Jeden z efektów fundamentalnej zmiany „charakteru mediów sztuki” prowadził ku sztuce w stanie ulotnym. Filozof i estetyk Yves Michaud wprowadził pojęcie „ulatniania się dzieła sztuki” (l’art l’etat gazeux). Wskazano na istotę „relacji” (Nicolas Bourriaud), czyli performowania, a nie istotę stworzonych, zrobionych lub wyprodukowanych całkowitych i dokończonych tu-obecnych dzieł sztuki. Znaczenie relacji oraz performowania jest efektem technologicznej, konceptualnej i funkcjonalnej zmiany charakteryzowania kulturalnych i artystycznych mediów w performowaniu publicznego pola sztuki i kultury. Mowa o kulturach, w których stosunek praktyk kulturowych i artystycznych jest „otwarty” i „względny”. Za pośrednictwem nowych mediów, od technologii cyfrowej do strategii/taktyk spektaklu, prezentują się „relacje kulturowe”, a nie produkty gotowe: obiekty. Cel: „ulatnianie się dzieła sztuki” trzeba odróżnić od pomysłu, który Lucy R. Lippard zawarła w próbie zdefiniowania sztuki konceptualnej jako „dematerializacji przedmiotu sztuki”. Michaud, przeciwnie, pokazuje, że „sztuka w stanie ulotnym” jest efektem zmiany organizacji materialnych i społecznych praktyk w kulturze, a nie procesem odbierania dziełu sztuki statusu przedmiotu. Dzieło jest spotęgowane medialnie i prezentowane jako „jedynie kulturowe i społeczne oddziaływanie aktu wytwarzania”. Poza tym, pod postacią „intensywności oddziaływania” życia ludzkiego lub sposobu realizacji życia w kulturze i społeczeństwie z pośrednikami odmiennymi od pośredników „tradycyjnych” dzieł sztuki, Michaud wskazał na paradoksalny zwrot. Wspomniane procesy, zachodzące zarówno we wnętrzu świata sztuki, jak i przebiegające w centrum przemysłu kulturowego, wspólnie wytwarzają mocne i zwodnicze uczucie, że piękno jest wszędzie, że musi być wszędzie, chociaż sztuki nigdzie już nie ma. To nie znaczy, że zdolności artystyczne zanikły. Wręcz przeciwnie, są silniejsze niż kiedykolwiek. Aktywne, a nawet hiperaktywne, wszędzie łączyły się z nieprawdopodobną pomysłowością.

Wnukowie i prawnukowie Marcela Duchampa zajęli wszystkie przestrzenie sztuki i wszędzie poustawiali ready-mades. Hordy turystów pospiesznie zmierzają do muzeów, które już nie pokazują sztuki, lecz same są sztuką, czymś w rodzaju sanatorium i letniska, w których kultura zmienia się w kurację estetycznym doświadczeniem. Przemysł kulturowy z zadziwiającą inwencją przejmuje troskę o projektowanie sprzętu komunalnego, markową odzież, muzykę w windach lub sale fitness. A wszystko to w ramach procesu estetyzacji i symulacji: od sezonowych bestsellerów do czytania, po wyreżyserowany program zdrowego odżywiania, zapewniający długowieczność. Według Michauda to cudowne, że ten świat (ma na myśli pierwszy świat lub każdy inny przygotowany na przyjęcie turystów z pierwszego) jest piękny, z wyjątkiem przestrzeni w muzeach i centrach sztuki, gdzie dochodzi do pielęgnowania czegoś drugiego z tego samego źródła, a tak naprawdę tej samej rzeczy: estetycznego doświadczenia, tyle że w jego najczystszej abstrakcji, czyli w tym, co pozostaje ze sztuki, kiedy ona stanie się już dymem lub gazem.
Powołując się na Benjamina i Adorna, Michaud wskazuje na jeszcze jeden charakterystyczny problem – z „aurą”. Tak jak to, co estetyczne odłączane jest od przynależnego sztuce i przedstawiane jako efekt produkcji kulturowej, tak też manifestowana jest potrzeba aury i „auratycznego oddziaływania” w kulturze: „Aura, jakkolwiek by była nienaturalna, jest nam potrzebna. Potrzebujemy zmysłu, nawet jeśli oznacza on czuć, że się czuje. Potrzebne są nam tożsamości i punkty orientacyjne, nawet jeśli muszą się one zmieniać jak moda”. Co bowiem stało się z aurą po krytycznych diagnozach Benjamina i Adorna z lat 30. i 40. XX wieku? Czy aura odeszła razem ze strategiami i taktykami ready-made, fotografią, filmem, odtwarzaczem wideo, cyfrową obróbką informacji, z masową i powszechną konsumpcją w miejscu elitarnej wymiany i kontemplacji najwyższych wartości itd. …? Jak należy rozumieć pojęcie i zjawisko aury w dziele i wokół dzieła sztuki? Czy aura jest spiskowym wymysłem mającym usprawiedliwić fascynację dziełem sztuki, której nie można sensownie uzasadnić? Czy aura jest czymś, co powstało poprzez kontekstualizację świata sztuki lub świata kultury? Czy, z drugiej strony, aura jest swoistą dyskursywną i semiologiczną „obwolutą” lub zmysłową „owijką” dzieła sztuki, która nadaje mu nowe znaczenia? Czy aura jest tylko oddziaływaniem egzystencji dzieła w złożoności zmysłowych i znaczeniowych potencjalności? Radykalizując i przeinaczając propozycje Benjamina, Michaud zaproponował rozwiązanie, zgodnie z którym w epoce masowej reprodukcyjności medialnej nie doszło do zniknięcia aury z dzieła sztuki, lecz nastąpiło rozszczepienie dzieła sztuki i aury.
Innymi słowy, medialny masowy i popularny przemysł nie doprowadził do śmierci „ducha” w dziele sztuki, lecz do „wyjścia ducha” lub jego „oddziaływania” z dzieła sztuki na świat. Jakby estetyczne i artystyczne oddziaływania istniały w świecie niezależnie od ciała dzieła sztuki, jakby dzieło zatraciło swój powód do istnienia, podczas gdy oddziaływanie sztuki, lub dokładniej, wpływ tego, co estetyczne stał się tym, co jest w kulturze wytwarzane, dopracowywane, wymieniane, przemieszczane, przyjmowane, wchłaniane i, oczywiście, konsumowane w przyjemności, która nie jest tylko ideałem przyjemności estetycznej. Dlatego też Michaud doszedł do wniosku, że sztuka nie jest wyrazem ducha, lecz czymś na kształt ozdoby lub biżuterii współczesności. Od autonomicznego i organicznego dzieła, które żyje swoim własnym życiem, nastąpiło przejście, wyraźmy się jak Simmel, do stylu, ze stylu do ozdoby, z ozdoby do biżuterii. Krok dalej, tylko krok, i zostaje zaledwie zapach, atmosfera, gaz – paryskie powietrze, jak powiedziałby Duchamp. Wówczas sztuka sprowadza się do doświadczenia niebędącego już doświadczeniem przedmiotów otoczonych aurą, lecz doświadczeniem aury, która nie wiąże się z niczym lub prawie z niczym. Ta aura, ta aureola, ten zapach, ten gaz, nazwijmy to jak chcemy, poprzez modę wyraża tożsamość współczesności. Rozdział „ciała” i „aury” wskazuje na fakt, że nastąpił zwrot od autonomicznego dzieła sztuki do wydarzenia społecznego, performowania (performing), które przebiega wyłącznie jako kształtowanie i zdobienie życia bez odnoszenia się i wspierania na dziełach lub nawet produktach kultury: artefaktach. Istnieje tylko oddziaływanie, atrakcja, afektacja, performance i dlatego wydaje się, że projektowanie pochodzi od sztuki, ale sztuka nie jest mu już potrzebna, ponieważ zajmuje się tylko samymi oddziaływaniami. Ważne jest przeżycie estetyczne, a nie jego nosiciele, którym organizuje się życie w codzienności: od używania pachnących mydeł i noszenia perfumowanej kolorowej bielizny, po robienie na ciele tatuaży, rzeźbienie mięśni, jazdę eklektrycznie zaprojektowanym modelem małego samochodu-limuzyny, grania w gry wideo z egzotycznymi opowieściami i pułapkami, które wciągają każdego gracza w bezużyteczną pracę maksymalnej koncentracji, po turystyczne podróże do jak najegzotyczniejszych zakątków, które są tam tylko po to, by przez nie przejść w chwili „przeżywania rozkoszy” i „bywania żywym”.
Jednak, podczas gdy dla Benjamina aura miała posmak mistycznego, ezoterycznego i metafizycznego przeżywania nostalgii za źródłem z tradycji, Michaud określa aurę jako organizację i produkcję intensywności życia za pośrednictwem technologii prezentacji, wyrażania lub performowania, którym nie jest potrzebna pośrednia rola dzieła sztuki. Przemysł kulturowy znalazł nowe media i technologie, za pomocą których zwielokrotnione zostało oddziaływanie dzieła sztuki i w ten sposób przeniesione na dbanie o siebie, zdobienie ciała, higienę osobistą, styl ubierania, turystykę, rozrywkę, konsumpcję i wszystkie pozostałe formy spektakularnego oddziaływania rozwiniętego przemysłu kultury. Kulturalne intensywności i wpływy są „auratyczne”, ale bez źródła i bez „okazu”, z którego się pojawiają. Droga od „aury dzieła” ku „aurze bez dzieła” oznaczała przejście od materializmu dzieła ku materializmowi praktyki. Istnieje tylko praktyka i jej aury, tj. oddziaływania różnych nasileń w kształtowaniach i transformacjach życia.
