Na koniec instalacja Eau de Jardin wydaje się niwelować i równoważyć wszelkie wcześniej poruszane dylematy kreacjonistyczne, moralne, technologiczne, naukowe. Dotykając kwiatów w wiszących donicach, widz zostaje wprowadzony w środowisko roślin podwodnych, czułych na jego najmniejszą ingerencję. Nie mamy tu do czynienia z tworzeniem sensu stricte, ale raczej z symbiozą, wzajemnym oddziaływaniem i obopólnym reagowaniem. Odbiorca staje się integralną częścią wirtualnego podwodnego ogrodu, dzieląc życie z egzystującymi w nim roślinami, wracając w ten sposób do podwodnych korzeni wszechświata, do łona kosmosu, z którego narodziła się nasza planeta, otaczająca nas przyroda, organizmy żywe, człowiek rozumny, cywilizacja, postęp, technologia, kultura, sztuka, etc, etc.

Wielowątkowość prezentowanych prac, wielopoziomowość ich obioru, umożliwiająca wielość interpretacji i mnogość doświadczeń to z pewnością największe atuty wystawy Wonderful life. Mieliśmy tu do czynienia bowiem nie tylko ze zwykłą interakcją ograniczoną jedynie do zabawy urządzeniami wykorzystującymi technologiczne triki. Artyści zadali wiele pytań, na które odpowiedzi nie narzucili, obdarzając potencjalnego odbiorcę dużym kredytem zaufania, a jednocześnie w wielu przypadkach dzieląc się z nim funkcją sprawcy, kreatora, zarezerwowaną dotychczas dla ich profesji.
Jak pisał Leonardo da Vinci, artysta ze wszech miar wszechstronny, pasjonujący się zagadnieniami z pogranicza sztuki i nauki: „Piękno rzeczy śmiertelnych mija, lecz nie piękno sztuki”[1]. Prace Sommerer i Mignonneau można potraktować jako swoiste echo tego stwierdzenia, sięgającego końca XV wieku. Zaklinają oni bowiem elementy natury w estetycznym świecie sztuki, używając do tego nowych technologii będących znakiem czasów, w których tworzą. Nie ma tu miejsca na obawy przed nieznanym, nieokiełznanym. Jest tylko ciekawość i pragnienie poznania, intensyfikowane poprzez niezaprzeczalne walory estetyczne prac, jak również ich aspekt interaktywny, niwelujący bariery fizyczne i psychologiczne pomiędzy dziełem sztuki a odbiorcą.
Jednakże, w uprawianiu tego rodzaju sztuki tkwi pewna pułapka. Od nauki bowiem oczekujemy angażowania nowości, ciekawostek technologicznych, najaktualniejszych osiągnięć postępu. Prace wykorzystujące nowe media często już po kilku miesiącach przestają imponować ze względu na swą innowacyjność, pozostając jedynie ciekawą zabawką, lekko old-schoolową konsolą do gier. Stąd też prace Sommerer i Mignonneau pochodzące w dużej mierze z lat 90. ubiegłego wieku, należy rozpatrywać przede wszystkim pod kątem ideowym, gdyż ich walory polegające na wykorzystaniu nowoczesnych technologii wydają się być już nieco zdezaktualizowane. Natomiast ideologicznie rzecz biorąc, Sommerer i Mignonneau poprzez swoje prace dają świadectwo ekspansji człowieka we Wszechświecie i jego ambicji wytyczania zasad, kontrolowania, sterowania. Niestety lub na szczęście nawet przy wykorzystaniu najnowocześniejszych zdobyczy ludzkiego rozumu nie sposób wydrzeć naturze wszystkich tajemnic.

Na marginesie warto zauważyć, że cały projekt „Art&Science Meeting”, w ramach którego zorganizowano wystawę Wonderful life, konsekwentnie buduje nowe oblicze Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia, nieco oddalającego się od genezy swojej działalności silnie osadzonej w nurcie sztuki krytycznej i zaangażowanej. Zapraszając takich twórców, jak: Edwardo Kac, Monika Fleischmann, Wolfgang Strauss,Victoria Vesna, James K. Gimzewski, Oron Catts i Ionat Zurr, czy wspomnianych powyżej Christę Sommerer i Laurenta Mignonneau, Łaźnia stawia wyraźnie na profil artystyczno-naukowy, bądź co bądź ostatnio coraz bardziej uznawany tak wśród artystów, jak i kuratorów (przywołując choćby dużą ekspozycję z pogranicza nauki i sztuki prezentowaną w barokowej Oranżerii – obecnym Muzeum Astronomii i Fizyki w Kassel, jako część tegorocznych Documenta). Trzeba przyznać, że ten dość ambitny profil stawia duże wyzwanie tak na polu intelektualnym, jak również technologicznym także dla samych artystów, działających w tej materii zazwyczaj w łączących siły artystyczno-naukowych kolektywach. Natomiast, niezaprzeczalnym walorem tego rodzaju ekspozycji jest to, że w dużej mierze punkt ciężkości przenoszony zostaje z biernej recepcji dzieła sztuki na interakcję i współtworzenie zjawisk artystycznych, sprzyjając rozwojowi kultury partycypacyjnej, oswojeniu ze sztuką i jej środowiskiem na wielu płaszczyznach, poczynając od podstawowego poziomu interakcji czysto zmysłowej, poprzez kolejne etapy odbioru dzieła sztuki, coraz bardziej analityczne i zaangażowane
- Leonardo da Vinci, Pisma wybrane, Warszawa 2002, s. 169.↵