj\u0105ce, sala rozpala\u0142a si\u0119 z minuty na minut\u0119. Fraki \u2013 bia\u0142e. Marek, jak zawsze elegancki, tak w postawie, jak i w ruchu, z muszk\u0105, pow\u015bci\u0105gliwy, chyba ani razu nie spojrza\u0142 na sal\u0119. Wacek \u2013 rozkud\u0142ana g\u0142owa, to samo przygarbienie, a kontakt z widowni\u0105 taki, \u017ce nawet w ostatnim rz\u0119dzie widziano jego b\u0142yszcz\u0105ce, u\u015bmiechni\u0119te oczy. Tempo, tempo \u2013 jazda! jazda! Wygl\u0105dali ogromnie inaczej; Wacek gra\u0142 ca\u0142ym sob\u0105, dok\u0142ada\u0142 cia\u0142o, Marek klasyczniejszy \u2013 niepoj\u0119te, jak m\u00f3g\u0142 mimo to nad\u0105\u017cy\u0107. Wygl\u0105dali\u2026 jak gdyby posadzi\u0107 naprzeciw siebie: Beethovena z byle heiligensztadzkiej gospody, i \u2013 Haydna na ksi\u0105\u017c\u0119cym salonie&#8230; Dwa \u017ar\u00f3d\u0142a, d\u017awi\u0119k jeden. Wsp\u00f3lny.<\/p>\n<p><strong>Meine Damen und Herren&#8230; Dla Polak\u00f3w\u2026<\/strong><\/p>\n<p>Sala ju\u017c pe\u0142na u\u015bmiech\u00f3w, ju\u017c g\u0142owy i barki wyczuwaj\u0105 rytm, poddaj\u0105 si\u0119 mu. Nie tylko m\u0142odzi, r\u00f3wnie\u017c i \u0142ysi, i grubi \u2013 i tacy, kt\u00f3rzy \u201eju\u017c w trzecim pokoleniu je\u017cd\u017c\u0105 tylko Mercedesami\u201d&#8230; Posiwia\u0142e, wysch\u0142e damy rozja\u015bniaj\u0105 p\u00f3\u0142martwe twarze&#8230; Jazda! Jazda!<\/p>\n<p>Jaki\u015b wolniejszy motyw: Wacek nagle wsta\u0142, wyszed\u0142 za kulis\u0119, granie trwa\u0142o jednak nadal; monotonne, skupione, wyczekuj\u0105ce&#8230; Przy nastroju, jaki wytworzyli, ka\u017cdy m\u00f3g\u0142 sobie pomy\u015ble\u0107:&#8230;\u2013 aha \u2013 poszed\u0142 sika\u0107 \u2013 no, nic \u2013 zaraz wr\u00f3ci&#8230;<\/p>\n<p>Wtem nowy temat, ale bez Wacka!!! \u017bywszy; ameryka\u0144ska Chattanoga Choo Choo. Motoryczno\u015b\u0107 udziela si\u0119, widownia podchwytuje j\u0105 d\u0142o\u0144mi, perkusja serwuje sapni\u0119cia i posuwiste szumki&#8230; Wacek wraca jaki\u015b rozche\u0142stany, widz\u0119, \u017ce praw\u0105 r\u0119k\u0105 k\u0142adzie co\u015b ma\u0142ego na skraju klawiatury (klucz? od ubikacji?), w\u0142\u0105cza si\u0119 do gry, gra, gra, gra, mija dwadzie\u015bcia sekund, mo\u017ce p\u00f3\u0142minuta, i nagle w t\u0119 monotonn\u0105, jednostajn\u0105 \u201eczu-czu\u201d wpada kolejowy zagwizd, za\u015b Wacek zadar\u0142szy brod\u0119 wy-pu-ku-je-k\u00f3\u0142-ka-pa-pie-ro-so-wych-dym-k\u00f3w.<\/p>\n<p>Na sali \u015bmiech rado\u015bci, wrzawa, brawa, okrzyki&#8230;<\/p>\n<p>Tak, to by\u0142o w\u0142a\u015bnie to, o czym mi m\u00f3wi\u0142: \u2013 Oni s\u0105 ju\u017c nasi.<\/p>\n<p>W Polsce ma\u0142o kto wie, jak ci, drobnomieszcza\u0144scy, bogaci Niemcy lubi\u0105 zabaw\u0119 i dowcip. Teraz Wacek gra\u0142 jak w transie, nie zapominaj\u0105c jednak dopala\u0107 papierosa \u2013 tak mimochodem, nie przerywaj\u0105c gry: \u2013 O co chodzi? Jest wszak\u017ce u siebie&#8230; Pami\u0119tam, \u017ce \u015bmia\u0142em si\u0119 nie tylko z tego dymkowego \u017cartu, doskonale winkrustowanego w nastr\u00f3j drugiej cz\u0119\u015bci, ale i z obudzonego wspomnienia, \u017ce kiedy\u015b, przed dwudziestu laty, tysi\u0105c kilometr\u00f3w st\u0105d zobaczy\u0142em na kraw\u0119dzi baletowego pianina \u2013 p\u00f3\u0142okr\u0105g\u0142e szczerbki nadtopionego lakieru. \u017be lata przesz\u0142y, a nic si\u0119 nie zmieni\u0142o, tyle tylko, \u017ce&#8230; ba\u0142aganiarstwo rodem z kraju \u201enie zawsze domytych\u201d \u2013 wysublimowa\u0142o si\u0119 w \u015brodek wyrazu gor\u0105co oklaskiwany przez \u201ezawsze domytych\u201d.<\/p>\n<p>Pod koniec, przy wsp\u00f3lnej zabawie, nag\u0142a zmiana nastroju. Gdy wybrzmia\u0142y oklaski po Ta\u0144cu z szablami Wacek wsta\u0142. Post\u0105pi\u0142 dwa kroki, po\u0142o\u017cy\u0142 d\u0142o\u0144 na kraw\u0119dzi fortepianu. Milcza\u0142 bez ruchu. Narzuci\u0142 cisz\u0119.<br \/>\n\u2013 Meine Damen und Herren&#8230; Dla Polak\u00f3w, kt\u00f3rych obecna sytuacja odci\u0119\u0142a od kraju chcemy zadedykowa\u0107 jeden z utwor\u00f3w. Jest to kompozycja naszego przyjaciela, polskiego muzyka, Andrzeja Kurylewicza. Jej tytu\u0142 Polnische Wege. Sta\u0142 nadal. Kilka p\u0142askich, niewyczuwaj\u0105cych nastroju chwili oklask\u00f3w, \u015bcich\u0142y zaraz&#8230; Sta\u0142 jeszcze chwil\u0119, cofn\u0105\u0142 si\u0119 powoli, usiad\u0142.<\/p>\n<p>I pop\u0142yn\u0119\u0142y Polskie Drogi \u2013 kantylen\u0105, mazowieck\u0105, chopinowsk\u0105, rozwiane po horyzontach, tchni\u0119te w niebyty&#8230; Wybrzmia\u0142y na d\u0142ugo wytrzymanych peda\u0142ach&#8230; Up\u0142yn\u0119\u0142o, zanim odezwa\u0142y si\u0119 oklaski. Powolne. Nabrzmia\u0142y wnet, ale tylko do mezzo \u2013 ze zrozumieniem i uszanowaniem. Wzmog\u0142y si\u0119, gdy wstali \u2013 to ju\u017c by\u0142 grzmot i okrzyki \u2013 i niemieckie, i polskie. Dzi\u0119kowano im za mistrzostwo, za szeroko\u015b\u0107 dozna\u0144, za skal\u0119 wzrusze\u0144. Za tutejszego nadre\u0144czyka Beethovena i za przypomnienie, co dzieje si\u0119 w ich ojczy\u017anie, ledwo o pi\u0119\u0107set kilometr\u00f3w st\u0105d. By\u0142 to czas, to pierwsze p\u00f3\u0142rocze, gdy sam\u0105 tylko poczt\u0105, bez firm prywatnych, sz\u0142o codziennie do Polski ponad 50 tysi\u0119cy zwolnionych z op\u0142at paczek. A z tego miasta \u2013 gdzie w co drugim domu jest polskie b\u0105d\u017a polskobrzmi\u0105ce nazwisko, kt\u00f3rego Biskup rozmawia z Papie\u017cem po polsku \u2013 bodaj najwi\u0119cej. Polskie Drogi, ano \u2013 polskie drogi&#8230;<\/p>\n<p><strong>No to ja ci\u0119 teraz urz\u0105dz\u0119!<\/strong><\/p>\n<p>Jeszcze bisowali, trzy razy; czym\u015b na przemian brawurowym i niepozwalaj\u0105c\u0105 oddycha\u0107 F\u0171r Elise. \u017bal by\u0142o wstawa\u0107, wychodzi\u0107.<\/p>\n<p>Po koncercie, w foyer \u2013 kolejka ponad dwustu os\u00f3b: po p\u0142yty, plakaty, autografy. Dwie marki z ka\u017cdej p\u0142yty przeznaczali na lekarstwa dla dzieci w Polsce. Byli wyra\u017anie zm\u0119czeni, ale niemal z ka\u017cdym zamieniali po kilka s\u0142\u00f3w. Czasem monolog pochwa\u0142 by\u0142 mow\u0105 na p\u00f3\u0142 minuty \u2013 milcz\u0105c ja\u015bnieli na twarzach na te chwile. To mi\u0142a danina w\u0142asnej s\u0142awie, ale te\u017c kosztuj\u0105ca&#8230; Koszule i kamizelki \u2013 mokre, fraki na oparciach krzese\u0142&#8230; Ich tourn\u00e9e wtedy, to by\u0142o trzydzie\u015bci sze\u015b\u0107 koncert\u00f3w w ci\u0105gu zaledwie czterdziestu dw\u00f3ch dni \u2013 od Salzburga i Wiednia, po Duisburg i Hamburg.<\/p>\n<p>Eleganckiej kasety z dwiema p\u0142ytami nie kupi\u0142em \u2013 chytrzy\u0142em, \u017ce dostan\u0119 w prezencie \u201ez puli\u201d, co si\u0119 spe\u0142ni\u0142o. Zaczeka\u0142em z plakatem do samego ko\u0144ca, podszed\u0142em ostatni. Odetchn\u0119li i&#8230; I wtedy przysz\u0142o echo niegdysiejszych, \u201ewojskowych\u201d zasz\u0142o\u015bci. Marek zmru\u017cy\u0142 oko:<\/p>\n<p>\u2013 No to ja ci\u0119 teraz urz\u0105dz\u0119! Nie b\u00f3j si\u0119, mam dobr\u0105 pami\u0119\u0107! \u2013 z\u0142apa\u0142 flamaster i przez ca\u0142\u0105 szeroko\u015b\u0107 plakatu, \u201ewo\u0142ami\u201d, napisa\u0142 BY\u0141EMU PRZE\u0141O\u017bONEMU (PLUTONOWY) Marek\u2026 i podsun\u0105\u0142 plakat Wackowi.<\/p>\n<p>Ten dopisa\u0142 swoje<em> &amp; Vacek.<\/em> A potem doda\u0142 ze \u015bmiechem: \u2013 Stary, ja bym ci tego plutonowego przekre\u015bli\u0142 i napisa\u0142 nawet \u201emajorowi\u201d, ale kto\u015b by jeszcze pomy\u015bla\u0142, \u017ce ten awans dosta\u0142e\u015b po 13 grudnia&#8230; Oszcz\u0119dz\u0119 tego, ale w\u0142a\u015bnie \u2013 czy wiesz, \u017ce twoi koledzy z telewizji wyst\u0119puj\u0105 w mundurach?!<\/p>\n<p>Wiedzieli\u015bmy ju\u017c, \u017ce na plakatach obwieszczaj\u0105cych wprowadzenie stanu wojennego nie by\u0142o \u017cadnej daty, \u017ce drukowano je w Bu\u0142garii ju\u017c we wrze\u015bniu, tedy za\u017c\u0105da\u0142em, aby dopisali mi jeszcze dat\u0119 i miejsce. No i mam: Essen, 9 marca 1982.<\/p>\n<p>Rzadki to cocktail: plutonowy&#8230; Essen&#8230; trzeci miesi\u0105c stanu wojennego! Ano w\u0142a\u015bnie: z tej, czy z tamtej \u2013 polskie drogi&#8230;<br \/>\nZa\u015b p\u00f3\u017aniej&#8230;<\/p>\n<p>Rezydowali w Sheratonie, na styk z \u201eSaalbau\u201d. Marek przeprosi\u0142, wym\u00f3wi\u0142 si\u0119 kondycj\u0105, za\u015b w apartamencie Wacka zebra\u0142a si\u0119 kilkunastogardlana gromada \u2013 go\u015bci i rozbitk\u00f3w, instrumentalist\u00f3w, dalszych i bli\u017cszych znajomych, kt\u00f3rzy przejechali z daleka i z bliska. By\u0142 to gwarnot\u0142umny m\u0142yn, bynajmniej nie wodny.<\/p>\n<p>I tak przegaduj\u0105c personalia \u2013 kto siedzi internowany, kto ocala\u0142 za granic\u0105 \u2013 dowiedzia\u0142em si\u0119, \u017ce o godzin\u0119 od Essen jest od niedawna jeden z moich dobrych znajomych. \u017be dosta\u0142 stypendium naukowe, dobre, na jeszcze p\u00f3\u0142 roku. A wi\u0119c zn\u00f3w szcz\u0119\u015bliwy traf. Nazajutrz ju\u017c do\u0144 telefonowa\u0142em, wnet odwiedzi\u0142em. M\u00f3j pusty \u015bwiat zacz\u0105\u0142 si\u0119 zaludnia\u0107; wystarczy\u0142 jeden ich, zaiste! \u2014 einmaliges \u2013 koncert. (\u2026)<\/p>\n<p><strong>Panna Minus Dwa<\/strong><\/p>\n<p>Marek i Wacek ponownie zawitali w moje okolice w kwietniu (1984 \u2013 Red.). D\u0171sseldorf, stolica najwa\u017cniejszego landu Bundesrepubliki, publiczno\u015b\u0107 \u201e\u0171ber-os\u0142uchana\u201d, wymagaj\u0105ca, nierzadko kapry\u015bna, przyjmowa\u0142a ich bardzo ciep\u0142o. Ju\u017c jako dobrych znajomych.<\/p>\n<p>Grali w sali o niezwyk\u0142ej akustyce i urodzie \u2013 w amfiteatrze, pod kopu\u0142\u0105 niegdysiejszego planetarium. Pod t\u0105 kopu\u0142\u0105, o\u015bwietleni jedynie stonowanymi punktowcami, salonow\u0105 b\u0142ahostk\u0119 F\u0171r Elise czynili, dla dw\u00f3ch tysi\u0119cy ludzi, czym\u015b mistycznym. Zastyga\u0142a pod ich palcami, kaza\u0142a zatrzyma\u0107 oddech, by nie uroni\u0107 \u2013 ciszy. Zastygni\u0119ci, pochyleni nad ostatnim taktem, cyzelowali \u2013 trwanie poza czasem&#8230; Pauzy, kt\u00f3re s\u0142uchacza roztapia\u0142y na t\u0119 minut\u0119, p\u00f3\u0142torej w stan, w kt\u00f3rym \u201ewidzi si\u0119 niewidzialne\u201d \u2013 ow\u0105 materi\u0119 ducha tego g\u0142uchego olbrzyma. Nie da si\u0119 tego odda\u0107 s\u0142owami. Nutami \u2013 te\u017c nie. Troch\u0119: z jego ostatnich kwartet\u00f3w. I jak zawsze \u2013 t\u0142um, d\u0142uga\u015bna kolejka, prawie ka\u017cdy chcia\u0142 u\u015bcisn\u0105\u0107 d\u0142o\u0144, co\u015b powiedzie\u0107, co\u015b us\u0142ysze\u0107. Podpisywali, wstawali, podawali r\u0119k\u0119, zn\u00f3w siadali, fraki okapywa\u0142y obok&#8230; Wacek po swojemu: papieros, przekorna mina, \u0142obuzersko urokliwe oczy, Marek z jasnym u\u015bmiechem pe\u0142nym dystynkcji, prosty, je\u015bli sk\u0142on g\u0142owy, to pow\u015bci\u0105gliwy. Dzi\u0119kowali za komplementy, dodawali co\u015b od siebie, co s\u0142uchacza tak uszcz\u0119\u015bliwia\u0142o, \u017ce rozkwita\u0142 jeszcze serdeczniejszymi podzi\u0119kowaniami.<\/p>\n<p><!--nextpage--><\/p>\n<p>Naprawd\u0119: rzadko widzi si\u0119 Niemc\u00f3w tak wzruszonych, i muzyk\u0105, i bezpo\u015brednio\u015bci\u0105 bycia. Kto wie \u2013 mo\u017ce tu, pr\u00f3cz niezwyk\u0142ej aran\u017cacji i jedynego, niepowtarzalnego sposobu grania, dzia\u0142a\u0142a te\u017c owa s\u0142owia\u0144ska mieszanka \u017cywio\u0142owo\u015bci i subtelno\u015bci? Cech dla niemieckiej mentalno\u015bci do\u015b\u0107 egzotycznych. Grali tu wszak\u017ce i tutejszych, d\u00fcsseldorfczyk\u00f3w: Schumana i Brahmsa \u2013 acz tak inaczej, jak Niemiec Chopina nie zagra.<br \/>\nZapyta\u0142em o to kiedy\u015b Wacka. Przytakn\u0105\u0142, ale jak to on, waln\u0105\u0142 zaraz czym\u015b dla kontrapunktu.<\/p>\n<p>\u2013 To jest jeszcze frajer! Kiedy\u015b w Pary\u017cu mia\u0142em taki numer z widzem, my\u015bla\u0142em, \u017ce we w\u0142asne portki zrobi\u0119&#8230; Wiesz, mamy ten kawa\u0142ek, to Alegretto Beethovena z IV Symfonii, teraz gramy to rzadko, ale kiedy\u015b prawie na ka\u017cdym koncercie. I tam, w ko\u0144c\u00f3wce temacik wpletli\u015bmy poboczny, oczywi\u015bcie w tym samym tempie i tonacji \u2013 ten walczyk Pod niebem Pary\u017ca. Wchodzi to lekko i bezbole\u015bnie, i \u2013 wyobra\u017a sobie, \u017ce w\u0142a\u015bnie w Pary\u017cu! \u2013 podchodzi do mnie taki jeden i pyta, co to za melodyjka, bo&#8230; bo on to ju\u017c gdzie\u015b s\u0142ysza\u0142, ale nie kojarzy! No, czy by\u015b nie p\u0119k\u0142?!<\/p>\n<p>Po autografach idziemy do autokaru. A w autokarze siedzia\u0142o dziewcz\u0119, kt\u00f3remu Wacek przedstawi\u0142 mnie z niejaka atencj\u0105. Nie pami\u0119tam, ale chyba zatytu\u0142owa\u0142 j\u0105 \u2013 ma\u0142\u017conk\u0105. Dziewczyna by\u0142a bardzo m\u0142oda, delikatnej urody, taka kruchoro\u015blinna.<br \/>\n\u2013 To jest Magdusia \u2013 powiedzia\u0142 i zobaczy\u0142em w nim zn\u00f3w innego Wacka.<br \/>\nMagda zapyta\u0142a, sk\u0105d i jak d\u0142ugo si\u0119 znamy. Patrz\u0105c na ni\u0105, zaryzykowa\u0142em, \u017ce poznali\u015bmy si\u0119 z Wackiem, gdy jej jeszcze na \u015bwiecie nie by\u0142o. Nie pomyli\u0142em si\u0119; dziewcz\u0119 dosta\u0142o przydomek Panna Minus Dwa, a<\/p>\n<p>Wacek pokiwa\u0142 g\u0142ow\u0105:<br \/>\n\u2013 Widzisz? Widzisz ty, kogo ja si\u0119 teraz s\u0142ucham?<\/p>\n<p>Zacz\u0119li\u015bmy wi\u0119c sobie przypomina\u0107 szczeg\u00f3\u0142y naszego poznania si\u0119 \u2013 owo jego wtedy akompaniowanie, t\u0119 sal\u0119 pr\u00f3b z tym ka\u0144ciatym s\u0142upem&#8230; I wtedy Wacek a\u017c si\u0119 za g\u0142ow\u0119 z\u0142apa\u0142, prawie wykrzykn\u0105\u0142:<br \/>\n\u2013 Stary! Ty pewnie nie wiesz! Ta st\u00f3wa to by\u0142y pierwsze pieni\u0105dze, jakie w \u017cyciu zarobi\u0142em. Wydawa\u0142y mi si\u0119 kolosalne, pami\u0119tam to uczucie do dzi\u015b. Nie musia\u0142em martwi\u0107 si\u0119 o papierosy, wystarcza\u0142o mi przez ca\u0142y miesi\u0105c na fajki! Z domu prawie nic nie dostawa\u0142em, ojciec trzyma\u0142 mnie kr\u00f3tko&#8230; St\u00f3wa! Czu\u0142em si\u0119 jak bogacz, naprawd\u0119!<\/p>\n<p>Za\u015b mnie zapad\u0142y w pami\u0119\u0107 jego s\u0142owa: \u201eCzu\u0142em si\u0119 jak bogacz\u2026 ojciec trzyma\u0142 mnie kr\u00f3tko\u201d. Chcia\u0142em o to zapyta\u0107, ale to nie by\u0142a chwila na takie pytania. (\u2026)<\/p>\n<p><strong>Kiedy gram, ma by\u0107 cicho, albo wynocha!<\/strong><\/p>\n<p>Kt\u00f3rego\u015b wtedy dnia namawia\u0142em moich esse\u0144skich, \u015bl\u0105sko-radomszcza\u0144skich znajomych na koncert Wacka i Marka \u2013 30 pa\u017adziernika, w dortmundzkim kolosie \u201eWestfalenhalle\u201d. \u017ba\u0142owali, nie mogli, ale zacz\u0119\u0142o doprasza\u0107 si\u0119 ich dziecko. Po namy\u015ble zgodzili si\u0119.<\/p>\n<p>Pojechali\u015bmy do Ratingen do Crest-Hotel. Wacek z Magd\u0105 akurat schodzili na obiad, przedstawi\u0142em to dziewcz\u0119 o rzadkim imieniu \u2013 Benita, powiedzia\u0142em, \u017ce jest c\u00f3rk\u0105 moich znajomych i&#8230; i zacz\u0105\u0142em czu\u0107 si\u0119 nieswojo, bo m\u00f3wi\u0142em do niej po imieniu, za\u015b ona mi \u201epan\u201d. C\u00f3\u017c, trzeba tu doda\u0107, \u017ce dziecko mia\u0142o tycjanowsk\u0105 grzyw\u0119, figur\u0119 modelki i by\u0142o mojego wzrostu. Wacek \u0142ypa\u0142 podejrzliwie, nic z tego nie rozumia\u0142.<br \/>\nSiedli\u015bmy je\u015b\u0107, dziecko by\u0142o tak stremowane bezpo\u015brednio\u015bci\u0105 Wacka, \u017ce nie by\u0142o w stanie czegokolwiek prze\u0142kn\u0105\u0107. Marzy\u0142o si\u0119 jej przykucn\u0105\u0107 na koncercie gdzie\u015b z boczku, pos\u0142ucha\u0107, popatrze\u0107, jak wygl\u0105daj\u0105 na estradzie, a tu \u2013 przysz\u0142o jej siedzie\u0107 przy wsp\u00f3lnym stole, vis-\u00e0-vis tego tytana klawiatury i odpowiada\u0107 na jego pytania. Gdy potem podeszli\u015bmy do barku, Wacek da\u0142 mi s\u00f3jk\u0119 w \u017cebro i zasycza\u0142 z raptownym zgorszeniem:<\/p>\n<p>\u2013 Rozumiem, \u017ce to twoja uczennica. Ale czy nie s\u0105dzisz, \u017ce etyka nauczyciela&#8230;<\/p>\n<p>Musia\u0142em mie\u0107 dziwn\u0105 min\u0119, bo on, zadowolony ze swej szpili, zacz\u0105\u0142 mnie \u201euspokaja\u0107\u201d: &#8211; Ale\u017c nie bierz tego, co m\u00f3wi\u0119, tak powa\u017cnie! I nie wstyd\u017a si\u0119! Ja ci szczerze gratuluj\u0119, bo w dodatku ta twoja ruda topola jest m\u0142odsza od Magdy! Pojechali\u015bmy do \u201eWestfalenhalle\u201d, a tam, podczas koncertu zdarzy\u0142o si\u0119 co\u015b, co mnie zaskoczy\u0142o; incydent przy kt\u00f3rym Wacek zachowa\u0142 si\u0119&#8230; W\u0142a\u015bnie \u2013 jak?<\/p>\n<p>Po oklaskach, podczas \u0142\u0105cznika mi\u0119dzy utworami, jeden taki z podgatunku \u201echamo-kole\u015b\u201d , zakrzykn\u0105\u0142 \u2013 chrapliwie, warcholsko: \u2013 Dobra jeeeest, panie Waceeeek!<\/p>\n<p>Przerwa\u0142 gr\u0119, zapanowa\u0142a cisza. Zwr\u00f3ci\u0142 st\u0119\u017ca\u0142\u0105 twarz ku widowni, tu ponad tysi\u0119cznej \u2013 i ostro, w\u015bciekle: \u2013 Pokrzykiwa\u0107 sobie mo\u017ce pan po koncercie albo w domu. Teraz, kiedy gram, ma by\u0107 cicho, albo wynocha z sali! Zrozumiano?<\/p>\n<p>Zdziwi\u0142o mnie, \u017ce wobec byle chamstwa reaguje tak \u017cywio\u0142owo. \u017be to a\u017c tak go zaboli. Nie zna\u0142em jego do\u015bwiadcze\u0144, tyle co ten koncert ongi\u015b, w Teatrze \u017bydowskim, zdominowany przez przedstawicieli \u201eklasy kieruj\u0105c\u0105 Polsk\u0105\u201d. Ale i tu, poza \u201esocjalizmem\u201d, okaza\u0142o si\u0119, \u017ce dla niekt\u00f3rych, pami\u0119taj\u0105cych, \u017ce kiedy\u015b nale\u017celi do klasy rz\u0105dz\u0105cej \u201eich\u201d Polsk\u0105, tak impreza jest okazj\u0105 do od\u017cycia \u201esiebie-tam-i-wtedy\u201d. <strong><\/strong><\/p>\n<p><strong>Zawsze trzeba popiera\u0107 opozycj\u0119, bo to najbardziej rajcuj\u0105ce!<\/strong><\/p>\n<p>Pomy\u015bla\u0142em sobie, \u017ce taka nerwowo\u015b\u0107 mog\u0142a wynika\u0107 ze s\u0142abszego dnia lub irytacji czym\u015b, o czym nie wiem. By\u0142 w\u0142a\u015bciwie taki sam jak przed laty&#8230; Troch\u0119 g\u0142os mu si\u0119 zmieni\u0142, m\u00f3wi\u0142 tonem ni\u017cszym, nieco matowym. Zm\u0119czonym? Teraz my\u015bl\u0119, \u017ce jego dynamizm wtedy, jego emocjonalno\u015b\u0107 mia\u0142a jakby kr\u00f3tszy oddech. Wprawdzie nadal tryska\u0142 dowcipem, ale by\u0142 jakby nieco bardziej przygarbiony&#8230; By\u0142oby to narastaniem znu\u017cenia? Dwadzie\u015bcia kilka lat na wysokich obrotach, w ci\u0105g\u0142ym napi\u0119ciu&#8230; Materialnie, w por\u00f3wnaniu z sytuacj\u0105 cho\u0107by swego ojca, by\u0142 cz\u0142owiekiem niemal suwerennym, ale \u017cy\u0142, mimo to \u2013 polskimi sprawami. Ta postawa jakby boksera, to przygarbienie&#8230;<\/p>\n<p>Zgoda \u2013 ju\u017c samo jego istnienie, takim jaki by\u0142, by\u0142o dla rz\u0105dz\u0105cych Polsk\u0105 wyzwaniem&#8230; Ale mo\u017ce czu\u0142, mo\u017ce mia\u0142 sobie za z\u0142e, \u017ce \u2013 nie bije si\u0119? B\u0105d\u017a \u2013 za ma\u0142o? Czy nie m\u00f3g\u0142 \u017cy\u0107 inaczej, cho\u0107by tak jak Marek? To wiem na pewno \u2013 nie m\u00f3g\u0142.<\/p>\n<p>Po koncercie niby dowcipkowa\u0142, jak gdyby nigdy nic, ale przysz\u0142a chwila, kt\u00f3r\u0105 trudno mi zrozumie\u0107. Powiedzia\u0142em, \u017ce na szcz\u0119\u015bcie wprowadzenie stanu wojennego zasta\u0142o jego ojca w Australii. \u017be unikn\u0105\u0142 dzi\u0119ki temu internowania, co dla siedemdziesi\u0119ciolatka&#8230;<\/p>\n<p>Przerwa\u0142 mi w p\u00f3\u0142 s\u0142owa. Twarz napi\u0119ta, ton rozdra\u017cniony:<br \/>\n\u2013 Mojego ojca tu nie w\u0142\u0105czaj! Na to nie pozwol\u0119 nikomu! Za ma\u0142o o nim wiesz!<\/p>\n<p>Nie zrozumia\u0142em, o co posz\u0142o, ale zamilk\u0142em. Pomy\u015bla\u0142em, \u017ce lepiej nie pyta\u0107 o to, o co chcia\u0142em zapyta\u0107 od dawna: \u2013 Na ile zawdzi\u0119cza rodzinnemu domowi to, \u017ce osi\u0105gn\u0105\u0142 tak wiele.<\/p>\n<p>Pytanie mocno osobiste, mo\u017ce \u201enie do druku\u201d? Ale czy\u017c nie by\u0142o na nie cho\u0107 cz\u0119\u015bciow\u0105 odpowiedzi\u0105 to, co us\u0142ysza\u0142em, gdy wspominali\u015bmy przy Magdzie pocz\u0105tki naszej znajomo\u015bci: \u2013 \u201eOjciec trzyma\u0142 mnie kr\u00f3tko\u201d?<br \/>\nPowiedzia\u0142 to bez \u017calu, tonem, jakim m\u00f3wi si\u0119 o minionej normalno\u015bci. Czy nie by\u0142o to \u2013 wtedy, po latach \u2013 akceptacj\u0105, docenieniem tego, co da\u0142 mu rodzinny dom? Bo czy sam talent wystarczy\u0142by mu, by tyle osi\u0105gn\u0105\u0107?<\/p>\n<p>Przez chwil\u0119 m\u00f3wili\u015bmy o czym\u015b oboj\u0119tnym, ale gdy wskoczyli\u015bmy na rozmowy polsko-polskie, Wacek zn\u00f3w zakipia\u0142: \u2013 Ja popieram \u201eSolidarno\u015b\u0107\u201d, bo chcia\u0142a zrobi\u0107 co\u015b nowego. Szkoda, \u017ce im si\u0119 nie uda\u0142o. Ale to nic nie szkodzi, bo za jaki\u015b czas mo\u017ce si\u0119 uda. Ale wtedy, gdy partia przegra i przejdzie do opozycji wtedy, to&#8230; \u2013 zawiesi\u0142 g\u0142os \u2013 to ja b\u0119d\u0119 kibicowa\u0107 partii!<\/p>\n<p>Zatar\u0142 z rado\u015bci\u0105 r\u0119ce: \u2013 Tak jest! Zawsze trzeba popiera\u0107 opozycj\u0119, bo to jest najbardziej rajcuj\u0105ce!<\/p>\n<p>My\u015bl\u0119, \u017ce ten Wacek by\u0142 najprawdziwszy. Hazard. Gra. Nie \u2013 zgrywa, lecz \u2013 gra dla gry. Nie potrzeba kasyn, polityka to te\u017c poker.<\/p>\n<p>Gdy \u017cegnali\u015bmy si\u0119 powiedzia\u0142, \u017ce nazajutrz maj\u0105 sonderkonzert \u2013 prywatny. W posiad\u0142o\u015bci pewnego milionera, prawdziwego! Producenta gobelin\u00f3w nagradzanych na Expo i wsz\u0119dzie. Niedaleko st\u0105d, w starym zamku. By\u0142em ciekaw \u2013 jak wygl\u0105da taki prywatny koncert, stary zamek oraz milioner, prawdziwy! \u2013 wi\u0119c spotkali\u015bmy si\u0119 i nazajutrz. <strong><\/strong><\/p>\n<p><strong>Wi\u0119\u017aniowie zdobytej wolno\u015bci<\/strong><\/p>\n<p>Przyjecha\u0142em wcze\u015bniej ni\u017c zwykle. Zobaczy\u0142em go na parkingu. Podszed\u0142em, zobaczy\u0142em, \u017ce cho\u0107 u\u015bmiecha si\u0119, jest troch\u0119 nieobecny.<br \/>\n\u2013 Widz\u0119, \u017ce my\u015blami jeste\u015b daleko.<br \/>\n\u2013 Ech, bracie \u2013 zakr\u0119ci\u0142 d\u0142oni\u0105. \u2013 Tak to jest, jak widzisz&#8230; \u2013 odwr\u00f3ci\u0142 g\u0142ow\u0119 w bok, patrzy\u0142 pod s\u0142o\u0144ce. \u2013 Gra si\u0119, gra si\u0119, ale nie wiadomo, cholera, kiedy i jak to si\u0119 sko\u0144czy&#8230;<br \/>\n\u2013 Je\u015bli sko\u0144czysz z tym, to na pewno zaczniesz co\u015b innego.<br \/>\n\u2013 Co? \u2013 za\u015bmia\u0142 si\u0119 jakby cierpko. Wcisn\u0105\u0142 r\u0119ce w kieszenie.<br \/>\n\u2013 No, nie wiem&#8230; Mo\u017ce zaczniesz komponowa\u0107? Mo\u017ce co\u015b dla filmu? Mo\u017ce musical albo oper\u0119?<br \/>\nZn\u00f3w za\u015bmia\u0142 si\u0119, kr\u00f3tko: \u2013 A wiesz, nigdy o tym nie my\u015bla\u0142em \u2013 wzruszy\u0142 ramionami, jakby bezradny.<\/p>\n<p>Poszli\u015bmy do niego, do pokoju \u2013 pami\u0119tam: 118. Co rusz przychodzi\u0142 kto\u015b z zespo\u0142u z jak\u0105\u015b spraw\u0105, czasem po kilku naraz. Wacek w \u017cywiole \u2013 dysponowa\u0142, rozstrzyga\u0142, akceptowa\u0142, nie zgadza\u0142 si\u0119. Decyzje podejmowa\u0142 natychmiast \u2013 \u017cadnych dyskusji. By\u0142 szefem. Mieszka\u0142 wszak\u017ce tam gdzie oni, wiedzia\u0142 i widzia\u0142, co to jest Polska. Marek \u017cy\u0142 w Pary\u017cu zupe\u0142nie innym \u017cyciem, spotykali si\u0119 tylko na tourn\u00e9e, wiele spraw \u2013 tych w\u0142a\u015bnie z Polski, nie dotyczy\u0142o go. Mia\u0142 prawo by\u0107 mniej wyrozumia\u0142ym dla argument\u00f3w typu: \u2013 No, wieeeeesz&#8230;<\/p>\n<p>My\u015bla\u0142em cz\u0119sto, jak r\u00f3\u017cne charaktery maj\u0105 ci dwaj ludzie \u2013 niemal przeciwstawne. Marek \u2013 spok\u00f3j, pow\u015bci\u0105gliwo\u015b\u0107, ma\u0142om\u00f3wno\u015b\u0107. Wacek \u2013 burzliwo\u015b\u0107, towarzystwo, kielich, papieros, dowcip, gra. Widzia\u0142em nie raz, \u017ce Markowi nie jest \u0142atwo dostraja\u0107 si\u0119 do atmosfery, w kt\u00f3rej Wacek spala\u0142 si\u0119, by\u0142a mu form\u0105 i tre\u015bci\u0105 \u017cycia. A grali razem ju\u017c dwadzie\u015bcia trzy lata. Ile\u017c zespo\u0142\u00f3w b\u0105d\u017a par tyle wytrwa\u0142o?<\/p>\n<p>Zastanawia\u0142em si\u0119 te\u017c, czy mogliby pozwoli\u0107 sobie na urlop \u2013 od grania, i od siebie, powiedzmy \u2013 na rok. To by\u0142o jednak w\u0105tpliwe, bo w tym fachu \u2013 albo jeste\u015b na rynku, albo ci\u0119 nie ma. Kto wie, czy o takich jak oni nie mo\u017cna by powiedzie\u0107, \u017ce s\u0105 wi\u0119\u017aniami zdobytej wolno\u015bci?<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Siedzia\u0142 jak usiad\u0142, plecami do sali, nawet nie przesun\u0105\u0142 pianina, by widzie\u0107 zesp\u00f3\u0142. Po kilku minutach wy\u015bciubi\u0142 z kieszeni paczk\u0119 \u201eSport\u00f3w\u201d (wtedy: 3 z\u0142ote) i zapali\u0142. A \u017ce akurat dano has\u0142o, gra\u0142 z papierosem w ustach&#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":206,"featured_media":9565,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[1],"tags":[1313,665,56,1314],"powerkit_post_featured":[],"coauthors":[1318],"yoast_head":"<!-- This site is optimized with the Yoast SEO plugin v18.7 - https:\/\/yoast.com\/wordpress\/plugins\/seo\/ -->\n<title>Adieu, Wacku<\/title>\n<meta name=\"description\" content=\"Adieu, Wacku. Siedzia\u0142 jak usiad\u0142, plecami do sali, nawet nie przesun\u0105\u0142 pianina, by widzie\u0107 zesp\u00f3\u0142. Po kilku minutach wy\u015bciubi\u0142 z kieszeni..\" \/>\n<meta name=\"robots\" content=\"index, follow, max-snippet:-1, max-image-preview:large, max-video-preview:-1\" \/>\n<link rel=\"canonical\" href=\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2012\/adieu-wacku-jacob-j-bryl-odra\" \/>\n<link rel=\"next\" href=\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2012\/adieu-wacku-jacob-j-bryl-odra\/2\" \/>\n<script type=\"application\/ld+json\" class=\"yoast-schema-graph\">{\"@context\":\"https:\/\/schema.org\",\"@graph\":[{\"@type\":\"WebSite\",\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#website\",\"url\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/\",\"name\":\"Ownetic Magazine\",\"description\":\"Magazine\",\"potentialAction\":[{\"@type\":\"SearchAction\",\"target\":{\"@type\":\"EntryPoint\",\"urlTemplate\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/?s={search_term_string}\"},\"query-input\":\"required name=search_term_string\"}],\"inLanguage\":\"pl-PL\"},{\"@type\":\"ImageObject\",\"inLanguage\":\"pl-PL\",\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2012\/adieu-wacku-jacob-j-bryl-odra#primaryimage\",\"url\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2012\/08\/kisielewski-waclaw-2012-08-20-001.jpg\",\"contentUrl\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2012\/08\/kisielewski-waclaw-2012-08-20-001.jpg\",\"width\":640,\"height\":768,\"caption\":\"Wac\u0142aw Kisielewski\"},{\"@type\":\"WebPage\",\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2012\/adieu-wacku-jacob-j-bryl-odra#webpage\",\"url\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2012\/adieu-wacku-jacob-j-bryl-odra\",\"name\":\"Adieu, Wacku\",\"isPartOf\":{\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#website\"},\"primaryImageOfPage\":{\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2012\/adieu-wacku-jacob-j-bryl-odra#primaryimage\"},\"datePublished\":\"2012-08-22T13:49:58+00:00\",\"dateModified\":\"2020-09-01T12:30:20+00:00\",\"author\":{\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#\/schema\/person\/40921764695154d0e64294df1d083cd8\"},\"description\":\"Adieu, Wacku. Siedzia\u0142 jak usiad\u0142, plecami do sali, nawet nie przesun\u0105\u0142 pianina, by widzie\u0107 zesp\u00f3\u0142. Po kilku minutach wy\u015bciubi\u0142 z kieszeni..\",\"breadcrumb\":{\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2012\/adieu-wacku-jacob-j-bryl-odra#breadcrumb\"},\"inLanguage\":\"pl-PL\",\"potentialAction\":[{\"@type\":\"ReadAction\",\"target\":[\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2012\/adieu-wacku-jacob-j-bryl-odra\"]}]},{\"@type\":\"BreadcrumbList\",\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2012\/adieu-wacku-jacob-j-bryl-odra#breadcrumb\",\"itemListElement\":[{\"@type\":\"ListItem\",\"position\":1,\"name\":\"Adieu, Wacku\"}]},{\"@type\":\"Person\",\"@id\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#\/schema\/person\/40921764695154d0e64294df1d083cd8\",\"name\":\"Jacob J. Bryl\",\"url\":\"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/author\/jacob-bryl\"}]}<\/script>\n<!-- \/ Yoast SEO plugin. -->","yoast_head_json":{"title":"Adieu, Wacku","description":"Adieu, Wacku. Siedzia\u0142 jak usiad\u0142, plecami do sali, nawet nie przesun\u0105\u0142 pianina, by widzie\u0107 zesp\u00f3\u0142. Po kilku minutach wy\u015bciubi\u0142 z kieszeni..","robots":{"index":"index","follow":"follow","max-snippet":"max-snippet:-1","max-image-preview":"max-image-preview:large","max-video-preview":"max-video-preview:-1"},"canonical":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2012\/adieu-wacku-jacob-j-bryl-odra","next":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2012\/adieu-wacku-jacob-j-bryl-odra\/2","schema":{"@context":"https:\/\/schema.org","@graph":[{"@type":"WebSite","@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#website","url":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/","name":"Ownetic Magazine","description":"Magazine","potentialAction":[{"@type":"SearchAction","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/?s={search_term_string}"},"query-input":"required name=search_term_string"}],"inLanguage":"pl-PL"},{"@type":"ImageObject","inLanguage":"pl-PL","@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2012\/adieu-wacku-jacob-j-bryl-odra#primaryimage","url":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2012\/08\/kisielewski-waclaw-2012-08-20-001.jpg","contentUrl":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-content\/uploads\/2012\/08\/kisielewski-waclaw-2012-08-20-001.jpg","width":640,"height":768,"caption":"Wac\u0142aw Kisielewski"},{"@type":"WebPage","@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2012\/adieu-wacku-jacob-j-bryl-odra#webpage","url":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2012\/adieu-wacku-jacob-j-bryl-odra","name":"Adieu, Wacku","isPartOf":{"@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#website"},"primaryImageOfPage":{"@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2012\/adieu-wacku-jacob-j-bryl-odra#primaryimage"},"datePublished":"2012-08-22T13:49:58+00:00","dateModified":"2020-09-01T12:30:20+00:00","author":{"@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#\/schema\/person\/40921764695154d0e64294df1d083cd8"},"description":"Adieu, Wacku. Siedzia\u0142 jak usiad\u0142, plecami do sali, nawet nie przesun\u0105\u0142 pianina, by widzie\u0107 zesp\u00f3\u0142. Po kilku minutach wy\u015bciubi\u0142 z kieszeni..","breadcrumb":{"@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2012\/adieu-wacku-jacob-j-bryl-odra#breadcrumb"},"inLanguage":"pl-PL","potentialAction":[{"@type":"ReadAction","target":["https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2012\/adieu-wacku-jacob-j-bryl-odra"]}]},{"@type":"BreadcrumbList","@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/2012\/adieu-wacku-jacob-j-bryl-odra#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"Adieu, Wacku"}]},{"@type":"Person","@id":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/#\/schema\/person\/40921764695154d0e64294df1d083cd8","name":"Jacob J. Bryl","url":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/author\/jacob-bryl"}]}},"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9537"}],"collection":[{"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/users\/206"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=9537"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9537\/revisions"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/media\/9565"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=9537"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=9537"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=9537"},{"taxonomy":"powerkit_post_featured","embeddable":true,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/powerkit_post_featured?post=9537"},{"taxonomy":"author","embeddable":true,"href":"https:\/\/ownetic.com\/magazyn\/wp-json\/wp\/v2\/coauthors?post=9537"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}