Ale w tym otwartym zbiorze, jakim jest wystawa w Bunkrze Sztuki, znajdują się jednak ważne propozycje takie, jak gejowskie zdjęcia z literalnymi opisami/interwencjami Hala Fischera, czy Wojownicy Michała Jędrzejewskiego i Tomasza Liboski, znacznie ciekawsze od zbyt różnych prac Estelle Hannanii. Po co pokazano znane prace wideo Zbigniewa Libery i Józefa Robakowskiego? Żeby wzmocnić ekspozycję znanymi nazwiskami? Innego uzasadnienia nie widzę. W tym poszatkowanym zbiorze, lecz uporządkowanym przez aranżację, wyróżniają się zdjęcia High Fashion Pawła Jaszczuka. Pojawia się jednak pytanie o autentyczność sytuacji. Bardziej przemawia do mnie inny jego cykl Kinky City, którego znaczenie potwierdza się dodatkowo w porównaniu z małą wystawą Tadeusza Rolke Studio Rolke (MOCAK). Na tej zbyt skromnej ekspozycji, pokazującej zaledwie kilkanaście wydruków ze starych negatywów, widzimy akty i tzw. zdjęcia imprezowe nie mające zgoła nic wspólnego ze światem mody. Znowu dało o sobie znać sięganie na siłę do idei archiwum, z którego wybrano bardzo niespójne ideowo zdjęcia. Niektóre z prac są w stylu Jeanloup Sieffa, inne zabawowe. Ale to zbyt mało, więc duże rozczarowanie.

Inna mała wystawa w MOCAK-u, tym razem była absolutnym, pozytywnym zaskoczeniem. Ghilain Dussart pokazał w jaki sposób z konwencji mody uczynić sztukę, w której znamienne jest użycie techniki fotokolażu i tworzenie prac w stylistyce cierpienia oraz zmagania się z nieokreślonym fatum. Powstaje też pytanie: kto jest ofiarą na zdjęciach? Modelki, aktorki czy tylko zarysowana sfera religijna? W małych pracach ujawniła się niesamowita wręcz walka z materią fotografii, co wyróżnia te niezwykłe prace, oparte na idei surrealizmu (Georges Hugnet).
Prace Roya Villevoy’a wykonane w Asmat w Papui w końcu lat 90. XX wieku są projektem głównie etnograficznym, połączonym ze strojami w formie instalacji, co pasowało do miejsca ekspozycji, jakim było Muzeum Etnograficzne. Pobieżne oględziny zdjęć od razu wykazują brak głębszego zainteresowania dla fotografii, w tym panowania nad drugim planem, oraz brak właściwej dla portretu głębi ostrości. Ale zdjęcia w kontekście europejskiej mody są interesujące, choć mogłyby być ciekawsze przy wykorzystaniu określonej techniki, np. paradoksalnie mokrego kolodionu i typologicznego/formalnego kadru.
Czy Walter Pfeiffer jest fotografem na miarę słynnego Wolfganga Tillmansa, jak sugerowane jest to w katalogu wystawy, zresztą przez niego samego, w bardzo nużącym wywiadzie na temat jego osobistego życia? A jednocześnie pominięto temat sztuki czy chociażby jego idei fotografowania! Jest to chyba typowy stygmat tego środowiska, które stwarza własne hermetyczne światy, istotne jedynie dla siebie samych. Wystawa w Starmach Gallery jest na dobrym poziomie, ułożona w formie modnej (chyba za sprawą Tillmansa), pulsującej życiem foto-instalacji z różnego typu kolorowymi zdjęciami wybranymi od lat 70., podzielonymi na kolejne dekady. Zdecydowanie najciekawsze są pierwsze czarno-białe prace – narcystyczne autoportrety, co warto podkreślić odbitki vintage, ukryte wewnątrz galerii. Wystawa ta jest na dobrym poziomie, z typowym dla gejów hedonistycznym postrzeganiem świata, z jaskrawymi barwami, choć jest to oczywiście moje świadome interpretacyjne uproszczenie. Ale, powracając do pytania, Tillmans jest bardziej wnikliwy w swej interpretacji złożoności oglądanego i konsumowanego przez siebie świata.

Z innych wystaw pozytywnym zaskoczeniem była dla mnie prezentacja ukraińskiego duetu Synchrodogs (Tania Shchegova i Roman Noven) z cyklem Animalizm, Naturalizm, choć w mojej ocenie były to przede wszystkim bardzo sprawnie realizowane akty, ale tym razem bezpośrednio związane ze światem mody, także poprzez określony zmanierowany styl.
Problem mody w ujęciu festiwalu krakowskiego uważam jednak za spóźniony. W 2010 roku w Szczecinie w różnorodnych przekazach medialnych (fotografia, pokazy, instalacje) temu tematowi poświęcono 6. Międzynarodowy Festiwal Sztuki Wizualnej Inspiracje pt. Glamour. Pokazano tam szereg wystaw indywidualnych, m.in. fotograficzne wystawy: Olga Dou, Helmuta Newtona, Kobasa Laksy, Ivonne Thein, Piekło Igora Omuleckiego oraz krytyczną wystawę Łukasza Owczarka Wymiar G., rewelacyjny projekt Andrzeja Wasilewskiego Pin-ups oraz dużą wystawę problemową Fashion Invasion. Współczesna moda i fotografia z Polski (kurator Adam Mazur). Piszę tak dużo o festiwalu w Szczecinie ponieważ czytelny był zamysł organizatorów, jak z mody spróbować uczynić formę sztuki, a przynajmniej sensownego działania artystycznego, a nie tylko estetycznego związanego z określoną branżą designu w szerokim środowisku projektantów.
Generalne i krytyczne przesłanie świata mody przedstawione zostało w słynnym filmie Roberta Altmana Prêt-à-Porter (1994), a w Polsce w pracach wizualnych i performance Edwarda Łazikowskiego (Po-kaznie mody, 1998). Z ich świadomie przerysowanymi ideami zgadzam się. Niemniej zjawisko mody powinno podlegać badaniu z zakresu antropologii fotografii, gdyż zajmuje ona ważną pozycję w fotografii ponowoczesnej.
Moda czy jej świat może drażnić wielu potencjalnych odbiorców, ale penetracja i analiza tego rodzaju fotografii stała się obowiązkiem współczesnej krytyki. Oczywiście nie można schlebiać czy wyłącznie chwalić tego rodzaju kultury i rozrywki. Czy w Krakowie zachowano należyte proporcje w oglądzie tego zjawiska? Nie wiem, gdyż moje zwiedzanie było tylko fragmentaryczne, ale ograniczyło się do najważniejszych wystaw. I jeszcze jedna uwaga. W katalogu zamieszczono bardzo nieciekawe teksty, w tym przede wszystkim wywiady. Brak jest tekstów podsumowujących i syntetycznych. Podobnie, jak indywidualnych pokazów takich klasyków, jak: Magda Wunsche i Marcin Tyszka, czy młodszego z pokolenia do którego należą: Keymo, Szymon Świętochowski. Zresztą polski zestaw nazwisk warty pokazania jest bardzo szeroki (Jacek Poremba, Jacek Piotrowski). Dlaczego więc nie przygotowano takiej ekspozycji? Od analizy tego zagadnienia – jaka jest polska fotografia mody – powinien rozpocząć się ten festiwal…