Nagrodzona przez Biennale Sztuki Mediów WRO praca Rabiha Mroué The Pixelated Revolution (2012) pojawiła się jesienią tego samego roku w ramach 8. Biennale Fotografii w Poznaniu. Biennale, zorganizowane pod hasłem Pasja fotografii, a zaprezentowane m.in. w spornych przestrzeniach Galerii Arsenał, kierowało uwagę na obecny we współczesnej sztuce sposób obrazowania, a także figurę amatora. Ponownie powraca tu, jak w przypadku Biennale Weneckiego, wątek heterarchii i kultury, którą Lawrence Lessig nazwał „kulturą RW” (do zapisu)[1]. W ramach tak rozumianej otwartej kultury jest miejsce zarówno na prace, które sięgają po dawne techniki fotograficzne, na przykład kalotypię, jak i na obrazy przechwytywane w przestrzeni miejskiej i transmitowane do galerii za pomocą narzędzia SlyPhone, czyli telefonu komórkowego przetworzonego przez Jamesa George’a i Alexandra Portera.

W Poznaniu podczas Malta Festival zorganizowana została wystawa Transnature is Here. W przestrzeni Starej Rzeźni zaprezentowano nie tylko prace artystów stawiające pytania o biotechnologiczne uwarunkowania sztuki, jak na przykład instalacje Patryka Lichoty Cyborganic Plants, Biophotonica Tomasza Gęstwickiego i Marka Straszaka czy Leviatan Przemysława Jasielskiego. Można było także zobaczyć prace, które dotychczas były prezentowane na specjalistycznych wystawach poświęconych sztuce mediów, takich jak Ars Electronica, czego przykładem była kinetyczno-dźwiękowa praca Cycloid-E (2009) duetu André & Michel Décosterd. Laureat Biennale Weneckiego, Tino Sehgal, zaprezentował performance, do którego, zgodnie z przyjętą w jego twórczości zasadą, zostali zaangażowani dodatkowi wykonawcy. W tym wypadku były to nastoletnie dziewczęta, które, wcielając się kolejno w rolę Ann Lee, poruszały się jak automaty, wypowiadając tekst związany z samoświadomością sztucznie wykreowanej istoty. Re-kreacja postaci, które pochodzą ze świata fikcji – czy to komiksowej dziewczynki, czy to potwora Lewiatana – odsyła na zewnątrz, do niejasnych obszarów pomiędzy mitem a fabularną fantazją. Unikalna możliwość zobaczenia pracy Kurta Hentschlägera Feed (2005–2006), również w ramach Malta Festival, dawała możność odczucia charakterystycznej dla ostatnich prac tego artysty deprywacji sensorycznej, wywołanej stworzeniem sztucznego środowiska za pomocą mgły, projekcji i świateł stroboskopowych. Sam festiwal, od kilku lat odchodzący od formuły wypracowanej w latach 90. XX wieku, czyli prezentacji teatrów ulicznych i profilu ściśle teatralnego, na rzecz perspektywy bardziej interdyscyplinarnej, przyjął w tym roku hasło Nowe sytuacje.

Nie można było nie zauważyć powrotu do innego rodzaju „pionierskich wartości”, reprezentowanych w sztuce Juliana Antoniszczaka. Można bez przesady nazwać miniony rok rokiem Antonisza, ponieważ twórca ten doczekał się zasłużonego uznania, z czym wiążą się nie tylko dwie duże prezentacje jego twórczości i artystycznych parafernaliów w ramach wystawy Technika jest dla mnie rodzajem sztuki, najpierw w warszawskiej Zachęcie, a wkrótce potem w krakowskim Muzeum Narodowym. Podsumowaniem jego dorobku stała się bowiem także publikacja Opowieści graficznych, które ukazały się nakładem wydawnictwa Korporacji Ha!art.
Także ubiegłoroczny program Zachęty był bardzo dobrze skomponowany, wydawał się bowiem dobrze balansować między wysokim poziomem merytorycznym a przystępnością dla szerszego grona odbiorców. Godnymi uwagi wystawami były m.in. prezentacja Katarzyny Krakowiak Powstanie i upadek powietrza czy Śmierć i dziewczyna Anety Grzeszykowskiej, późniejszej laureatki Paszportu Polityki. Nagroda dla tej artystki, od lat zgłębiającej za pomocą fotografii problematykę obrazowania, bliską ontologii dzieła sztuki, jest dowodem wyróżniania oryginalnych postaw twórczych, podobnie jak nagroda Spojrzenia Fundacji Deutsche Bank dla Łukasza Jastrubczaka, wybranego z grona interesujących, wartych uznania artystek i artystów.
- Lawrence Lessig, Remiks. Aby sztuka i biznes rozkwitały w hybrydowej gospodarce, przeł. Rafał Próchniak, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2009.↵